Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 105 из 122

Dopiero potem zwróciła uwagę na drugie ciało. Mężczyzna leżał na plecach, z rozrzuconymi ramionami. Nogi miał podkurczone, jakby spał, twarz zalaną krwią. Przez krótką chwilę Mary łudziła się, że to nie jej mąż. Potem przyjrzała się starym kaloszom i sztormiakowi. To był on.

Krzyk uwięziony w gardle wreszcie się wydostał.

– Och, Sean! – zawołała. – O Boże, Sean! Coś ty zrobił? Podniósłszy wzrok, dostrzegła Horsta Neuma

– Ty to zrobiłeś? – wrzasnęła na Neuma

– Nie, to Colville – odparł Neuma

– Nie, Horst, może i Martin pociągnął za spust, ale ty jesteś wi

Neuma

Je

Dobiegł ją głos mężczyzny, którego znała jako Jamesa Portera, choć Mary zwróciła się do niego jakoś inaczej. Mors, czy coś takiego.

„Nie, to Colville. Wpadł tutaj, strzelając do wszystkiego. Sean wszedł mu pod kulę. Przykro mi, Mary."

Potem usłyszała głos Mary. Podniósł się do pisku i drżał z rozpaczy i bólu.

„Ty jesteś winien jego śmierci… Ty i twoi przyjaciele z Berlina".

Czekała na głos ojca. Czekała na głos Seana. Nic. Wtedy zrozumiała, że obaj nie żyją.

„Ty i twoi przyjaciele z Berlina".

O czym ty mówisz, Mary? – pomyślała Je

Nagle wszystko się ułożyło w jedną całość, jakby dopasowała brakujący element układanki: Sean tamtej nocy na plaży, nagłe pojawienie się Jamesa Portera, ostrzeżenie Mary dzisiaj po południu: „Nie jest tym, za kogo się podaje. On nie jest dla ciebie".

Wtedy Je

Chciała krzyczeć. Po jej policzkach spływały gorące łzy. Podniosła ręce do ust, by zdławić szloch. Pokochała go, a on ją oszukał, wykorzystał ją, był niemieckim szpiegiem i najprawdopodobniej właśnie zabił jej ojca.

W stodole coś się poruszyło. Ktoś cichym głosem rzucał polecenia, których Je

A wtedy zacznie jej szukać.

Zmusiła się, żeby oddychać powoli i miarowo, żeby jasno myśleć.

Miotały nią sprzeczne uczucia. Z jednej strony bała się, robiło jej się niedobrze na myśl o ciałach ojca i Seana. Ale przede wszystkim ogarniał ją gniew. Oszukano ją i zdradzono. Teraz narastało w niej tylko jedno przemożne pragnienie: chciała dopaść tych ludzi, chciała, by ponieśli karę.

Ale zdawała sobie też sprawę, że nic z tego, jeśli Niemiec ją znajdzie.

Co robić? Może spróbować pobiec do wioski. W zajeździe i w pubie były telefony. Skontaktuje się z policją, policjanci przyjadą i aresztują tych ludzi.

Ale to właśnie w wiosce szpiedzy przede wszystkim będą jej szukać. Od Doghertych wiodła tam tylko jedna droga: przez most, obok kościoła. Je

Rozważyła drugą możliwość. Oni niedługo wyjadą. W końcu dopiero co zabili dwóch ludzi. A ona może się na jakiś czas ukryć, odczekać i dopiero wtedy zawiadomić policję.

A jeśli wezmą ze sobą Mary? – pomyślała.

Dla Mary będzie lepiej, jeśli ona będzie na wolności i spróbuje zorganizować odsiecz.

Je

Głośno wciągnęła powietrze. Znalazł jej rower. Wstała i zaczęła biec.

Horst Neuma

Je

Przez chwilę chciał zostawić dziewczynę w spokoju. Ale Je

Neuma

– Mamy problem – odezwał się, ruchem ręki wskazując ciało Martina Colville'a. – Znalazłem rower jego córki. Zapewne dziewczyna gdzieś tu jest i wie, co się stało. Zapewne będzie też próbowała ściągnąć pomoc.

– Więc idź i ją znajdź – rozkazała Catherine. Neuma

– Zabierz Mary do domu. Zwiąż ją, zaknebluj. Domyślam się, gdzie Je

Wyszedł na dwór i w strugach deszczu podbiegł do ciężarówki. Uruchomił silnik, zawrócił i ruszył w stronę plaży.

Catherine skończyła przywiązywać Mary do drewnianego krzesła w kuchni. Przedarła na pół ścierkę, jedną część zwinęła i wepchnęła kobiecie do ust, drugą mocno obwiązała wokół głowy. Gdyby to od niej zależało, zabiłaby Mary. Nie lubiła zostawiać za sobą śladów. Lecz Neuma

Ostatni raz sprawdziła węzły. Potem z kieszeni wyjęła mauzera. Wzięła go do ręki, położyła wskazujący palec na spuście i przytknęła lufę do skroni Mary. Kobieta nawet nie drgnęła, wpatrywała się prosto w Catherine.

– Pamiętaj, Je

Mary potaknęła. Catherine ujęła lufę pistoletu, zamachnęła się nim i uderzyła związaną w głowę. Mary osunęła się nieprzytomna, krew spływała jej po włosach do oczu. Catherine tkwiła przy dogasającym ogniu, czekając na Neuma