Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 59 из 83

61

Reacher i Dixon dotarli do Hollywood Stojedynką, zostawili chryslera na parkingu motelu i pojechali dwiema hondami do wschodniego Los Angeles. Reacher wziął srebrne coupe prelude z uszkodzonym czwartym cylindrem. Wóz miał szerokie opony, które sunęły wyżłobieniami drogi, i tłumik o gardłowym brzmieniu, które bawiło go przez pierwsze trzy przecznice, a później zaczęło irytować. Tapicerka cuchnęła płynem do czyszczenia, a rysa widniejąca na przedniej szybie wydłużała się za każdym razem, gdy wjechał na jakiś wybój. Na szczęście mógł wystarczająco daleko odsunąć siedzenie, aby zająć wygodną pozycję. No i klimatyzacja działała. W sumie niezły wóz na prowadzenie inwigilacji.

Przestawili komórki w tryb konferencyjny i zatrzymali się w znacznej odległości od siebie. Reacher zaparkował dwie przecznice od biurowca New Age, pomiędzy archiwum i szarym budynkiem hurtowni, by z odległości sześćdziesięciu metrów obserwować sytuację. Parking był pusty, a brama zamknięta. Zamknięte były również drzwi recepcji. Wokół panowała cisza.

– Kto jest w środku? – zapytał Reacher.

– Bardzo możliwe, że nie ma nikogo – odparł O’Do

– A nasza smoczycą?

– Nie.

– Recepcjonistki też nie ma?- Nie ma.

– Mamy ich numer telefonu?

– Zanotowałam numer do centrali – powiedziała Neagley. Wyrecytowała numer, a Reacher wprowadził go do swojej komórki i wcisnął zielony przycisk.

Właściwy sygnał. Brak odpowiedzi.

Ponownie włączył tryb konferencyjny.

– Liczyłem, że uda się nam pojechać za którymś do miejsca, gdzie produkują moduły.

– Nic z tego – odparł O’Do

Na linii zapadło milczenie. Nie dostrzegli w szklanej bryle śladów aktywności.

Pięć, dziesięć, dwadzieścia minut.

– Wystarczy tego – rzekł Reacher. – Wracamy do bazy. Ostatni stawia lunch.

Ostatni przyjechał Reacher. Nie jeździł zbyt szybko. Kiedy wturlał się na plac, trzy hondy już tam stały. Zaparkował swoją prelude w dyskretnym miejscu, wyjął z bagażnika walizkę ze skradzionymi pistoletami i zaniósł do swojego pokoju. Później poszedł do De

– Witam ponownie. Cisza.

Przeniknięta atmosferą współczucia.

– Sanchez czy Swan? – zapytał Reacher.

Mauney nie odpowiedział.

– Co? Znaleźliście obu?

– Dojdziemy do tego. Najpierw powiedz, dlaczego się ukrywacie.

– Kto powiedział, że się ukrywamy?

– Wyjechaliście z Vegas. Nie zarejestrowaliście się w żadnym hotelu w Los Angeles.

– To nie znaczy, że się ukrywamy.

– Zaszyliście się w zachodnim Hollywood pod fałszywymi nazwiskami. Wydał was pracownik motelu. Jako grupa rzucacie się w oczy. Odnalezienie was nie sprawiło problemu. Nie trudno się było domyślić, że przyjdziecie tu na lunch. Gdybym was nie znalazł, przyszedłbym w porze obiadu lub jutro w porze śniadania.

– Jorge Sanchez czy Tony Swan? – zapytał ponownie Reacher.

– Tony Swan – odparł Mauney.

62

– W ciągu ostatnich tygodni nauczyliśmy się kilku rzeczy – ciągnął Mauney. – Pozwoliliśmy, aby myszołowy odwaliły naszą robotę. W każdej wolnej chwili jedziemy na pustynię, bawiąc się w ornitologów. Jeśli staniesz z lornetką na dachu samochodu, zwykle zobaczysz, co trzeba. Dwa myszołowy krążące w powietrzu oznaczają kojota ukąszonego przez węża. Więcej niż dwa – coś większego.

– Gdzie? – zapytał Reacher.

– W tym samym rejonie.

– Kiedy?

– Jakiś czas temu.

– Helikopter?

– Nie ma i

– Jesteście pewni, że to on?

– Leżał na plecach. Ręce związane z tyłu. Mogliśmy pobrać odciski palców. W kieszeni miał portfel. Bardzo mi przykro.

Nadeszła kelnerka. Ta sama co wczoraj. Zatrzymała się w pobliżu stołu, wyczuła nastrój i odeszła.

– Dlaczego się ukrywacie? – zapytał Mauney.

– Nie ukrywamy się – powtórzył Reacher. – Po prostu czekamy na pogrzeb.

– A fałszywe nazwiska?

– Chciałeś, abyśmy posłużyli wam za przynętę. Kimkolwiek są ci ludzie, nie zamierzamy stać się łatwym łupem.

– Jeszcze nie wiecie, kim są?

– A wy?

– Żadnych działań na własną rękę, okej?

– Jesteśmy na Sunset Boulevard – rzekł Reacher. – To teren policji Los Angeles. Mówisz w ich imieniu?

– Potraktuj to jak przyjacielską radę – odparł Mauney.

– Przyjąłem.

– Andrew McBride zniknął w Vegas. Przyjechał do miasta, nigdzie się nie zameldował, nie wypożyczył samochodu, nie odleciał. Błędny trop.

Reacher skinął głową.

– Paskudna sprawa, co?

– Niejaki Anthony Matthews wynajął ciężarówkę w U-Haul.

– To ostatnie nazwisko na liście Orozca.

– Gra zbliża się do końca.

– Dokąd pojechał?

– Nie mam pojęcia. – Mauney wyciągnął z górnej kieszeni cztery wizytówki, ułożył w wachlarz i ostrożnie umieścił na stole. Z jego nazwiskiem i dwoma numerami telefonu. – Zadzwońcie do mnie. Mówię poważnie. Możecie potrzebować pomocy. Nie macie do czynienia z amatorami. Tony Swan wyglądał na niezłego twardziela. A przynajmniej to, co z niego zostało.

Mauney wrócił do pracy, a kelnerka zjawiła się pięć minut później i zawisła nad stołem. Reacher odgadł, że nikt nie ma szczególnej ochoty najedzenie, lecz każdy i tak coś zamówił. Stare przyzwyczajenie. Jedz, kiedy możesz, nie ryzykuj, że później zabraknie ci energii. Swan jadł wszędzie, w każdym czasie, właściwie przez cały czas. Podczas sekcji, ekshumacji, w miejscu popełnienia zbrodni. Reacher był niemal pewny, że Swan wsuwał kanapkę z wołowiną, kiedy znaleźli Douga – rozkładające się zwłoki mężczyzny ze szpadlem w głowie.

Nikt tego nie potwierdził.

Wszyscy milczeli. Za oknem świeciło jasne słońce. Piękny dzień. Błękitne niebo z małymi białymi chmurkami. Po bulwarze przesuwały się samochody. Klienci wchodzili i wychodzili. Dzwoniły telefony, stacjonarne w kuchni, komórkowe w kieszeniach gości. Reacher jadł metodycznie i mechanicznie, nie mając zielonego pojęcia, co jest na jego talerzu.

– Sądzicie, że powi

– Nie podoba mi się, że pracownik motelu nas wydał – powiedział O’Do

– Przeprowadzka nie jest konieczna – odparł Reacher. – Mauney nie stanowi zagrożenia. Oprócz tego chcę wiedzieć, kiedy znajdą Sancheza.

– Co robimy? – zapytała Dixon.

– Odpoczywamy – powiedział Reacher. – Wyjdziemy ponownie po zapadnięciu zmroku. Złożymy wizytę w New Age. Inwigilacja nic nie da. Pora na bardziej aktywne działania.

Zostawił na stole dziesięć dolarów dla kelnerki i zapłacił przy kasie. Wyszli na słońce i zatrzymali się na chwilę, mrużąc oczy, a następnie wrócili do Dunes.

Reacher poszedł po walizkę, a później wszyscy zebrali się w pokoju O’Do