Страница 38 из 83
– Ludzie to robią.
– To nie dla mnie.
– A zatem przed czym uciekasz?
– Może nie chcę być taki jak i
– Ja taki jestem. Mam dom, samochód i plan oszczędnościowy. Wypełniam formularze.
– Twój wybór.
– Myślisz, że jestem pospolity? Reacher skinął głową.
– Przynajmniej pod tym względem.
– Nie każdy może być taki jak ty.
– Każdy kij ma dwa końce. Niektórzy nie potrafią być tacy jak ty.
– A chciałbyś?
– Tu nie chodzi o chęci. Po prostu nie potrafię.
– Dlaczego?
– Okej, uciekam.
– Przed czym? Przed staniem się takim jak ja?
– Przed staniem się kim i
– Wszyscy się zmieniamy.
– Nie wszyscy musimy to lubić.
– Mnie się to nie podoba, ale jakoś sobie radzę – odparł O’Do
Reacher skinął głową.
– Świetnie ci idzie, Dave. Mówię serio. Martwię się o siebie. Kiedy patrzę na ciebie, Neagley i Karlę, czuję się jak nieudacznik.
– Naprawdę?
– Tylko spójrz na mnie.
– Jedyną rzeczą, którą mamy w odróżnieniu od ciebie, są walizki.
– A co ja mam w odróżnieniu od was?
O’Do
39
Samochód był nowym czarnym sedanem marki Lexus. Zatrzymał się gwałtownie, wyrzucając na chodnik dwóch gości w odległości jakichś trzydziestu metrów przed Reacherem. Faceta z workiem i drugiego trzymającego prochy. To oni urzędowali na pustym placu za muzeum figur woskowych. Uzbrojeni w pistolety AMT hardballer – wykonaną ze stali nierdzewnej replikę colta government 1911 kalibru.45. Dłonie trzymające broń lekko drżały, poruszając się w górę i obracając pistolet o dziewięćdziesiąt stopni do pozycji poziomej, tak jak trzymają go źli faceci na filmach.
O’Do
– Czegoś od nas chcą? – zapytał.
– Ode mnie – wyjaśnił Reacher, oglądając się za siebie. Nie obawiał się trafienia niewłaściwie trzymanej czterdziestkipiątki z odległości trzydziestu metrów. Chociaż był dużym facetem, dane statystyczne przemawiały na jego korzyść. Broń ręczna jest przeznaczona do użytku w zamkniętych pomieszczeniach. W sytuacji dużego napięcia, w rękach specjalisty jej zasięg skutecznego rażenia wynosi około czterech metrów. Nawet gdyby go nie trafili, pocisk mógłby wyrządzić krzywdę przypadkowemu przechodniowi. Uszkodzić jakiś przedmiot. Dosięgnąć człowieka idącego po przeciwnej stronie ulicy lub nisko lecący samolot. Zniszczenia i straty wśród ludności cywilnej. Na ulicy było mnóstwo potencjalnych ofiar. Mężczyzn, kobiet, dzieci oraz i
Spojrzał do przodu. Tamci nie zmienili pozycji. Wykonali najwyżej kilka kroków. O’Do
– Powi
– Zrozumiałem – przytaknął O’Do
– W lewo – rzucił Reacher. Przesunął się ku krawędzi chodnika i spojrzał w lewą stronę. Najbliższe drzwi prowadziły do salonu tarota, w którym przepowiadano przyszłość. Umysł Reachera pracował na wysokich obrotach, z chłodną skutecznością. Reacher poruszał się w naturalny sposób, lecz świat wokół niego wyraźnie zwolnił tempo. Chodnik zamienił się w czterowymiarowy wykres. Wykres o osiach oznaczonych jako przód, tył, bok i czas.
– Drzwi po lewej, metr za tobą, Dave – powiedział. O’Do
– Jest tu tylne pomieszczenie? – zapytał Reacher.
– Toaleta – odpowiedziała.
– Idź tam i połóż się na podłodze. Natychmiast.
– Co się dzieje?
– Ty mi powiedz.
Nie poruszyła się, dopóki O’Do
– Kim oni są? – zapytał O’Do
– Tymi, którzy przed chwilą kupili mi koszulki.
– Będą problemy?
– Być może.
– Mamy jakiś plan?
– Lubisz hardballera?
– Lepszy taki niż żaden.
– W porządku. – Reacher uniósł krawędź obrusu, przykucnął i wpełzł pod stół na kolanach. O’Do
Czekali.
Tamci dopadli drzwi w ciągu ośmiu sekund. Przystanęli i spojrzeli do środka przez szybę, a następnie szarpnęli za klamkę i weszli do środka. Zatrzymali się ponownie, w odległości dwóch metrów od stołu, z bronią wyciągniętą przed siebie i kolbą przekręconą na płask.
Ostrożnie wykonali kolejny krok.
Ponownie stanęli.
Chociaż O’Do
Na trzy unieśli stół, wyrzucając go do przodu. Ten wykonał ćwierć obrotu, przelatując trzy metry w powietrzu. Blat obrócił się pionowo, zgarniając pistolety, a następnie z impetem uderzając napastników w pierś i twarz. Ciężki mebel. Drewniany. Może dębowy. Powalił tamtych w jednej chwili. Runęli na plecy w obłoku kart tarota i spoczęli nieruchomo pod blatem, przykryci splątaną czerwoną tkaniną. Reacher podniósł się i stanął na przewróconym stole, jakby surfował na desce, a następnie kilkakrotnie podskoczył. O’Do
– Niewielki problem – rzekł O’Do
– Nadal jesteśmy nieźli – odparł Reacher. O’Do
Karla Dixon oczekiwała na nich w holu Chateau Marmont.
– Dzwonił Curtis Mauney – oznajmiła. – Spodobało mu się to, co zrobiliście z przesyłką Franza. Poprosił policję z Vegas, aby przeszukali biuro Sancheza i Orozco. Chyba coś znaleźli.