Страница 21 из 64
– Chodzi o twoją siostrę – powiedział, wyłączając telefon. – Zdaje się, że zaczęła rodzić.
Brad zostawił syna w domu i szybko pojechał z Morgan do szpitala.
– Jak częste są skurcze? – spytała.
– Według pielęgniarki występujące cztery minuty. Powiedziałem, żeby nikt jej nie badał, dopóki nie zacznie przeć.
– Jeśli rzeczywiście zaczęła rodzić, będziesz mógł to jakoś powstrzymać?
– Nie. W niektórych szpitalach pacjentkom podaje się profilaktycznie tokolityki, leki wstrzymujące poród – powiedział. – Jednak jak dotąd nie ma dowodów na to, że podawanie ich pomaga pacjentkom takim jak twoja siostra. Antybiotyki, owszem. Sterydy także, a ona dostała i jedne, i drugie. Jednak w tym momencie, jeśli skurcze doprowadzą do porodu, tokoliza nic nie da.
Zostawili samochód na parkingu dla lekarzy i wjechali windą na porodówkę. Minęło czterdzieści minut od chwili, kiedy Brad został wezwany. Pielęgniarki skontaktowały się też z Richardem Hartmanem, który wybiegł z kręgielni w połowie meczu weekendowej ligi, by być przy swojej żonie. Blady stał w kącie sali porodowej.
Je
– Świetnie, Jen. Wytrzymujesz jakoś?
– Nie, wcale nie. Jest do dupy, wie pan?
– Tak mówią – powiedział. Puścił jej rękę i włożył rękawicę. – Zobaczymy, co się dzieje, dobrze?
Ciało Je
– Jest rozwarcie? – spytała Je
– Tak, mniej więcej czterocentymetrowe. Tyle się natrudziliśmy, a tu okazuje się, że twój organizm sam podjął za nas decyzję.
– O nie. Czy to znaczy, że rodzę?
– Na to wygląda – powiedział. – Posłuchaj mnie, Jen. Chcę, żebyś mnie dobrze zrozumiała. Nie możemy zatrzymać tego, co się dzieje…
– Ale…
– Słuchaj, na razie tylko słuchaj – powiedział uspokajającym tonem, poklepując jej dłoń. – Wiem, nie spodziewałaś się, że nastąpi to tak wcześnie, i nawet nie zdążyłaś zapisać się do szkoły rodzenia. Cóż, czasami wbrew naszym najlepszym intencjom, natura nie chce czekać. A to oznacza, że urodzisz dzisiaj.
Je
– Nie wziąłem kamery – wymamrotał.
– Nie przejmuj się – powiedział Brad. – Wszystko będzie dobrze. Poród nastąpi jedenaście tygodni przed terminem, ale serca dzieci są silne. Sterydy wzmocnią ich płuca, a antybiotyki powi
Je
– Pierwsze dziecko jest ułożone głową w dół – ciągnął Brad – a sądząc z rytmu serca, ułożenie dziecka B jest pośladkowe. Powiem wam, co myślę. Nie sądzę, żebyśmy mogli cokolwiek zyskać, zmuszając cię do kilkugodzi
Je
– Ty decyduj, Jen. Spojrzała na Brada.
– Kiedy pan to zrobi?
– Jak tylko dasz mi pozwolenie.
– Mam jedno pytanie – powiedziała.
– No?
– Czy może pan to zrobić tak, żebym potem mogła się pokazywać w kostiumie kąpielowym?
Czterdzieści minut później, po podpisaniu wszystkich papierów, zdezynfekowaniu skóry brzucha i podaniu miejscowego znieczulenia, wszystko było gotowe do zabiegu. Je
– Wszyscy gotowi? – spytał anestezjologa, pielęgniarkę i dwóch pediatrów.
– Może zrobimy próbę skórną? – zapytał anestezjolog.
Brad skinął głową i uchwycił kleszczami skórę brzucha, sprawdzając skuteczność działania środka znieczulającego.
– W porządku – stwierdził.
Kiedy anestezjolog uniósł kciuk na znak, że można zaczynać, Brad wziął do ręki skalpel. Przy zabiegu miał mu pomagać młody, niedoświadczony lekarz oraz student medycyny. Choć na ogół pozwalał asystentom wykonać większą część pracy, tym razem postanowił rozpocząć operację osobiście. Najpierw wykonał nacięcie, przebijając ostrzeni skalpela powięź i otrzewną. Wkrótce jego oczom ukazała się lśniąca, nabrzmiała macica.
Brad ostrożnie przeciął stwardniały mięsień maciczny. Kiedy powstała w ten sposób szpara rozszerzyła się, światło dzie
– Błony nienaruszone – powiedział.
W odróżnieniu od pierwszego, drugi pęcherz płodowy nie pękł. Za pomocą kleszczyków Brad przerwał błonę. Płyn, który zaczął się wylewać z pęcherza, był niepokojąco gęsty i miał nieprzyjemny żółty kolor. Po wymacaniu nóg dziecka Brad odszukał jego piętki. Potem ostrożnie wydobył biodra, tors i głowę noworodka. Zaniepokoiło go to, że malec był zdecydowanie drobniejszy od siostry. Po odessaniu gęstych wydzielin z gardła dziecka, Brad zawiązał pępowinę i podał chłopca drugiemu pediatrze.
Potem było już z górki. Po wyjęciu dzieci z macicy Brad pomógł asystentowi usunąć łożysko i zaszyć rozcięcia. Tymczasem pediatrzy i pielęgniarki zajmowali się noworodkami. Je
Wkrótce oba inkubatory zostały przewiezione z sali operacyjnej na oddział intensywnej terapii noworodków. Po piętnastu minutach Brad zakończył operację, zszywając skórę klamrami ze stali nierdzewnej. Następnie zdjął maskę i rękawice, po czym uścisnął dłoń Richardowi i Je
– Doktorze Hawkins – usłyszał – mamy kłopot z dzieckiem „B". Wygląda to na cholernie ostre zakażenie.
ROZDZIAŁ 8
Richard towarzyszył żonie do sali pooperacyjnej, a Morgan poszła z Bradem na oddział intensywnej terapii noworodków. Za drzwiami zatrzymała się. Zauważyła, że wokół jej nowo narodzonego siostrzeńca panuje ogromne zamieszanie. Pielęgniarki, technicy i lekarze pracowali w skupieniu, podłączając kable, rurki i monitory. Wśród wszystkich tych ludzi dziecko wydawało się jeszcze drobniejsze niż w rzeczywistości. Brad co pewien czas wymieniał uwagi z jednym z lekarzy. Po dziesięciu minutach przywołał Morgan gestem ręki i razem wyszli na korytarz.
– Wygląda na to, że wywiązało się zakażenie paciorkowcem grupy B -powiedział.
– Paciorkowiec? Przecież Jen dostawała antybiotyki.
– To prawda, ale, jak sama wiesz, antybiotyki tylko zmniejszaj ą ryzyko infekcji, nie eliminując go całkowicie. Wstępny test na obecność paciorkowca dał wynik pozytywny. Jeśli potwierdzą to dodatkowe analizy, wszystko stanie się jasne.
– Cudownie – powiedziała Morgan. -Nie wiem, jak jej o tym powiedzieć.