Страница 45 из 70
– Jeśli nie masz nic przeciwko temu – dodałam tytułem próby. – Minęło kilka dni, zanim zaczęłam się normalnie czuć.
– Byłem samolubny… ale jesteś taka wspaniała.
– Gdy się wzmocnię, będzie jeszcze lepiej – zasugerowałam.
– Pokaż mi, jaka jesteś silna – powiedział żartobliwie.
– Połóż się na plecach. Nie mam właściwie pojęcia, jak się to robi, wiem jednak, że i
Usiadłam na nim okrakiem. Jego oddech słyszalnie przyspieszył. Cieszyłam się, że w pokoju panuje mrok, a na zewnątrz wciąż pada deszcz. W blasku błyskawicy dostrzegłam jego oczy; pałały. Ostrożnie usadowiłam się we właściwej pozycji (w każdym razie miałam nadzieję, że jest właściwa) i wsunęłam w siebie jego członek. Pokładałam wielką wiarę we własny instynkt i rzeczywiście nieźle sobie poradziłam.
ROZDZIAŁ ÓSMY
Znów byliśmy razem. Moje wątpliwości przynajmniej chwilowo zagłuszył strach, który ogarnął mnie na myśl, że mogę stracić Billa. W każdym razie ja i mój wampir wróciliśmy do naszego wcześniejszego, niespokojnego wspólnego życia.
Jeśli pracowałam na nocną zmianę, przyjeżdżałam później do domu Billa i zwykle spędzałam resztę nocy u niego. Gdy pracowałam w dzień, wampir zjawiał się u mnie po zachodzie słońca. Oglądaliśmy telewizję, wychodziliśmy do kina albo graliśmy w scrabble’a. Co trzecią noc wypoczywałam (lub Bill musiał się powstrzymać od gryzienia mnie), w przeciwnym razie zaczynałam się czuć słaba i ospała. Kiedy wysysał ze mnie zbyt dużo krwi, brałam mnóstwo witamin i żelaza, aż mój wampir zaczynał się skarżyć na smak; wtedy ograniczałam żelazo.
Czasem przesypiałam noc, Bill natomiast oddawał się i
Jeżeli posilał się także krwią i
Okres ten nie był dla mnie łatwy, ponieważ miałam wrażenie, że przez cały czas oboje na coś czekamy. Podpalenie gniazda wampirów w Monroe rozwścieczyło Billa i (jak sądzę) przestraszyło. Na pewno irytowały go własne ograniczenia – dla kogoś tak potężnego na jawie nie jest miła świadomość własnej bezradności za dnia, w czasie snu.
Zastanawialiśmy się, czy teraz, gdy nie żyła trójka prowokatorów, zmieni się społeczne nastawienie w stosunku do wampirów.
Chociaż Bill nie powiedział mi niczego wprost, z tematów, jakie często poruszaliśmy w naszych rozmowach, wywnioskowałam, że wampir martwi się o moje bezpieczeństwo. Stale pozostawał wszak na wolności morderca Dawn, Maudette i mojej babci.
Mężczyźni z Bon Temps i okolic srodze się pomylili, jeśli sądzili, że spaliwszy wampiry z Monroe, uwolnią się od lęku przed zabójcą. Zgodnie z raportem koronera żadnej z zabitych kobiet nie brakowało w chwili zabójstwa krwi. Co więcej, ślady po ugryzieniach na ciałach Maudette i Dawn nie tylko wyglądały staro, ale również takie się okazały. Jednoznaczną przyczyną śmierci obu kobiet było uduszenie. Obie uprawiały przed śmiercią seks. Zostały też zgwałcone po śmierci.
Arlene, Charlsie i ja starałyśmy się zachowywać skrajną rozwagę. Nie wychodziłyśmy same na parking, przed wejściem do swoich domów sprawdzałyśmy, czy drzwi są zamknięte na klucz, a podczas jazdy samochodem stale obserwowałyśmy towarzyszące nam na drodze auta. Trudno jednak w każdym momencie zachowywać maksymalną ostrożność i żyć w ciągłym napięciu, toteż jestem pewna, że każdej z nas co jakiś czas zdarzała się chwila nieuwagi. Arlene i Charlsie mogły sobie jednak pozwolić na pewne rozkojarzenie, gdyż – w przeciwieństwie do dwóch pierwszych ofiar – nie mieszkały same. Arlene mieszkała z dziećmi (a czasem także z Rene Lenierem) Charlsie natomiast z mężem, Ralphem.
Jako jedyna z nich mieszkałam sama.
Jason przychodził do baru prawie co noc i zawsze zamieniał ze mną kilka zdań. Uświadomiłam sobie, że mój brat stara się naprawić stosunki między nami, więc zawsze odpowiadałam mu uprzejmie. Jason jednak pił teraz więcej niż kiedykolwiek, a przez jego łóżko przewijało się tyle dziewczyn, co przez publiczną toaletę. Chociaż wydawało mi się, iż żywi prawdziwe uczucia dla Liz Barrett… Współpracowaliśmy nad kwestią majątku babci i wujka Bartletta, mimo że ta ostatnia sprawa bardziej dotyczyła mojego brata niż mnie. Wuj Bartlett zostawił mu wszystko, z wyjątkiem zapisu dla mnie.
Pewnej nocy mój brat zamówił dodatkowe piwo, po czym mi się zwierzył, że jeszcze dwukrotnie wzywano go na posterunek policji. Wizyty tam doprowadzały go do szaleństwa. W końcu odbył rozmowę z Sidem Mattem Lancasterem, który mu doradził, by od tej pory zjawiał się na posterunku wyłącznie z nim, swoim adwokatem.
– Dlaczego stale cię wzywają? – spytałam. – Chyba czegoś mi nie powiedziałeś. Andy Bellefleur nie gnębi nikogo i
Jason popatrzył na mnie zmartwiony. Nigdy nie widziałam u mojego przystojnego starszego brata tak zażenowanej miny.
– Filmy – wymamrotał.
Pochyliłam się bliżej, nie miałam bowiem pewności, czy dobrze go usłyszałam.
– Filmy? – spytałam z niedowierzaniem.
– Ciii – syknął. Wyglądał na cholernie wi
Chyba byłam tak samo zakłopotana jak Jason. Siostry i bracia nie muszą wiedzieć o sobie wszystkiego.
– I dałeś im kopię – podsunęłam nieśmiało, zastanawiając się jednocześnie nad skalą jego głupoty. Jason odwrócił wzrok. Jego zamglone niebieskie oczy romantycznie zalśniły od łez. – Debil – oceniłam. – Nie mogłeś wprawdzie wiedzieć, że obejrzy je ktoś poza wami, pomyśl jednak, co się zdarzy, kiedy postanowisz się ożenić? Co będzie, jeśli jedna z twoich ekskochanek wyśle przyszłej pa
– Dzięki, że kopiesz leżącego, siostrzyczko.
Wzięłam głęboki oddech.
– No dobra, dobra. Już nie kręcisz takich filmów, co? – Zdecydowanie pokiwał głową. Nie wierzyłam mu. – I wszystko opowiedziałeś Sidowi Mattowi, prawda? – Kiwnął głową z mniejszym przekonaniem. – Dlatego twoim zdaniem Andy jest na ciebie taki cięty?
– Tak sądzę – bąknął żałośnie Jason.
– Cóż, jeśli sprawdzą twoje nasienie i nie będzie pasowało do próbek znalezionych podczas sekcji w pochwach Maudette i Dawn, oczyszczą cię z zarzutów.
Do tej pory miałam równie niepewną minę jak mój brat. W dodatku nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy o męskich próbkach nasienia i kobiecych pochwach.
– To samo mówi Sid Matt. Tyle że ja po prostu już straciłem wiarę.
Hmm, Jason nie ufał najbardziej niezawodnemu naukowemu dowodowi, jaki można przedstawić w sądzie.
– Myślisz, że Andy sfałszuje wyniki? – spytałam.
– Nie, Andy jest w porządku. Facet wykonuje jedynie swoją robotę. Po prostu nie wiem zbyt wiele o DNA.
– Debil – powtórzyłam i obróciłam się, by pójść po kolejny dzban piwa dla czterech facetów z Ruston. Podejrzewałam, że są pewnie studentami college’u, którzy postanowili zabawić się na zadupiu.
Co do Jasona, pozostała mi nadzieja, że Sid Matt Lancaster potrafi używać perswazji.
Zanim mój brat opuścił „Merlotte’a”, rozmawiałam z nim raz jeszcze.
– Mogłabyś mi pomóc? – spytał, odwracając do mnie twarz. Nigdy nie widziałam u niego takiej miny. Stanęłam przy jego stoliku, gdyż jego „dzisiejsza dziewczyna” wyszła do toalety.
Jason nigdy wcześniej nie poprosił mnie o pomoc.
– W jaki sposób?
– Może poczytasz w myślach przychodzącym do baru ludziom i dowiesz się, który z nich jest zabójcą?
– Och, to nie jest takie łatwe, jak ci się wydaje, braciszku – odparłam powoli. Zastanowiłam się i wyjaśniłam: – Po pierwsze, taki facet musiałby, siedząc tutaj myśleć o swojej zbrodni i to dokładnie w momencie, w którym postanowię wejść w jego umysł. Po drugie, nie zawsze słyszę wyraźne myśli. Niektórych osób, owszem, słucha się jak radia. Słyszę wtedy myśli słowo w słowo. Od i