Страница 28 из 61
We wtorek wieczorem, kiedy trwały wszędzie sylwestrowe zabawy, stawiłem czoło kelnerowi w „L’Apéritif, któremu na wieczne dobro zapisać należy, że potraktował mnie ze wspaniale udaną uprzejmością, ale zanim zaprowadził mnie do małego stolika w kącie, całkiem rozsądnie sprawdził, czy mam dość pieniędzy, by zapłacić rachunek. Nie zwracając uwagi na oburzone spojrzenia lepiej ubranych gości – rozmyślałem o stajni Humbera – jadłem powoli doskonałą obfitą kolację złożoną z homara, kaczki z owocami, cytrynowego soufleta i sera brie. Wypiłem prawie całą butelkę Château Leauville Lescases 1948.
Po tym ekstrawaganckim pożegnaniu wolności w dniu Nowego Roku pojechałem drogą Al do Catterick i w doskonałym nastroju zaangażowałem się do najgorszej stajni w kraju.
9
Plotki w niewielkim tylko stopniu oddawały sprawiedliwość Hedleyowi Humberowi. Już po trzech dniach pobytu doszedłem do wniosku, że jedynym celem metodycznie obmyślanych niewygód, na jakie narażeni byli staje
Znaczyło to, że żaden ze staje
Słyszałem wiele o okropnych warunkach mieszkaniowych w niektórych stajniach i zdawałem sobie sprawę, że są staje
Sypialnię stanowił wąski strych na siano nad stajnią. Słychać było każde uderzenie kopyt i brzęk łańcuchów, a przez szpary w drewnianej podłodze można było zajrzeć bezpośrednio do boksów. Przez szpary te dochodził również z dołu zapach brudnej słomy i lodowaty ziąb. Na strychu nie było sufitu, tylko krokwie i dachówki, a jedyne wejście prowadziło przez drabinę i dziurę w podłodze.
Wybita szyba w maleńkim okienku zalepiona była brązowym papierem, który zamykał dostęp światła, za to przepuszczał zimno.
Siedem prymitywnych łóżek, stanowiących jedyne umeblowanie strychu, zrobiono z kawałków płótna mocno naciągniętego na ramy z metalowych rurek. Na każdym łóżku powi
Kuchnia u podnóża drabiny, jedyne dodatkowe pomieszczenie dostępne dla staje
Minimalne umeblowanie składało się z surowych ław pod dwiema ścianami, drewnianego stołu, odrapanej kuchenki elektrycznej, półki na naczynia i starej marmurowej umywalki, na której stał metalowy dzbanek i metalowa miednica zastępująca łazienkę.
Jedzenie, przygotowywane przez niechlujną kobietę w papilotach, nie dorównywało nawet standardowi mieszkania.
Humber, który zaangażował mnie z obojętnym spojrzeniem i skinieniem głowy, po moim przyjeździe do stajni z równym brakiem zainteresowania polecił mi zajmowanie się czterema końmi i podał numery ich boksów. Ani on, ani nikt i
Był absolutnym tyranem, nie tyle ze względu na jakość wymaganej pracy, co na jej ilość. W stajni było trzydzieści koni.
Koniuszy zajmował się jednym, drugi koniuszy, który był także kierowcą furgonu – żadnym. Zostawało więc 29 koni na 7 staje
Przy najmniejszej próbie migania się Humber uruchamiał system drobnych irytujących kar i ryczał lodowatym głosem, że płaci większe pensje za ekstra robotę, a komu się to nie podoba – może odejść. Ponieważ wszyscy pracowali tu dlatego, że żadna lepsza stajnia nigdy by ich nie zatrudniła, odejście od Humbera znaczyło automatycznie pożegnanie się z końmi. I zabranie ze sobą całej wiedzy o tej stajni. Bardzo to było sprytne.
Moi towarzysze w tej piekielnej dziurze nie byli ani przyjacielscy, ani sympatyczni. Najlepszym z nich był trochę niedorozwinięty chłopiec, którego widziałem w Stafford w drugi dzień świąt. Miał na imię Jerry i często padał ofiarą kolegów, jako że był wolniejszy i głupszy od i
Dwaj siedzieli już kiedyś w więzieniu, a w porównaniu z ich poglądem na życie Soupy Tarleton mógł sprawiać wrażenie wzorowego wychowanka szkółki niedzielnej. Właśnie od jednego z nich, Jimmy’ego, musiałem wyszarpać moje koce, a od drugiego, krępego chłopaka o imieniu Charlie – poduszkę.
Byli to dwaj najwięksi dranie, którzy nie tylko robili częsty użytek z własnych butów, ale zawsze kłamali w żywe oczy, by wyłgać się z kłopotów i sprawić, aby karę poniósł kto i
Reggie podkradał jedzenie. Był szczupły, blady, z tikiem w lewej powiece, ale jego długie chwytne ręce zdążyły ściągnąć chleb z czyjegoś talerza szybciej niż można było to zauważyć. Straciłem w ten sposób wiele z moich mizernych racji, dopóki go nie przyłapałem. Pozostawało dla mnie tajemnicą, W jaki sposób, choć udawało mu się odżywiać najlepiej, był z nas wszystkich najchudszy.
Jeden ze staje
Siódmy staje
O mnie wiedzieli wszystko od koniuszego Juda Wilsona. Moją nieuczciwość przyjęli za rzecz całkowicie naturalną, uważali jednak, że miałem szczęście pozostając na wolności, jeśli historia z córką Octobra była prawdziwa; bez końca też szydzili z tego, robiąc bezlitosne i nieprzyzwoite żarciki, które zbyt często trafiały do celu.