Страница 94 из 122
– Tamtego tygodnia spotkałem się z mnóstwem osób. Połowy ich nie pamiętam.
– Twierdził pan, że jeden był Anglikiem.
– Tak.
– A nie nazywał się przypadkiem Brum?
– Nie, nie nazywał się Brum – odparł bez wahania Jordan. – To bym raczej zapamiętał. No, na mnie chyba już czas.
Jordan ruszył do drzwi.
– Chciałem pana jeszcze o coś spytać. Jordan się odwrócił.
– Mianowicie?
– Jest pan Peterem Jordanem, prawda?
– A co to, u licha, za pytanie?
– Całkiem proste. Czy jest pan Peterem Jordanem?
– Oczywiście, że jestem Peterem Jordanem. Wie pan co, profesorze? Trochę snu dobrze by panu zrobiło.
Rozdział piąty
Londyn
Clive Roach siedział przy oknie kafejki naprzeciwko mieszkania Catherine Blake. Kelnerka przyniosła mu zamówioną herbatę i bułkę, a on natychmiast położył na stoliku monety. Nawyk zawodowy. Roach zwykle opuszczał lokale w pośpiechu. Ostatnie, czego sobie życzył, to zwracać na siebie uwagę. Sączył kawę i bez przekonania przerzucał gazetę. Właściwie nie interesowała go jej zawartość. Znacznie bardziej interesowały go drzwi po drugiej stronie ulicy. Deszcz się rozpadał na dobre. Nie miał szczególnej ochoty wychodzić na taką pogodę. Tego aspektu swojej pracy nie lubił – nieusta
Przed wojną wykładał w szkole dla chłopców w zapadłej dziurze. W 1939 roku postanowił zaciągnąć się do wojska. Nie nadawał się na idealnego żołnierza: chudy, o ziemistej cerze, przerzedzonych włosach, dość słabym głosie. Gdzież mu tam do oficera. Czekając na komisję poborową, zauważył, że obserwuje go dwóch jegomościów w garniturach. Zauważył też, że zażądali jego akt i przeglądali je z wielkim zainteresowaniem. Po kilku minutach wyciągnęli go z kolejki, powiedzieli, że są z wywiadu wojskowego, i zaproponowali pracę.
Roach lubił obserwować. Miał to we krwi, błyskawicznie zapamiętywał też nazwiska i twarze. Och, zdawał sobie sprawę, że nie otrzyma medali za bohaterską walkę na polu bitwy, a po wojnie nie będzie mógł snuć w pubie długich opowieści kombatanckich. Ale wykonywał ważne zadania i dobrze się spisywał w tym zawodzie. Jadł bułkę i myślał o Catherine Blake. Od 1939 roku śledził wielu niemieckich szpiegów, ale tamci nie sięgali jej do pięt. Prawdziwa profesjonalistka. Raz go wykiwała, ale poprzysiągł sobie, że to się więcej nie powtórzy.
Skończył bułkę i dopił herbatę. Zerknął znad stolika i zauważył, że Catherine wychodzi z domu. Podziwiał jej rzemiosło. Zawsze na moment się zatrzymywała, wykonując jakąś prozaiczną czy
Jest pani bardzo dobra, pa
Patrzył, jak Catherine w końcu otwiera parasol i rusza. Roach wstał, włożył płaszcz i ruszył za nią.
Horst Neuma
Ubiegłej nocy źle spał. To przez rany i obecność Je
Pociąg przyhamował, zbliżając się do Liverpool Street. Neuma
Catherine Blake wzięła taksówkę do Charing Cross. Punkt spotkania mieli wyznaczony niedaleko, przed sklepem na Strandzie. Zapłaciła kierowcy i rozłożyła parasol. Ruszyła przed siebie. Zatrzymała się przy budce telefonicznej, podniosła słuchawkę i udawała, że dzwoni. Spojrzała przez ramię. Intensywny deszcz ograniczał widoczność, ale nie zauważyła towarzystwa. Odwiesiła słuchawkę, wyszła z budki i dalej szła Strandem w kierunku wschodnim.
Clive Roach wymknął się z tyłu służbowej furgonetki i śledził Catherine idącą Strandem. W czasie krótkiej przejażdżki zrzucił płaszcz i kapelusz i przebrał się w ciemnozielony sztormiak i wełnianą czapkę. Całkowicie się przeistoczył – z urzędnika w robotnika. Obserwował, jak Catherine Blake zatrzymuje się w budce i udaje, że dzwoni. On stanął przy stoisku z prasą. Przeglądając tytuły, przywołał przed oczy twarz agenta, którego profesor Vicary ochrzcił imieniem Rudolf. Roach otrzymał proste zadanie. Śledzić Catherine Blake, dopóki nie przekaże materiału Rudolfowi, a wtedy ruszyć za nim. Podniósł wzrok w chwili, gdy Catherine odwieszała słuchawkę i wychodziła z budki. Wtopił się w tłum i ruszył za nią.
Neuma
Clive Roach namierzył Rudolfa i zauważył wymianę.
Spryciarze z was, co? – pomyślał.
Widział, jak Rudolf się zatrzymuje, odwraca i idzie w tym samym kierunku, co Catherine Blake. Od 1939 roku Roach napatrzył się dość na spotkania niemieckich agentów, ale nigdy się nie zdarzyło, żeby jeden potem śledził drugiego. Zwykle każde ruszało w swoją drogę. Roach podniósł kołnierz kurtki i ostrożnie podążył ich śladem.
Catherine Blake szła na wschód Strandem, potem Victoria Embankment. Właśnie wtedy zauważyła za sobą Neuma