Страница 57 из 122
– Lepiej znajdź jakiś sposób zapanowania nad sytuacją. Inaczej wypadniesz z gry.
– Tak jest, Herr Reichsführer.
– Wybierasz się na pora
– Jak zwykle.
– To może dla odmiany uda ci się zdobyć jakąś pożyteczną informację. I przekaż Szczwanemu Lisowi pozdrowienia. Dobranoc, Herr Brigadenführer.
Himmler delikatnie odłożył słuchawkę na widełki i wrócił do papierkowej roboty.
Rozdział piętnasty
Hampton Sands, Norfolk
Szary świt przedzierał się przez grubą powłokę chmur, kiedy Horst Neuma
Dziś rano otrzymał wiadomość z Hamburga: nakazano mu odbieranie materiałów od Catherine Blake. Miało się to odbywać wedle procedury, której Vogel nauczył go na farmie pod Berlinem. Materiał należało wsuwać do szpary w drzwiach budynku przy Cavendish Square, skąd miał go zabierać człowiek z ambasady portugalskiej i pocztą dyplomatyczną przesyłać do Lizbony. Niby proste. Ale Neuma
Dopiero po kilkunastu minutach rozgrzał się i na czole pojawiły mu się kropelki potu. Bieganie zaczęło swe czary – te same, które czyniło, gdy był jeszcze chłopcem. Czuł się lekko, swobodnie, niemal frunął w powietrzu. Oddychał równo, bez wysiłku, wszelkie napięcie się ulatniało. Wyznaczył sobie wyimaginowaną linię mety kilometr dalej i przyspieszył kroku.
Pierwsze kilkaset metrów przebiegł dobrze. Sunął po plaży, długimi susami pokonując dystans, ręce i ramiona pracowały swobodnie. Końcowy odcinek okazał się trudniejszy. Oddech Neuma
Głupia gra – a bawił się w nią ze sobą od dziecka – lecz spełniła swój cel. Udowodnił sobie, że znowu odzyskał siły. Wiele miesięcy upłynęło, nim doszedł do siebie po laniu esesmanów, ale wreszcie mu się udało. Czuł, że jego ciało jest gotowe do wszystkich zadań, jakie przed nim staną. Neuma
Neuma
– Imponujące, panie Porter - odezwała się. Neuma
Gdybym pana nie znała, powiedziałabym, że pan trenuje przed wyścigiem.
– Trudno zerwać ze starymi nawykami. Zresztą, bieg służy ciału i duszy. Powi
– Ach! – odepchnęła go żartobliwie. – I tak już jestem zbyt koścista. Wszyscy chłopcy w wiosce tak powiadają. Lubią Eleanor Carrick, bo ma duże… no, sam pan wie. Chodzi z nimi na plażę i płacą jej, żeby rozpięła bluzkę.
– Widziałem ją wczoraj w wiosce – odparł Neuma
– Tak pan sądzi?
– A i owszem. – Neuma
– Ma pan ochotę na towarzystwo?
Skinął głową. To nie była prawda, ale nie widział w tym nic groźnego. Je
– Czy mogę pana spytać o wojnę? – odezwała się dziewczyna.
– Oczywiście.
– Czy te pańskie rany były bardzo ciężkie?
– Na tyle ciężkie, żeby skrócić moje dni w armii i zapewnić bilet do domu.
– Gdzie był pan ra
– W głowę. Kiedyś, jak już cię lepiej poznam, odsłonię włosy i pokażę ci blizny.
Popatrzyła na niego z uśmiechem.
– Pana głowa wygląda zupełnie dobrze.
– Co chciałaś przez to powiedzieć, Je
– Że jest pan przystojny. I inteligentny. Ja to widzę. Wiatr zarzucił jej na twarz kosmyk włosów. Wsunęła go z powrotem pod czapkę.
– Po prostu nie rozumiem, co pan robi w takiej dziurze jak Hampton Sands.
Czyli jego historyjka wzbudziła podejrzenia w wiosce!
– Potrzebowałem miejsca, w którym mógłbym odpocząć i wydobrzeć. Dogherty z żoną mnie zaprosili, a ja skorzystałem z okazji.
– A dlaczego ja w to nie wierzę?
– Powi
– Ojciec powiada, że jest pan kryminalistą albo członkiem IRA. Mówił, że Sean też kiedyś był w IRA.
- Je
Twarz dziewczyny pociemniała. Zatrzymała się i popatrzyła na niego.
– A to co ma znaczyć?
Neuma
Czemu nie potrafię trzymać języka za zębami i wynieść się z tej plaży? – pomyślał. Oczywiście znał odpowiedź. Jego ojczym był starym łajdakiem, który za byle co walił go na odlew w twarz i raczył bezlitosnymi uwagami, które wywoływały łzy. Neuma