Страница 26 из 61
To, że Superman bezpiecznie wziął wszystkie przeszkody, coraz bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu, że stymulant zaczął działać dopiero w momencie, kiedy najeżdżał, przeskakiwał czy lądował po ostatniej przeszkodzie. Tu dopiero oszalał i zamiast zwyciężyć, zrzucił dżokeja i uciekł. Tu dopiero coś dodało mu sił, by finiszować na ostatnich czterystu metrach, na długiej prostej, która dawała czas i miejsce na wyprzedzenie prowadzących koni.
Jedynym człowiekiem na wyścigach, z którym mógłbym bezpiecznie porozmawiać, był staje
Przyszedłem na wyścigi nieuczesany, buty ze szpicami były nie wyczyszczone, kołnierz skórzanej kurtki postawiony, ręce trzymałem w kieszeniach, minę miałem ponurą. Wyglądałem i czułem się okropnie…
Przebieranie się rano w ubranie staje
Przebrałem się i ogoliłem w toalecie dworca lotniczego West Kensington, zaniosłem narty i ubranie do przechowalni bagażu na stacji Euston, przespałem niewygodnie dwie godziny na twardej ławce, zjadłem na śniadanie kanapki i kawę w bufecie i pojechałem specjalnym pociągiem na wyścigi w Stafford. Jeśli dalej tak pójdzie, pomyślałem kwaśno, to wkrótce paczki z moimi rzeczami rozrzucone będą po całym Londynie, bo ani przed wyjazdem, ani po powrocie nie miałem ochoty pójść do londyńskiego domu Octobra, żeby zabrać ubrania zostawione u Terence’a. Nie chciałem spotkać się z Octobrem. Lubiłem go i nie sprawiłoby mi przyjemności jego gorzkie rozczarowanie, jeżeli nie musiałem stawić mu czoła.
W drugi dzień świąt startował tylko jeden koń Humbera, dość wychudzony, w czwartym biegu z przeszkodami. Oparłem się o balustradę koło boksów i przyglądałem się, jak koniuszy zakładał mu siodło, podczas gdy Humber oparty na lasce wydawał instrukcje. Chciałem mu się dobrze przyjrzeć i to, co zobaczyłem, było w równym stopniu zachęcające – wyglądał bowiem na człowieka zdolnego do każdego świństwa – jak i zniechęcające, jeśli wzięło się pod uwagę, że będę musiał słuchać jego poleceń.
Humber ubrany był w doskonale skrojony krótki płaszcz z wielbłądziej wełny, spod którego wyglądały ciemne spodnie i nienaga
Stał zupełnie spokojnie, nie wykonując żadnych niepotrzebnych nerwowych ruchów, zupełne przeciwieństwo Inskipa, który nieusta
Nerwowy natomiast wydawał się staje
Koniuszy, mężczyzna w średnim wieku, z wielkim nosem i nieprzystępnym wyrazem twarzy, powoli sprawdził siodło i skinął na staje
W ślad za nim przeszedłem do bariery padoku i obserwowałem, jak wydawał instrukcje dżokejowi, który przyglądał się wierzchowcowi ze zrozumiałym brakiem złudzeń i domagał się podwyżki. Koniuszy, a nie Humber, pomógł dżokejowi wsiąść i zdjął z konia derkę. Na trybunie staje
Koń Humbera stracił energię na prostej i przyszedł przedostatni. Nikogo to zresztą nie zdziwiło.
Następnie ustawiłem się przed wejściem do stajni i czekałem na staje
– Cieszę się, bracie, że nie na mnie wypadło zajmowanie się takim koniem.
Zapytał mnie, u kogo pracuję, odparłem, że u Inskipa; rozluźnił się i przyznał, że filiżanka herbaty i mała przekąska będzie nie od rzeczy po tych wszystkich wybrykach.
– Czy on zawsze jest taki podniecony po biegu? – zapytałem w połowie kanapki z serem.
– Nie. Zwykle jest cholernie zmęczony. Tym razem rozpętało się całe piekło.
– Co masz na myśli?
– No, najpierw przyszli i pobrali jakieś próby od wszystkich startujących przed biegiem. Pytam się, dlaczego przed biegiem? Tak się nie robi. Nie przed. Czy widziałeś kiedyś, żeby badali przed biegiem?
Potrząsnąłem głową przecząco.
– A stary Super zachowywał się tak jak zawsze, wyglądał, jakby nareszcie miał zamiar zająć jakieś miejsce, potem zatkał się i przyszedł ostatni. Głupi kretyn. Bez charakteru, po mojemu. Badali mu serce, ale bije O. K Czyli nie ma charakteru, to jasne. W każdym razie w ostatniej chwili zerwał się i uciekł, jakby sam diabeł go gonił. Widziałeś? Zawsze jest nerwowy, ale kiedyśmy go w końcu złapali, to chodził po ścianie. Stary był cholernie zmartwiony. Koń wyglądał, jakby coś dostał, więc stary chciał nadstawić głowy i zażądał testu dopingowego, żeby nie oskarżyli go, że dał jakiś napęd, i nie zabrali mu tej cholernej licencji. Przyszło paru weterynarzy i próbowali mu coś pobierać do analizy… To było cholernie zabawne, bo Super chciał ich porozbijać o ściany stajni… i w końcu wstrzyknęli mu coś na uspokojenie. Ale nie mam pojęcia, jak go zabierzemy do domu.
– Dawno się nim zajmujesz? – zapytałem ze współczuciem.
– Od początku sezonu. Będzie prawie cztery miesiące. Jest nerwowy klient, jak mówiłem, ale już mnie prawie polubił. O rany, mam nadzieję, że się uspokoi sam, nim ten zastrzyk przestanie działać.
– Kto zajmował się nim przed tobą? – zapytałem zdawkowo.
– W zeszłym roku był, zdaje się, w małej stajni w Devon u prywatnego trenera, który nazywa się Beaney… Tak, u Beaneya zaczynał, ale niczego tam nie osiągnął.
– Pewnie tam go zrobili nerwowym, jak go ujeżdżali – powiedziałem.
– Nie, i to jest zabawne, bo gdy powiedziałem to jednemu chłopakowi od Beaneya, kiedy się spotkaliśmy w Devon na jednym z sierpniowych wyścigów, to odparł, że chyba mówię o i
– A gdzie był tamtego lata? – spytałem, podnosząc filiżankę herbaty pomarańczowego koloru.
– Nie mam pojęcia. Stary kupił go po gonitwie sprzedażnej w Ascot jako taniego konia. Myślę, że teraz znowu go sprzeda, jeśli uda mu się dostać trochę więcej, niż daje rzeźnik z jatki. Biedny stary Super. Głupia gnida… – Staje
– A więc nie myślisz, że dzisiaj tak oszalał z powodu dopingu?