Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 84 из 87

Na zewnątrz, za ekranem, Peck nerwowo pobrzękiwał monetami w kieszeni spodni, a stojąca obok niego Jessica zagryzała dolną wargę, na której jej zęby zostawiały głębokie ślady. Mijały minuty, ucichły już wszystkie rozmowy; jeśli ktoś się odezwał, to tylko szeptem, nieco głośniejszym od szumu generatorów. Robiło się coraz chłodniej. Okulary potęgowały ciemność nocy.

Bishop z trudem mógł zebrać myśli. Próbował sobie przypomnieć – jak to już niegdyś czynił – dzień, kiedy przybył do Beechwood po raz pierwszy, okropny widok, który ujrzał. Wszystko było zamazane, mgliste i odległe jak sen, w którym niczego nie można wyraźnie uchwycić. Spojrzał na siedzącą obok Edith, lecz jej rysy za przyciemnioną osłoną były ledwo widoczne. Zobaczył tylko, że mocno ściskała złożone na kolanach ręce.

– Nie mogę myśleć, Edith. Nie wiem dlaczego, ale wszystko jest takie niewyraźne.

Przez chwilę się nie odzywała. Później odwróciła do niego głowę.

– Nawet nie próbuj, Chris. Niech nic nie mąci twojego umysłu. Jeżeli Ciemność jest tym, czym sądzimy, to sama znajdzie drogę. Nie musisz jej prowadzić.

– Czy ty… czy ty coś odczuwasz?

– Widzę twarz Jacoba, ale nie czuję jego obecności, nic nie czuję, Chris, tylko pustkę.

– Czy on naprawdę wierzył…? Medium odwróciło się.

– Nic więcej nie wiem. Ze wszystkich ludzi, których kiedykolwiek znałam, Jacob miał największą zdolność postrzegania; nawet większą niż Boris Pryszlak.

– Znałaś Pryszlaka?

Ciemna przysłona dodawała Edith tajemniczości.

– Kiedyś byłam jego kochanką.

Bishopowi odjęło mowę ze zdumienia. Dopiero po chwili wydusił z siebie:

– Jego kochanką? Nie rozumiem…

– To było dawno, tak dawno. Dwadzieścia lat temu, a może więcej. Tak dawno, że nie mogę uwierzyć, iż to się naprawdę stało. Czasami wydaje mi się, że znałam kobietę, która z nim spała, ale nie pamiętam jej twarzy ani imienia. Wiesz, Boris Pryszlak był zadziwiającym mężczyzną, nikczemnym i przez to atrakcyjnym. Czy możesz zrozumieć, Chris, w jaki sposób nikczemność może być atrakcyjna?

Bishop nie odpowiedział.

– Boris fascynował mnie. Na początku nie widziałam jego zepsucia, zdeprawowania, które nie było po prostu jego częścią – było jego istotą, nim samym. To on odkrył moją siłę jako medium, to on zachęcał mnie, abym rozwijała swoje umiejętności, myśląc, że będzie mógł mnie wykorzystać. W końcu Jacob wyrwał mnie spod wpływu Pryszlaka – uśmiechnęła się niemal tęsknie pod maską. – Jacob i ja nigdy nie byliśmy kochankami, do końca pozostał wierny pamięci swojej żony. Ty zdajesz sobie sprawę, że w naszym świecie nikt nie umiera, tylko przechodzi w coś bardziej trwałego.

– Ale dlaczego Jacob nie powiedział mi o tym?

– Ponieważ go o to prosiłam. Chyba widzisz, że to było nieważne, nie miało nic wspólnego z tym, co się działo. Niemoralność Borisa Pryszlaka była jak choroba zakaźna, naznaczała każdego, kto się z nim wiązał. Przez jakiś czas tarzałam się w występku, w którym on z upodobaniem się nurzał, i dopiero Jacob spróbował mi pomóc. Pewnie zobaczył, że byłam wykorzystywana, że stałam się ofiarą zła, a nie jego sprawczynią. Jacob kiedyś mi powiedział, że próbował odciągnąć także i

– Ale przecież zwrócił się do Jacoba o pomoc.

– Wtedy go potrzebował. Chciał połączyć swoją wyjątkową siłę umysłu z siłą Jacoba; takie połączenie byłoby groźne. Ale Jacob nie dał się wciągnąć w realizację planów takiego człowieka. Poza tym wiedział, że gdyby się z nim związał, to w końcu musiałby się mu podporządkować. Jacob gorzko żałował, że przed laty nie próbował zniweczyć planów Pryszlaka, kiedy nie były jeszcze w pełni dojrzałe, ale był z gruntu uczciwym człowiekiem i nie zdawał sobie sprawy z ogromu zła, jakie niósł ze sobą Pryszlak. Nawet ja tego nie widziałam, choć dzieliłam z nim łoże prawie przez rok.

Bishop głęboko wciągnął powietrze. Zwierzenia Edith wprawiły go w zakłopotanie, ale nie zaszokowały. Zbyt wiele przeżył ostatnio, aby odkrycie tej tajemnicy mogło nim wstrząsnąć.

– Czy dlatego Jacob wciągnął cię w to wszystko? Dlatego, że miałaś jakieś związki z Pryszlakiem?

– Tak. Sądził, że będzie mi łatwiej dotrzeć do Pryszlaka. Znałam trochę jego mentalność, jego zamiary. Nigdy przedtem nie byłam w Beechwood, ale gdy tylko tam weszłam, poczułam obecność Borisa. Tak jak bym zagłębiała się w jego mózgu, każdy pokój to i

Bishop ujrzał, że jej biało odzianą postać przebiegł dreszcz.

– Te myśli są wciąż we mnie, tkwią gdzieś głęboko w moim mózgu. Tylko Jacob mógł pomóc mi je zwalczyć, a teraz on odszedł. Dlatego się boję, Chris.

– Nie rozumiem.

– Jacob dawał mi siłę. Kiedy po raz pierwszy zebraliśmy się w Beechwood i ty miałeś wizje, to Pryszlak kontaktował się przeze mnie, ale Jacob pomagał mi przeciwstawić się mu. Nie dopuścił, aby Boris zupełnie zdominował mój umysł. Nawet kiedy znaleźliście mnie w transie w moim domu, Jacob, mimo że leżał ra

– Ale Ciemność można powstrzymać, Edith. Reagują na nią tylko ci, którzy mają niezrównoważone umysły.

– Wszyscy je mamy, Chris. Wszyscy odczuwamy nienawiść, agresję, zazdrość. Gdy Ciemność stanie się silniejsza, gdy Pryszlak zbierze swą duchową armię, wtedy odkryje zło w nas wszystkich i wykorzysta je, aby nas zniszczyć! Ci, których nie pokona – a będzie ich niewielu – zostaną zabici przez jeszcze żyjące legiony jej podległych. Dla nikogo z nas nie będzie ucieczki!

– Pod warunkiem że Ciemność jest tym, o czym mówisz. Naukowcy są i

– Po tym wszystkim, co widziałeś, po tym wszystkim, co przeszedłeś, możesz uwierzyć, że Ciemność jest tylko reakcją chemiczną?

Bishop odpowiedział stanowczo:

– Ja już nic nie wiem. Już prawie uwierzyłem w to, co ty i Jacob mówiliście, ale teraz… – popatrzył przed siebie na ogromne lampy. – Teraz mam nadzieję, że oboje się myliliście.

Edith skuliła się.

– Może i tak, Chris – powiedziała wolno. – Mam nadzieję, że tak.

– Bishop?

Okrzyk dobiegał z maleńkiego odbiorniczka radiowego przymocowanego do ucha Bishopa. Głos brzmiał metalicznie, ale Bishop przypuszczał, że to mówi Marinker z punktu kontrolnego w baraku.

– Nasze helikoptery są w powietrzu. Nic się wam nie stało?

Pytanie było cyniczne, ale Bishop wyczuł ukryty w nim niepokój.

– Do tej pory nic – rzucił do malutkiego mikrofonu, przypiętego do kombinezonu.

W odbiorniku wystąpiły niewielkie zakłócenia i następne słowa naukowca były prawie niezrozumiałe.

– Przepraszam, nie usłyszałem? – powiedział Bishop.

– Mówiłem, że właśnie dostaliśmy meldunek… – większe zakłócenia -…kłopoty w pobliżu. Nie ma się czym martwić… – zakłócenia -…już się tym zajęła. Więcej ofiar się włóczy, to wszystko.

Odezwał się i

– Da pan nam znać, kiedy pan poczuje, że coś, hmm… dziwnego się dzieje? I znowu Marinker:

– Lampy z ultrafioletem będą włączane stopniowo, Bishop, nie musi się pan obawiać gwałtownego blasku. Proszę nas tylko ostrzec… – zakłócenia – Dobrze nas pani słyszy, pani Metlock? Mamy jakieś zakłócenia.

Edith nie odpowiedziała i Bishop z niepokojem odwrócił się do niej. Siedziała wyprostowana na krześle, z głową zwróconą przed siebie.