Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 3 из 61

– Nie mogę podjąć się niczego takiego. Mam dosyć roboty tutaj. – Pomyślałem w tym momencie, że jest to mistrzowskie niedomówienie.

– Przydałoby się panu dwadzieścia tysięcy funtów? – powiedział to zdawkowo, niedbale.

Na to pytanie istniała jedynie krótka odpowiedź „tak”, ale po chwili milczenia zapytałem: – Australijskich czy angielskich?.

Hrabia October uśmiechnął się kącikami ust, jego oczy zwęziły się. Był wyraźnie ubawiony.

– Oczywiście angielskich – rzekł z ironią w głosie.

Nie odpowiedziałem. Po prostu patrzyłem na niego. Jak gdyby czytając w moich myślach rozsiadł się w fotelu, założył nogę na nogę.

– Mogę panu powiedzieć, co by pan z nimi zrobił, jeśli pan chce. Zapłaciłby pan opłaty w szkole medycznej, o której marzy pańska siostra Belinda. Wysłałby pan młodszą siostrę Helen, zgodnie z jej pragnieniem, do szkoły plastycznej. Odłożyłby pan jeszcze wystarczającą ilość po to, by pana trzynastoletni brat Philip został prawnikiem, jeśli rzeczywiście z wiekiem nie zmieni zamiarów. Mógłby pan też zatrudnić tu więcej pracowników, zamiast dorabiać się własnymi rękami wczesnej śmierci, próbując żywić, ubierać i kształcić swoją rodzinę.

Sądzę, że mogłem się po nim spodziewać takiej bezpośredniości, ale poczułem nagły przypływ gniewu, że ośmielił się w taki sposób wedrzeć w moje prywatne sprawy. Jednak bez względu na prowokację nauczyłem się trzymać język za zębami od czasu, gdy za gwałtowną reakcję zapłaciłem niesprzedaniem rocznego źrebaka, który i tak w następnym tygodniu złamał nogę.

– Ja także musiałem wykształcić dwie dziewczyny i chłopca i wiem, ile to pana kosztuje. Moja starsza córka jest na uniwersytecie, a dwójka młodszych bliźniaków właśnie skończyła szkołę.

Ponieważ w dalszym ciągu nic nie mówiłem, October kontynuował:

– Urodził się pan w Anglii i w dzieciństwie przyjechał do Australii. Ojciec pana, Howard Roke, był prawnikiem, dobrym prawnikiem. Kiedy miał pan osiemnaście lat, ojciec i matka utopili się na żaglówce. Od tej pory utrzymuje pan siebie i rodzeństwo hodując i sprzedając konie. Wiem, że chciał pan pójść w ślady ojca i poświęcić się studiom prawniczym, jednak zamiast tego za pozostawione przez niego pieniądze założył pan tutaj stajnię w waszym dawnym letnim domu. Zresztą całkiem się panu powiodło. Konie, które pan sprzedaje, mają opinię dobrze ujeżdżonych i przygotowanych. Jest pan sumie

Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Stałem sztywno, przeczuwając, że to jeszcze nie wszystko.

– Pana nauczyciel z Geelong twierdzi, że był pan bardzo zdolny i że się pan marnuje. W pańskim banku dowiedziałem się, że na siebie wydaje pan bardzo niewiele. Pana lekarz mówi, że nie miał pan urlopu, odkąd rozpoczął pan tę pracę przed dziewięciu laty z wyjątkiem miesiąca, który spędził pan w szpitalu ze złamaną nogą. Pański pastor mówi, że nigdy nie chodzi pan do kościoła i ma to panu za złe. – Powoli pociągał trunek.

Wydawało się, że przed pełnym determinacji hrabią otwierało się wiele drzwi.

– I wreszcie – dodał z krzywym uśmiechem – właściciel baru „Golden Platypus” w Perloomie twierdzi, że mimo pańskiej urody powierzyłby panu własną siostrę.

– I po tym wszystkim do jakich pan doszedł wniosków? – zapytałem, nieco lepiej panując nad własną niechęcią.

– Ze jest pan nudną, pracowitą piłą – powiedział uprzejmie. Rozluźniłem się w tym momencie i śmiejąc się, usiadłem.

– Zgoda – rzekłem.

– Poza tym wszyscy mówią, że ma pan zwyczaj doprowadzać do końca to, co pan zaczyna, i że jest pan przyzwyczajony do ciężkiej fizycznej pracy. O koniach wie pan tyle, że pracę chłopca staje

– Ten cały pomysł jest pomylony – rzuciłem z westchnieniem. – I nie mógłby się udać, ze mną, z Arthurem Simmonsem czy z kimkolwiek. Jest po prostu niewykonalny. W Anglii są przecież setki stajni treningowych. Można spędzić w nich całe miesiące i nie słyszeć o niczym, podczas gdy dokoła przez cały czas zawzięcie będą działać oszuści.

Hrabia October potrząsnął głową.

– Nie przypuszczam. Jest zdumiewająco mało nieuczciwych chłopców staje

– Ale czy właśnie takie, o jakie panu chodzi? Bardzo w to wątpię.

– Wydaje mi się, że jest to szansa warta spróbowania. Prawdę mówiąc, w obecnej sytuacji warto podjąć każdą szansę. Próbowaliśmy już wszystkiego i

– Nie wiem – odpowiedziałem, przeklinając własną słabość. Powinienem był powiedzieć „nie, na pewno nie”.

Podchwycił to skwapliwie, przechylił się na fotelu i zaczął mówić znacznie szybciej, wypowiadając każde słowo z pełnym pasji przekonaniem.

– W jaki sposób mogę panu uświadomić, jak bardzo moim kolegom i mnie zależy na tych niewykrytych przypadkach dopingu? Sam jestem właścicielem wielu koni wyścigowych – głównie do biegów z przeszkodami – a moja rodzina od wielu pokoleń uwielbiała i popierała wyścigi. Trudno mi wprost wyrazić, jak bardzo mnie i wielu i

– Jest pan dziś znacznie bardziej podekscytowany niż wczoraj – powiedziałem wolno.

Hrabia October usiadł głębiej w fotelu.

– Wczoraj nie musiałem przekonywać pana. Ale czułem dokładnie to samo.

– Musi być w Anglii ktoś, kto potrafi wygrzebać informację, na której panu zależy – zaprotestowałem. – Człowiek, który zna od podszewki wasze wyścigi. Ja nic o nich nie wiem. Opuściłem Anglię, kiedy miałem dziewięć lat. Będę zupełnie bezużyteczny To w ogóle niemożliwe. – To brzmi lepiej, pochwaliłem sam siebie. Bardziej stanowczo.

Hrabia October popatrzył na swoją szklankę i powiedział z pewnym ociąganiem: