Страница 30 из 31
– Przecież mógł to być jeden i ten sam człowiek?
– Nie. Jeżeli nie mieliśmy do czynienia ze zbrodniczym maniakiem, a sposób popełnienia zbrodni świadczył raczej o „normalnym” mordercy, to trzeba było podporządkować jego działania logice. Maskę mógł zabrać tylko Darcy, bo on jeden z wszystkich ludzi na świecie mógł spełnić wszystkie warunki umożliwiające natychmiastowe zastąpienie Vincy’ego na scenie. Ale równocześnie był ostatnim z ludzi, który po zabiciu Vincy’ego zabrałby listy przyniesione przez Vincy’ego do garderoby w celu wymienienia ich na klejnoty pani Dodd.
– Dlaczego?
– Bo: 1) nie mógł znać ich wartości, 2) nie mógł znać ich treści, 3) nie wiedział, że Vincy przywiezie je tego dnia, 4) nie wiedział w ogóle o ich istnieniu, 5) nie zdążyłby ich przeczytać po zabójstwie, 6) a gdyby zdążył, to nic by mu nie powiedziały listy pa
1) Sir Thomas miał alibi od 9.20, a właściwie od 9.10, bo chociaż miał samochód, ale jednak po zabiciu Vincy’ego musiałby zużyć mniej więcej 10 minut na dotarcie do doktora Amstronga. Ale sir Thomas jako morderca „B” musiałby korzystać z usług Darcy’ego, który musiał w tym celu zabrać maskę, zagrać za Vincy’ego i w ten sposób stworzyć sir Thomasowi alibi. To było zupełnie zagadkowe i w pierwszej chwili najmniej prawdopodobne.
2) Pani Dodd była w teatrze o 10.15 i mogła zabrać listy. Ale powiedziała nam, że ich nie znalazła. Nie miała żadnego powodu, by okłamywać nas. Była ofiarą szantażu, listy były pisane jej ręką, więc gdyby powiedziała, że znalazła je, zabrała do domu i spaliła, nikt z nas nie mógłby nawet mrugnąć okiem. Mogłem więc jej uwierzyć, tym bardziej że mówiąc prawdę odwracała mimowolnie podejrzenie od i
Pozostali mi wobec tego tylko dwaj mordercy: morderca „A” – Darcy, który wziąłby maskę, a pozostawił listy (więc kto wziął listy?), i morderca „B” – sir Thomas Dodd – jedyny poza panią Dodd człowiek, który wziąłby listy, ale nie wziąłby maski. Zresztą sir Thomas Dodd mógł zabić Vincy’ego tylko pod tym warunkiem, że po zabójstwie i po zabraniu przez niego listów do garderoby wszedłby Darcy, wziąłby maskę i zagrałby rolęStarego, zamknąwszy przedtem Vincy’ego na ten przeklęty klucz. I tu powstała absurdalna sytuacja: Dodd mógł zabrać listy tylko wówczas, gdyby Darcy zabił Vincy’ego. Ale mógł to zrobić tylko wchodząc do zamkniętej garderoby, od której klucz miał Darcy ze sobą na scenie. Natomiast gdyby Dodd zabił Vincy’ego i zabrał listy, Darcy musiałby potem wejść do garderoby i będąc niewi
Wszystko to wydawało się zupełnie fantastyczne. Równocześnie narastały dowody, które już poprzednio wyłuszczyłem, że Darcy nie zabił. Ale jeżeli on nie zabił i nie zagrał po przerwie, to nie mógł także zabić sir Thomas Dodd. Więc kto zabrał maskę i listy? – Alex urwał i roześmiał się niewesołym, szorstkim śmiechem. – Potem, kiedy się okazało, że po spektaklu nikt nie wchodził do garderoby poza panią Dodd, a w przerwie byli u niego tylko dwaj ludzie, Darcy i posłaniec z kwiatami, wszystko stało się jasne.
a) Pani Dodd nie zabiła, bo kiedy weszła. Vincy nie żył już co najmniej od 15 minut, co stwierdza obdukcja zwłok.
b) Darcy nie zabił, bo okazał się kaleką (i dla stu i
c) Pozostał tylko posłaniec z kwiaciarni. On na pewno zabił Vincy’ego i zabrał listy. A na listach zależało (poza panią Dodd) tylko jednej osobie i tylko jedna jeszcze osoba wiedziała o ich istnieniu i o tym, że będą znajdowały się tego wieczoru w garderobie Vincy’ego: sir Thomas Dodd. W tej chwili jego poprzednie alibi nie miało już wartości, bo jeśli zabił o 9.05, to mógł spokojnie zdążyć na 9.20 do doktora Amstronga, mając zaparkowany nie opodal teatru swój samochód. Zrozumiałe było także, dlaczego wysłał do teatru całą rodzinę. Chciał być sam i chciał wziąć swoje auto, aby zdążyć do kwiaciarni, a potem do teatru, nie pozostając w pamięci żadnego z londyńskich taksówkarzy, którzy na drugi dzień przeczytaliby o zbrodni w gazetach…
Reszta była względnie prosta. Na kwiaciarza nikt nie zwraca uwagi, nie pozostaje on w niczyjej pamięci. Portierzy teatralni przepuszczają ich, nie spojrzawszy nawet. Sir Thomas niewiele ryzykował. Mógł przypuszczać, że Vincy będzie sam, oczekując jego żony. Gdyby nie był sam, sir Thomas oddałby po prostu kwiaty, dostałby szylinga napiwku i wyszedł. Ważna była natomiast biała, pusta koperta…
– Dlaczego?
– Sir Thomas przyszedł zabić. Chciał zadać cios w chwili, gdy Vincy będzie miał odwróconą uwagę, zajęty otwieraniem tej koperty.
– Czym chciał zadać ten cios?
– Sztyletem oczywiście! Przecież wiesz chyba, że Vincy został zamordowany sztyletem.
– Zaczekaj… – Parker uniósł rękę – mówisz, że sir Thomas przyjechał, żeby zabić. Więc dlaczego nie zabrał ze sobą narzędzia zbrodni? A poza tym czy Vincy pozwoliłby kwiaciarzowi dreptać po garderobie w poszukiwaniu sztyletu, o którego istnieniu w tejże garderobie sir Thomas nie mógł nawet wiedzieć? To nonsens!
– Brawo! – powiedział Alex. – Zadałem sobie to samo pytanie i przez kilka chwil także nie umiałem sobie na nie odpowiedzieć. Ale przecież sir Thomas był w końcu jedynym człowiekiem, który mógł zabić Vincy’ego, więc silą rzeczy musiało istnieć logiczne i proste wyjaśnienie.
– Ale jakie?
– Posłuchaj, jak to się odbyło. Sir Thomas nie mógł przecież strzelić ani nie udałoby mu się podać Vincy’emu trucizny. Pozostał tylko sztylet: broń cicha, długa i ostra. Sir Thomas miał taki sztylet od lat, zabrał go więc, pojechał do kwiaciarni, kupił kosz róż, ucharakteryzował się prawdopodobnie nieco przedtem, aby policja nie wytropiła tego kosza i kupującego. Potem zajechał w pobliże teatru, zaparkował wóz pośród tysiąca i