Страница 113 из 122
I wtedy zobaczył ciała.
Sullivan zostawił samochód w lesie i wrócił do Louth, pedałując z całej siły. Dotarłszy na posterunek, szybko skontaktował się z nadinspektorem Lockwoodem w bazie RAF- u.
– Wszyscy czterej nie żyli – wydyszał. – Leżeli na tyle furgonetki, ale nie ich. Uciekinierzy najwyraźniej zabrali wóz policyjny. Sądząc po śladach na drodze, wydaje mi się, że zawrócili do Louth.
– Gdzie są teraz ciała? – spytał Lockwood.
– Zostawiłem je w lesie.
– Wróć tam i czekaj, aż nadejdzie pomoc.
– Tak jest, panie nadinspektorze. Lockwood odłożył słuchawkę.
– Czterech zabitych. O Boże!
– Przykro mi, nadinspektorze. Tyle jeśli chodzi o moje teorie, jakoby się przyczaili. Nie ulega wątpliwości, że są tutaj i że mogą posunąć się do wszystkiego, żeby uciec, skoro zabili z zimną krwią czterech ludzi.
– Mamy nowy problem. Jadą wozem policyjnym. Rozesłanie wiadomości do wszystkich policjantów, którzy blokują drogi, trochę potrwa. Tymczasem pańscy szpiedzy niebezpiecznie zbliżają się do wybrzeża. – Lockwood podszedł do mapy. – Louth jest tutaj, odrobinę na południe od nas. Mogą sobie wybrać każdą dowolną drogę do morza.
– Niech pan przegrupuje swoich ludzi. Przerzuci wszystkich na odcinek między Louth a nami.
– Owszem, ale to potrwa. A pańska parka ma nad nami przewagę.
– Jeszcze coś – rzucił Vicary. – Niech pan najdyskretniej, jak się da, sprowadzi tutaj ciała tych policjantów. Kiedy to się skończy, możliwe, że trzeba będzie wymyślić i
– A co mam powiedzieć ich rodzinom? – warknął Lockwood, wypadając z baraku.
Vicary sięgnął po słuchawkę. Telefonistka połączyła go z siedzibą MI- 5 w Londynie. Odebrała pracownica. Vicary poprosił o połączenie z Boothbym.
– Halo, sir Basilu. Obawiam się, że mamy tu naprawdę poważny problem.
Silny wiatr przyniósł deszcz nad Cleethorpes. Neuma
Mieszkanie Jacka Kincaida miało się mieścić nad pierwszym warsztatem. Drewniane schody, prowadzące do drzwi na piętrze, biegły na zewnątrz. Neuma
Natychmiast uderzył go w nos smród: gnijące śmiecie, stęchłe papierosy, nie myte ciała, a nad tym wszystkim alkohol. Przekręcił kontakt, ale lampa nie zabłysła. Wyjął z kieszeni latarkę. W strumieniu światła zobaczył sylwetkę rosłego mężczyzny śpiącego na gołym materacu. Przeszedł przez zaśmiecony pokój i szturchnął mężczyznę nogą.
– Ty jesteś Jack Kincaid?
– Ja, a bo co?
– Nazywam się James Porter. Miałeś mnie przetransportować swoim kutrem.
– A tak, tak.
Kincaid bezskutecznie próbował się podnieść. Neuma
– Trochę zapiliśmy, co, Jack? – spytał Horst.
– Troszeczkę.
– Który to twój kuter?
– „Camilla".
– A gdzie dokładnie jest przycumowany?
– Na końcu nabrzeża. Nie sposób nie zauważyć. Kincaid znowu odpływał w niebyt.
– Nie pogniewasz się, jeśli go na trochę pożyczę, prawda, Jack? Kincaid nie odpowiedział, tylko głośno zachrapał.
– Wielkie dzięki, Jack.
Neuma
– Nasz kapitan nie jest w stanie nas odtransportować. Zapity w trupa.
– Kuter?
– „Camilla". Na końcu nabrzeża.
– Mamy tu jeszcze coś.
– Co?
– Zaraz sam się przekonasz.
Neuma
– Widocznie obstawili całe wybrzeże – powiedział.
– Wielka szkoda. Kolejna niepotrzebna ofiara.
– No to załatwmy to. Dzisiejszej nocy zabiłem więcej ludzi niż w całej mojej karierze spadochroniarza.
– A jak myślisz, po co Vogel cię tu wysłał? Neuma
– Co robimy z Je
– Zabieramy ją ze sobą.
– Zostawmy ją tutaj. Na nic już nam się nie przyda.
– Nieprawda. Jeśli ją znajdą, za dużo im powie. Poza tym jak będą wiedzieć, że mamy na pokładzie zakładnika, dwa razy się zastanowią, zanim zaczną strzelać.
– Jeśli myślisz, że nie będą do nas strzelać, bo mamy na pokładzie Brytyjkę, to się grubo mylisz. Gra idzie o zbyt wysoką stawkę. Jak będą musieli, zabiją nas wszystkich.
– To niech zabiją. Zabieramy dziewczynę. Kiedy dotrzemy do łodzi, zostawimy ją na kutrze. Brytyjczycy ją uratują i nic jej się nie stanie.
Neuma
– Żadnych bohaterskich wyczynów. Rusz się, a strzelę ci w twarz.
Neuma
Policjant patrolujący port usłyszał warkot samochodu, zatrzymał się i spojrzał w tamtym kierunku. W jego stronę zmierzała policyjna furgonetka. Wydało mu się to dziwne, bo zmie
Serce mu stanęło w gardle. Był uzbrojony jedynie w przedwoje
Ostatnie, co zapamiętał, to wyciągające się ku niemu brudne wody Humber.
Ian McMa
McMa
Deszcz zagłuszał wszelkie odgłosy, ale McMa
Z kuche
Zapalił latarkę i ruszył do przystani. Nagle usłyszał charczenie i warkot uruchamianego silnika. Przyspieszył kroku, żeby zobaczyć, który to statek. „Camilla", kuter Jacka Kincaida.
Zgłupiał, żeby wypływać w taką pogodę? – pomyślał.
Ruszył biegiem, wołając:
– Jack! Jack! Zatrzymaj się! Dokąd się wybierasz?
I wtedy uświadomił sobie, że człowiek, który odcumowuje „Camille" i wskakuje na pokład, to nie Jack Kincaid. Ktoś kradnie Jackowi łódź. McMa