Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 46 из 46

Poruszałem widocznie wargami i dlatego Irena zadała to pytanie.

– Co to za wiersze? Twoje?

Musiałem skłamać:

– Nie, to Błok. „Ja cię poznaję, życie! Godzę się na ciebie i pozdrawiam cię dźwiękiem miedzianym mej tarczy!”.

– Co znowu za życie?

– Czy to nie wszystko jedno? A choćby i syntetyzowane.

– Sformułowanie nie jest dokładne – wtrącił się natychmiast – ortodoksi mieliby się do czego przyczepić. Lepszy wróbel w garści, powiadają, niż gołąb na dachu. Stara dewiza kolaborantów. Żądasz, abym współpracował z wrogą cywilizacją.

– To znowu Thompson. Mam tego dosyć.

– Oni także mają tego dość. Połapali się.

– Tak sądzisz?

– Wiem.

– A co mi chciałeś powiedzieć?

– Chciałem ci powiedzieć, że jeszcze się spotkamy.

– Chciałbyś, żeby to nastąpiło?

– Czemu pytasz?

– Mnie to bynajmniej nie zachwyca. Wcale mnie nie zachwyca taka perspektywa.

– Co ty tam znowu szepczesz?

To było powiedziane głośno. Znowu mówiła Irena. Ziernow zaś nie wiedzieć czemu milczał. I nikt tego nie zauważa… A jednak nie… Zauważyli to…

– Dlaczego nic nie mówicie, Borysie Arkadiewiczu? – zapytał Diaczuk.

– Po prostu się zamyśliłem. – Ziernow był taktowny jak zawsze. – Niezmiernie ciekawy eksperyment! Pomysł doprawdy fascynujący – zebrać wszystkie potrzebne im informacje wykorzystując do tego Anochina. I to w taki sposób! Stworzyć coś w rodzaju zdublowanej pamięci. Widocznie jak dotąd nie są jeszcze w stanie odbierać językowej, sensualnej informacji w sposób bezpośredni – słowo do nich nie dociera, ani słowo mówione, ani słowo pisane. Dociera do nich tylko taka informacja, którą już opracował człowiek – myśl, obraz.

– Ale dlaczego to był właśnie Anochin? Czy dlatego naprawdę, że to właśnie on został zsyntetyzowany jako pierwszy człowiek na Ziemi.

– Pierwsze doświadczenie ma z pewnością wielkie znaczenie. Ale być może stało się tak również dlatego, że Anochin odbiera widzialny świat w sposób niezmiernie wyrazisty. Każdy z nas odbiera świat widzialny, czynimy to jednak w różny sposób – jeden słabiej drugi wyraziściej. Matematyk odbiera otaczający go świat inaczej niż malarz albo niż muzyk, poeta ma jeszcze i

– Ty też? – zapytałem go?

– Nie zadawaj głupich pytań. Nawiasem mówiąc Ziernow słusznie zwrócił uwagę na konieczność wizualnego odbioru informacji.

– Słyszałeś całą naszą rozmowę?

– Poprzez ciebie. Przecież odbieram wszelką opracowaną przez ciebie informację.

– Ale przecież ja też nie wszystkiego słucham.

– Nie słuchasz, ale jednak słyszysz. Ja tymczasem gromadzę to wszystko w swoich zasobach pamięciowych. Zresztą sam się w to wsłuchaj. Nasz Borys Arkadiewicz właśnie mówi coś na ten temat.

– … W takiej skarbonce musi się zgromadzić niejedno. Odpowiednio zaś wytrenowana pamięć wydobywa stamtąd to, co jest jej potrzebne. W ogóle „superpamięć” to nie jest nic nadzwyczajnego. Wstrząsająca pamięć zawodowa. Gdybyśmy tak znali jej kod, a także mechanizm zapamiętywaniu…

– A czy oni go znają?

To znów Irena. Mówi to nie wiadomo dlaczego z niedowierzaniem, chyba nawet z ironią. Ale Ziernow nie zauważa tej ironii, zachowuje powagę.

– Nie sądzę. Najprawdopodobniej Anochin to jedynie udany eksperyment. Ale z czasem poznają i to. Niewątpliwie. Rozgryzą to gdzieś tam u siebie.

– Uwierzyliście w tę hipotezę?

– A czemuż bym nie miał w nią uwierzyć? Czy jest gorsza niż i

– Słyszałeś? Nasz Borys Arkadiewicz to nie byle kto. Brakujące ogniwo.

– A więc ty także wierzysz w tę hipotezę?

– Ja przecież milczę.

– Czemu milczysz?

– Jest jeszcze zbyt wcześnie. Nie mam jeszcze wolnej woli. Nadejdzie jednak czas…

– Znów zaczyna się mistyka. Jakoś nie mogę uwierzyć w to twoje życie pozagrobowe.

– A wierzysz w skok z królestwa konieczności do królestwa wolności? Przecież można to ująć i tak. Wolna wola. Wolność myśli. Wolność twórczości. Dlaczego nie mielibyśmy powtórzyć waszej drogi rozwojowej?

– No cóż, więc marzyciel miał rację? Pojawi się gdzieś jakaś planetka, taka Ziemia2, na której będzie taka sama woda jak u nas, takie samo powietrze jak u nas, na której będą takie same miasta jak u nas?…

– Wszystko można obrócić w żart. A co się jeszcze pojawi i gdzie się to może pojawić – tego nikt na razie nie wie. Badanie to nie zawsze odtwarzanie, częściej to po prostu tylko poszukiwania.

– Poszukiwania czego? Zsyntetyzowanych marzeń? Superpamięci?

– Wszystko to dopiero próby, stary. To zaledwie próby. Żyjemy w świecie constansów. W warunkach ziemskich, w warunkach białkowych form życia przyroda dawno już stworzyła optymalne formy i optymalne rozmiary. Nie ma więc powodu do zmiany constansów.

Musiałem powtórzyć to na głos ponieważ Ziernow uśmiechnął się i odpowiedział:

– Oczywiście nie ma powodu.

Zaczerwieniłem się. Jak mam im wytłumaczyć te moje „rozmyślania na głos”? Wyręczył mnie Wano.

– Może pojedziemy, Borysie Arkadiewiczu? – powiedział. – Silnik już działa. Ziernow przyjrzał mi się uważnie.

– Jak sądzisz, czas już na nas?

Czyżby zrozumiał?

– Już bardzo, bardzo dawno zrozumiał. Ty zresztą też zrozumiałeś, że on to zrozumiał. Nie udawaj. Możesz mu powiedzieć, że już najwyższy czas. Anochin-2 odmeldowuje się.

– Nie męcz mnie.

– Kiedy naprawdę najwyższy już czas. Ja jestem daleko, oni – blisko.

Poczułem się nagle nieznośnie, tak nieznośnie, jak gdyby ktoś ścisnął mnie za gardło i jak gdybym nie miał czym oddychać. Nie widziałem już niczego ani nikogo, widziałem tylko wędrowca na białej równinie.

– Żegnaj więc.

– Nie „żegnaj” tylko „do zobaczenia”. Do widzenia.

– Czy zobaczymy się jeszcze?

– Na pewno.

– Tu czy tam?

– Nie wiem. Jurku. Są rzeczy, o których naprawdę nie mam pojęcia. Zresztą to nie ja się spotkam i nie z tobą. A właściwie – nie tylko ja i nie tylko z tobą. Chodzi o całe światy. Spotkają się całe światy. Nasz i ich. Pamiętasz te słowa, którymi on zakończył swoje przemówienie na kongresie? „A jeśli przybysze do nas powrócą, to powrócą już jako istoty, które nas rozumieją, jako istoty wzbogacone o rozumienie nas, umiejące coś tam od nas przejąć i dać nam coś w zamian na wspólnej drodze ku udoskonaleniu się”. Niezgorzej to powiedział, stary!

I nagle coś się urwało. Poczułem nagle, że myśl moja jest od tej chwili niczym nie skrępowana.

– Możemy jechać – powiedziałem do Ziernowa. Wiedziałem, że mówię to drżącym głosem. Byleby on tego nie zauważył.

– A dlaczego właściwie o tym, czy ruszymy, ma decydować Anochin? – zapytał przekornie Diaczuk. Odpowiedział mu Ziernow. Ja nie miałem siły.

– Jeden tylko Anochin spośród trzech miliardów ludzi, którzy zamieszkują naszą Ziemię, ma w tej chwili kontakt z pozaziemską, a może nawet pozagalaktyczną cywilizacją. Cóż więc możemy zakomunikować ludzkości, Jurku? Czy mamy kontakt? Czy potrafimy go utrzymać?

– Utrzymamy go na wieki – powiedziałem.


Понравилась книга?

Поделитесь впечатлением

Скачать книгу в формате:

Поделиться: