Страница 116 из 124
SPOTKANIE TRWAŁO pięć godzin. Erika zadzwoniła dwa razy, by odwołać i
Erika spojrzała na Mikaela. Nigdy nie wątpiła w jego uczciwość, ale na moment przyprawił ją o zawrót głowy i pomyślała, że być może – zgnębiony przez We
Dość dużo czasu zajęło mu przekonanie Eriki, że to właśnie ta dziwaczna dziewczyna, która zresztą do tej pory nie wypowiedziała ani słowa, ma nieograniczony dostęp do komputera Hansa-Erika We
Erika odpowiedziała bez zastanowienia, że nie mogą korzystać z nielegalnie zdobytych materiałów.
Ależ naturalnie mogli. Mikael zaznaczył, że nie mają obowiązku informować, w jaki sposób dotarli do dokumentów. Równie dobrze ich źródłem mógłby być ktoś z dostępem do komputera We
W końcu Erika zrozumiała wartość trzymanej w ręku broni. Była wyczerpana, w dalszym ciągu miała masę pytań, ale nie wiedziała, od czego zacząć. Oparła się więc wygodnie na kanapie i rozłożyła ręce.
– Mikael, co się wydarzyło w Hedestad?
Lisbeth natychmiast podniosła wzrok. Mikael siedział przez dłuższą chwilę w milczeniu. Odpowiedział pytaniem.
– Żyjesz w zgodzie z Harriet?
– Tak. Przynajmniej tak mi się wydaje. Spotkałam się z nią dwa razy. W ubiegłym tygodniu byłam z Christerem w Hedestad, na zebraniu zarządu. Opiliśmy się trochę winem.
– A jak udało się zebranie?
– Harriet dotrzymuje słowa.
– Ricky, wiem, że masz powód do frustracji, bo zdecydowanie za długo robiłem uniki i wynajdywałem preteksty, żeby ci nie powiedzieć całej prawdy. Nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic, a tu nagle zebrało się pół roku mojego życia, o którym… nie potrafię ci opowiedzieć.
Popatrzyli sobie w oczy. Znali się jak łyse konie, ale teraz wyczytała w jego oczach coś, czego nigdy wcześniej nie widziała. Coś błagalnego. Prosił ją pokornie o niezadawanie pytań. Patrząc na niego bezsilnie, otworzyła usta. Lisbeth obojętnie obserwowała ich milczącą konwersację. Nie wtrącała się do rozmowy.
– Aż tak źle?
– Jeszcze gorzej. Bałem się tej rozmowy. Obiecuję, że wszystko ci opowiem, ale gdy przez ostatnie miesiące byłem totalnie pochłonięty We
– A skąd te ślady na twojej szyi?
– Lisbeth uratowała mi życie. Gdyby jej tam na północy nie było, już bym nie żył.
Erika otworzyła szerzej oczy i jeszcze raz przyjrzała się dziewczynie w skórze.
– A teraz musisz zawrzeć z nią umowę. To ona jest naszym źródłem.
Erika siedziała w skupieniu przez dłuższą chwilę. A później zrobiła coś, co zaskoczyło Mikaela, zaszokowało Lisbeth i zdziwiło nawet ją samą. Siedząc przy stole, cały czas czuła na sobie wrogie spojrzenie milczącej dziewczyny. Nagle wstała, obeszła stół i wzięła ją w ramiona. Lisbeth stawiała opór jak nadziewany na haczyk robak.
Rozdział 29
LISBETH SALANDER surfowała po internetowym imperium Hansa-Erika We
W ciągu ostatniego miesiąca miała sporadyczny kontakt z Mikaelem; on był równie zajęty i pochłonięty swoją pracą w redakcji „Mille
Po raz setny analizowała każdy szczegół. Nie obawiała się, że coś przeoczyła, ale nie była pewna, czy zrozumiała wszystkie zagmatwane powiązania.
SZEROKO OMAWIANE imperium We
Bajecznie duża część zasobów była umieszczona w fikcyjnych, powiązanych ze sobą przedsiębiorstwach.
Młode wilczki od analiz ekonomicznych oceniały wartość We
W organizmie tego imperium tu i ówdzie istniała prawdziwa substancja. Nieusta
Jedno anonimowe konto na Kajmanach miało szczególny status; We
Salander pracowała jak w transie. Konta – klik – poczta elektroniczna – klik – zestawienie bilansowe – klik. Zanotowała ostatnie transfery. Podążyła śladem niewielkiej transakcji z Japonii do Singapuru i dalej przez Luksemburg na Kajmany – i nagle zrozumiała zasadę. Stała się jakby jednym z impulsów w cyberprzestrzeni. Drobne zmiany. Ostatni mail. Jeden jedyny krótki mail o drugorzędnym znaczeniu, wysłany o dziesiątej wieczorem. Program szyfrujący PGP, rattle, rattle, zwykła kpina dla kogoś, kto już był w komputerze i potrafił przeczytać tekst w oryginale.
Berger przestała się wykłócać o ogłoszenia. Poddała się czy ma coś i
Dowiedz się, o co chodzi. Przez ostatnie tygodnie siedział w Sandhamn i pisał jak najęty, ale nikt nie wie co. Widziano go ostatnio w redakcji. Możesz załatwić szczotki następnego numeru?/HEW
Nic groźnego. Niech się zastanowi. Jesteś już stracony, facet!
O wpół do szóstej rano wyłączyła komputer i znalazła nienapoczętą paczkę papierosów. Przez całą noc wypiła cztery, nie – pięć butelek coli i właśnie usiadła z szóstą na kanapie. Miała na sobie tylko majtki i spraną koszulkę w panterkę reklamującą „Soldier of Fortune Magazine" z nadrukiem Kill them all and let God sort them out. Uświadomiwszy sobie, że marznie, opatuliła się leżącym obok kocem.