Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 7 из 61

– Faceci z laboratorium radzili nam szukać czegoś mechanicznego. W przeszłości próbowano już wszystkiego. Na przykład wstrząsów elektrycznych. Dżokeje używali siodeł czy batów, w które wmontowane były baterie, w ten sposób prąd galwanizował konie do zwycięskiego biegu. Wspaniałym przewodnikiem był koński pot. Badaliśmy to bardzo stara

– Zebraliśmy wszystkie nasze notatki, analizy z laboratorium, dziesiątki wycinków prasowych i wszystko i

– Ma pan trzy dni, żeby to przeczytać i przemyśleć. October uśmiechnął się blado.

– Pokój jest przygotowany, a służący zajmie się panem. Przykro mi, że nie będę mógł panu towarzyszyć, ale dziś wieczorem muszę wracać do Yorkshire.

Beckett spojrzał na zegarek i podniósł się wolno.

– Muszę już iść, Edward.

A zwracając się do mnie ze spojrzeniem, które było równie żywe i przenikliwe jak chorowity wydawał się jego wygląd, powiedział:

– Da pan sobie radę. I proszę się pospieszyć, czas działa przeciwko nam.

October sprawiał wrażenie, jakby kamień spadł mu z serca. Utwierdziłem się w tym przekonaniu, kiedy Macclesfield ponownie uścisnął mi rękę i rzekł chrapliwym głosem:

– Teraz, kiedy pan tu już jest, to wszystko wydaje się bardziej prawdopodobne… Serdecznie życzę powodzenia, panie Roke.

October odprowadził ich aż do drzwi wyjściowych, a wróciwszy na górę popatrzył na mnie przez całą długość szkarłatnego pokoju:

– Miło mi powiedzieć, panie Roke, że kupił ich pan zupełnie.

W luksusowym pokoju gości

Pod kopertą October umieścił wszystko, co mogło mi być potrzebne, od bielizny po przybory toaletowe, buty do ko

Pod kołnierzykiem czarnej skórzanej kurtki znalazłem następną kartkę od Octobra.

„Ta kurtka uzupełnia bokobrody W obydwu naraz będzie pan wspaniale pasował do swojej roli. To coś na wzór podręcznego ekwipunku dla przestępcy! Powodzenia”.

Obejrzałem buty do ko

Trzy segregatory, które przyniosłem tutaj po wyjeździe Octobra do Yorkshire, leżały na niskim stoliku obok fotela. Usiadłem i zacząłem czytać z uczuciem, że nie mam już czasu do stracenia.

Ponieważ niesłychanie wolno zapoznawałem się z każdym słowem, przeczytanie wszystkich papierów w segregatorach zajęło mi całe dwa dni. Skończywszy to zajęcie siedziałem wpatrując się w dywan, a w mojej głowie nie kiełkował żaden interesujący pomysł. Były tam, pisane na maszynie lub ręcznie, sprawozdania z rozmów, jakie przeprowadzono z trenerami, dżokejami, chłopcami staje

Głębiej w tym segregatorze znalazłem list od firmy Tote Investors Ltd., w którym stwierdzali, że żaden z ich stałych kredytowanych klientów nie obstawiał wszystkich wymienionych koni, ale oczywiście nie mają możliwości sprawdzenia układów gotówkowych dokonywanych bezpośrednio na wyścigach.

W drugim segregatorze było jedenaście wyników laboratoryjnych badań próbek moczu i śliny. Pierwszy dotyczył konia o nazwie Charcoal i pochodził sprzed osiemnastu miesięcy. Ostatni odnosił się do testów przeprowadzonych na koniu Rudyard we wrześniu, kiedy to lord October przebywał w Australii.

Na końcu każdego wyniku wyraźnym charakterem pisma napisano krótko: „ujemny”.

Prasa zadała sobie wiele trudu, by uniknąć oskarżenia o zniesławienie. W wycinkach z gazet, umieszczonych w trzecim segregatorze, znajdowałem takie zdania: „Charcoal zaprezentował zupełnie niezwykłą szybkość”, „Podczas rozsiodływania Rudyard wydawał się bardzo podekscytowany swoim sukcesem”.

Wzmianki o Charcoalu i następnych trzech koniach były nieliczne, ale od tego momentu ktoś zwrócił się o pomoc do agencji gromadzącej informacje i ostatnie siedem przykładów miało bardzo bogatą dokumentację złożoną z wycinków z wielu codzie

Pod wycinkami znalazłem szarą kopertę średniej wielkości z napisem „Od redaktora działu sportowego Daily Scope, 10 czerwca”. Niewątpliwie były to wycinki, które zgromadził Stapleton, ów nieszczęsny dzie

Jeden z trzech wycinków zawierał informacje o właścicielce Charcoala; drugi dotyczył konia (nie był to żaden z jedenastki), który wpadł w szał i na padoku w Cartmel w Lincolnshire zabił kobietę w dniu 3 czerwca; trzecim wycinkiem był długi artykuł ze specjalistycznego tygodnika, omawiający znane przypadki dopingu, sposób, w jaki je odkryto i jakie były tego następstwa. Przeczytałem wszystko bardzo uważnie, jednak bez wielkich korzyści.

Po całej tej bezowocnej koncentracji następny dzień spędziłem włócząc się po Londynie, wdychając opary miasta z uderzającym do głowy poczuciem wyzwolenia, często pytając o drogę i uważnie przysłuchując się odpowiadającym.

Sądziłem, że October zbyt optymistycznie odnosił się do mojego akcentu, ponieważ przed południem aż dwie osoby wzięły mnie za Australijczyka. Moi rodzice zachowali swoją angielskość aż do śmierci, ale ja w wieku lat dziesięciu uznałem za rzecz rozsądną nie być w szkole „odmieńcem” i od tej pory przyjąłem język mojej nowej ojczyzny. Nie mogłem już się go pozbyć, nawet gdybym chciał, ale jeśli miał brzmieć jak angielki cockney, najwyraźniej musiał ulec pewnym modyfikacjom.

Posuwałem się w kierunku wschodnim, spacerując, pytając, słuchając. Stopniowo doszedłem do wniosku, że jeśli wyrzucę „h” i nie będę dokładnie wymawiał końcówek, moja wymowa ujdzie. Ćwiczyłem to przez całe popołudnie i w końcu udało mi się nawet zmienić również brzmienie kilku samogłosek. Już nikt więcej nie pytał mnie, skąd pochodzę, co uznałam za sukces, a kiedy zapytałem ostatniego przechodnia, młodego tragarza, gdzie mogę złapać autobus z powrotem do dzielnic zachodnich, nie mogłem już zauważyć dużej różnicy między moim pytaniem, a jego odpowiedzią.

Zrobiłem jeden zakup: zapinany na zamek błyskawiczny pas do pieniędzy z kieszeniami zrobiony z mocnej płócie