Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 36 из 87

Trans minie; potrzebowała tylko opieki podczas jego trwania. Położyli Edith do łóżka, Jessica okryła ją kołdrą, podpierając jej głowę poduszką. Podczas gdy Bishop poszedł sprawdzić pokoje i zamknąć kuche

Siedzieli przy Edith Metlock całą noc i rozmawiali, milknąc od czasu do czasu i słuchając gwałtownych wybuchów mamrotania. Było już dobrze po trzeciej, kiedy napięcie zniknęło z jej twarzy i zdawało się, iż zapadła w głęboki, spokojny sen. Jessice kleiły się już oczy i Bishop przekonał ją, aby położyła się w nogach łóżka Edith. Znalazł koc, by ją okryć, uśmiechnęła się prawie przez sen, gdy dotknął jej policzka; po chwili usnęła i wkrótce jej głęboki, regularny oddech złączył się z oddechem Edith Metlock.

Bishop wypoczywał w fotelu, na którym przedtem siedziała Edith, zaniepokojony tym, że został sam na sam z niebezpieczeństwem, które zdawało się otaczać dom. To tylko wytwór mojej wyobraźni, powiedział do siebie. Na zewnątrz nic się nie działo. Jego strach był po prostu wynikiem tego, co się wydarzyło. W końcu niepokój opuścił go. Powieki stały się ciężkie i zapadł w sen.

Następnego ranka przebudziło go delikatne szturchanie i zobaczył przed sobą klęczącą Jessikę, która na powitanie uśmiechała się do niego. Edith Metlock leżała podparty na łóżku, i choć sprawiała wrażenie wyczerpanej, podziękowała im, że zostali z nią przez całą noc. Wyglądała na zdenerwowaną i bez przerwy rozglądała się po pokoju, jakby spodziewała się, że ktoś się ukrywa w cieniu. Była zbyt oszołomiona, by opowiedzieć im, co wydarzyło się ostatniej nocy – Bishop podejrzewał, że sama nie bardzo wiedziała. Na szczęście, była tak rozbita, że nie przyszło jej do głowy zapytać, jaki był powód ich wizyty, a oni uznali za słuszne niczego nie wyjaśniać.

Po lekkim śniadaniu, przygotowanym przez Jessikę, udało się im przekonać Edith, żeby przeniosła się na parę dni do domu Jacoba Kuleka. Z początku odmówiła, ale gdy Jessica wspomniała, że ojciec miał drobny „wypadek” – później o tym opowie – i byłaby jej ogromnie zobowiązana, gdyby mogła się nim przez parę dni opiekować, dopóki nie poczuje się lepiej, co z kolei ułatwi jej samej zorganizowanie codzie

Gdy już byli gotowi do wyjścia, policzki jej nieco się zaróżowiły, choć czasami jeszcze podejrzliwie rozglądała się po pokoju.

Bishop był zaskoczony, gdy zobaczył dom, w którym Jacob Kulek mieszkał ze swoją córką. Stał przy małej, odludnej alejce, odchodzącej od Highgate Yillage, i kiedy skręcało się na wąski, niemal schowany w drzewach podjazd, miało się wrażenie, że dom zbudowany jest wyłącznie z szerokich tafli błyszczącego brązu, od powierzchni których odbijało się słońce, tworząc oślepiający kontrast z ponurą, zimową szarością.

– To szkło jodowane – wyjaśniła rozbawiona jego reakcją Jessica. – Można widzieć przez nie z wewnątrz, ale z zewnątrz nie można zajrzeć do środka. Wieczorem, gdy w domu pali się światło, opuszczone story zapewniają nam intymność. Wiesz, mój ojciec widzi cienie. Jeśli dom jest jasno oświetlony, może zobaczyć każdy ruch. To są jedyne obrazy, które postrzega.

Jessica znów zadzwoniła do szpitala. Z ulgą usłyszała, że Jacob czuje się dobrze i gdy przejdzie jeden lub dwa testy jeszcze przed południem, będzie go mogła zabrać do domu. Bishop odjechał, lecz zanim z podjazdu skręcił w niewielką boczną drogę, zerknął w lusterko i zobaczył Jessikę stojącą w drzwiach domu i patrzącą na niego. Już podnosił rękę, aby jej pomachać, ale się powstrzymał.

Jazda po zatłoczonym w godzinach szczytu mieście spotęgowała jego zmęczenie. Gdy wreszcie znalazł się w domu, rozebrał się i rzucił na łóżko, budząc się dopiero o piątej po południu. Zadzwonił do Jessiki, ale rozczarowany usłyszał, że telefon odebrała Edith Metlock. Jacob Kulek odpoczywał, ona czuła się dobrze, chociaż wciąż nie bardzo wiedziała, co wydarzyło się poprzedniej nocy, a Jessica była w Instytucie. Odłożył słuchawkę i przez chwilę stał niezdecydowany, zastanawiając się, czy zadzwonić do Jessiki do biura. Postanowił tego nie robić.

Ugotował i zjadł samotnie obiad, przez resztę wieczoru miał zamiar pracować. Wydawca zainteresował się jego nową książką i zgodził się ją zaanonsować. Bishop zamierzał opracować monografię stowarzyszeń okultystycznych, które rozwijały się teraz w różnych częściach świata, organizacji tak odmie

Rośnie przekonanie, że dusza nie jest niewidzialnym bytem wypełniającym całą istotę ludzką, lecz kryje się w ciemnych zakamarkach umysłu człowieka. Jeżeli tak jest, to można to odkryć; naukowcy muszą tylko wiedzieć, gdzie mają szukać i mogą skonstruować odpowiedni przyrząd, by znaleźć jej ślad. I nauka w dziedzinie studiów nad zjawiskami paranormalnymi powoli, bardzo powoli zbliża się do tego. Bishopa rozbawiła ta nieskomplikowana logika; Jacob Kulek na pewno ulepszyłby tok jego rozumowania, ale miał wrażenie, że ich końcowe wnioski niewiele różniłyby się od siebie. Zanotował sobie w pamięci: najlepszym początkiem jego książki będzie przedstawienie Instytutu Badawczego Kuleka.