Страница 6 из 82
Część druga. LODI, KALIFORNIA
Brygada obudziła się o brzasku.
Światło poranka wcisnęło się przez ciężkie zasłony zawieszone na oknach, zaglądając do kątów niewielkiego parterowego drewnianego domku, gdy jego mieszkańcy zaczęli wstawać, na wpół se
Olivia Barrow, która przyjęła pseudonim Tanya, podeszła do jednego z okien frontowych i uchyliła zasłonę. Jej wzrok powędrował wzdłuż zakurzonej ulicy w poszukiwaniu jakichś oznak inwigilacji. Obserwowała każdą pojawiającą się postać, każdy przejeżdżający samochód. Wypatrywała czegoś nietypowego – stojącego w pobliżu samochodu, dostarczającego prasę albo jakiegoś pakunku pozostawionego przy drzwiach, czegoś, co mogło raczej obudzić niż uśpić jej czujność. Następnie skoncentrowała się na wyszukaniu na ulicy czegoś zbyt typowego – uliczne zamiatarki czy też kolejki na przystanku autobusowym. Zatrzymywała wzrok na każdym obiekcie, spodziewając się dostrzec jakieś ostrzegawcze symptomy. Wreszcie, stwierdziwszy z zadowoleniem, że nikt ich nie obserwuje, zaciągnęła zasłonę i przeszła na środek pokoju.
Odepchnęła na bok stertę starych gazet i różnych śmieci. Przez chwilę rozglądała się dookoła. Rozprawki polityczne, wojskowe podręczniki na temat broni i materiałów wybuchowych leżały w rogu pokoju, który nazywała biblioteką; ściany były obwieszone płachtami dziwacznych, pisanych odręcznie sloganów rewolucyjnych i plakatami gwiazd rock-and-rolla. Bezmyślnie popatrzyła na plan lotniska Jeffersona.
Olivia nie zauważała nieładu i brudu, nieuniknionego w sytuacji, gdy zbyt wielu łudzi mieszka razem w małym tanim, byle jakim lokum. W rzeczy samej lubiła nawet ciasnotę tego domu. Nie było tu miejsca na ukrywanie tajemnic, pomyślała. Tajemnice są oznakami słabości. A my wszyscy tutaj powi
– Czas na pora
W pokoju rozległo się szuranie; pozostali członkowie grupy sięgnęli po swoją broń i sprawdzając ją ustawiali się w koło na środku pokoju. Były tam dwie kobiety i czterech mężczyzn. Dwóch z nich miało włosy do ramion i brody; pozostali dwaj byli czarnoskórymi, z fryzurami w stylu afro. Wszyscy mieli na sobie dżinsowe ubrania i wojskowe czapki. Jeden z czarnych miał czoło przewiązane jaskrawą przepaską i w szerokim uśmiechu wystawiał na pokaz złoty ząb. Na szyi jednego z białych widniała czerwona szrama. Kobiety miały ciemne włosy i były blade. Wszyscy oni położyli broń – kilka pistoletów, dwie dubeltówki i półautomatycznego browninga – na podłodze w środku koła. Wzięli się za ręce, a Olivia zaintonowała:
– Jesteśmy nową Ameryką – zaczęła, twardo akcentując ostatnią sylabę, delektując się wypowiadanymi słowami. – Czarnymi, brązowymi, czerwonymi, białymi, żółtymi, kobietami, mężczyznami, dziećmi. Wszyscy jesteśmy równi. Powstaliśmy z popiołów starego świata. Jesteśmy Brygadą Feniksa, nosicielami światła nowego społeczeństwa. Występujemy przeciwko świńskim faszystowskim rasistowskim seksualnym archaicznym militarystycznym materialistycznym wartościom naszych ojców i wyznaczamy nowe horyzonty. Dzisiaj mamy Dzień Pierwszy nowego świata. Świat ten wyrwiemy bronią z przegniłego ścierwa zjełczałego społeczeństwa. Przyszłość należy do nas, wyznawców prawdziwej sprawiedliwości. Jesteśmy nową Ameryką!!
Cała grupa powtórzyła chórem:
– Jesteśmy nową Ameryką!
– A przyszłość…?
– To my!
– Dzisiaj mamy…?
– Dzień Pierwszy!
– Kim jesteśmy?
– Brygadą Feniksa!
– Co przynieśliśmy?
– Karabiny i naboje!
– A przyszłość…?
– Należy do nas!
– Śmierć Świniom!
– Śmierć Świniom!
Olivia uniosła wysoko swój pistolet i potrząsając nim nad głową zawołała:
– Tak jest!
– Tak jest!
Po czym nastąpił moment ciszy, grupa wpatrywała się w Olivię trzymającą pistolet w górze. Nagle jedna z kobiet opuściła ręce i wyszeptała przytłumionym głosem: "Przepraszam". Gwałtownie zrobiła krok przez stos broni i rozerwała ludzkie koło po przeciwnej stronie. Jej klapki plaskały o linoleum kiedy przebiegała korytarzem, do łazienki, gdzie zatrzasnęła za sobą drzwi.
Pozostali patrzyli za nią w milczeniu.
Pierwsza odezwała się Olivia:
– Hej, matematyk, lepiej zobacz, co z twoją cizią. – W jej tonie brzmiało szyderstwo.
Jeden z brodaczy wystąpił z koła i pospieszył do korytarza zatrzymując się przed drzwiami łazienki.
– Meg – odezwał się cicho – słyszysz mnie? Co się stało?
Z tyłu grupa rozeszła się. Broń zebrano i położono w bezpieczne miejsce. W kuchni, gdzie przystąpiono do śniadania, rozległ się śmiech. Brodacz usłyszał odgłos wymiotów.
– Meg, co z tobą? – szeptał pod drzwiami.
Nie zauważył, że ktoś za nim stanął, i aż wzdrygnął się na dźwięk głosu.
– Matematyk, może twoja cizia nie jest jeszcze gotowa?
Brodaty gwałtownie odwrócił się, jego głos był piskliwy ze zdenerwowania:
– Mówiłem ci, że będzie w porządku. Już mnie o to pytałaś! Tak samo jej zależy jak i nam wszystkim. Doskonale rozumie, po co tu jesteśmy. Daj wreszcie temu spokój, Tanya!
– Ty sam musisz się oczyścić – kontynuowała Olivia stanowczym, pełnym pogardy głosem. – Musisz wyzbyć się starego burżuazyjnego sposobu myślenia i zastąpić go nieskażonym, rewolucyjnym płomieniem.
– Mówiłem ci, jesteśmy gotowi!
– Myślę, że jesteś słabym ogniwem, matematyk. Jesteś wciąż przepojony swoją przestarzałą edukacją. Wciąż jest w tobie jeszcze trochę studencika bawiącego się w rewolucję.
– Słuchaj, Tanya, ja w nic się nie bawię i chciałbym, żebyś się w końcu ode mnie odczepiła. Jesteśmy tutaj, nie? Nie będę dłużej twoim drogoce
– Nie byłam – odparła Olivia spokojnym, łagodnym choć gorzkim głosem. – Kiedyś byłam Świnią. Ale już nie jestem. Oddałam wszystko dla ruchu. Dlatego przyjęłam nowe imię i dlatego mogę umrzeć nawet dzisiaj, i umierałabym szczęśliwa. A ty? Umierałbyś szczęśliwy, matematyk? Z czego ty zrezygnowałeś? Świnie znają Sundiatę i Kwanziego, ich stare więzie
– Skończ tę przemowę.
– To ty potrafisz tylko gadać. To, co słyszeliśmy od ciebie, to tylko gadanie. O tym, jak to potraktowano cię gazem, aresztowano i pobito. A gdzie twoje blizny, matematyk? No, zobaczymy. Masz teraz szansę zrewanżować się w walce, tylko zastanawiam się, czy rzeczywiście to zrobisz. Bez tego pacyfistycznego gówna, bez milutkiego niedzielnego obywatelskiego nieposłuszeństwa. Na wojnie! Prosili się o nią i będą ją mieli!