Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 14 из 31

– Tak… – Parker pokiwał głową. Podszedł do stolika i położył na nim papier z obliczeniami zmarłego. Na stoliku leżał już owinięty w białą, płócie

1) Przesłuchać garderobianego Ruffina… Sztylet!

2) Pani Dodd: Czy była i dlaczego?

– Oczywiście! – Joe skinął głową – to przede wszystkim. A później musimy pamiętać, co mówił dyrektor Davidson. Vincy był znienawidzony w teatrze. Spoliczkował chłopca, który chciał go potem za to uderzyć toporkiem strażackim. Rzucił koleżankę, którą poprzednio odbił koledze. Zrobił jej karczemną scenę. Pomiatał garderobianym. A ilu rzeczy jeszcze nie wiemy?

– W końcu dowiemy się wszystkiego. – Parker podszedł do drzwi. – Jones!

– Tak, szefie!

– Dawaj tu garderobianego Ruffina!

– Tak, szefie!

Parker zawrócił i usiadł za stolikiem, patrząc w zamyśleniu na pustą kozetkę, obok której kosz czerwonych róż wciąż jeszcze napełniał pokój delikatnym, słodkawym zapachem, podobnym trochę do zapachu krwi.

VIII. Wiem, gdzie jest ta maska

Garderobiany Oliver Ruffin był niewielkim człowieczkiem o twarzy, którą Alex określił w duchu jako oblicze przerażonej myszy. Wchodząc do garderoby, Ruffin przymknął oczy, a potem otworzył je z wysiłkiem.

– Siadajcie – powiedział Parker i wskazał mu krzesełko przy stoliku. Alex, który stał oparty o zamknięte drzwi, nie poruszył się. Inspektor zaczął przechadzać się wielkimi, powolnymi krokami po pokoju. Nagle zatrzymał się. Podszedł do stolika i odwinął białą szmatę.

– Czy znacie to? – zapytał, pochyliwszy się nad siedzącym i zaglądając mu prosto w oczy.

– Czy znam to? – Ruffin spojrzał na sztylet, a potem wargi zaczęły mu drżeć. – Więc to tym zabito… zabito pana Vincy?

– Nie zadawajcie mi pytań, ale odpowiadajcie na moje pytania – powiedział Parker spokojnie. – W ten sposób prędzej skończymy z przesłuchiwaniem was. Pytałem, czy znacie ten przedmiot.

– Tak… ttak. To jest sztylet pana Vincy. Zawsze trzymał go w szufladzie toaletki… o tam… – nieśmiałym ruchem wskazał toaletkę pod wielkim lustrem.

– Kiedy widzieliście go po raz ostatni?

– Kiedy?… Wczoraj, kiedy robiłem porządki w garderobie. Zawsze po spektaklu odkładałem do szuflady pudełko ze szminkami i wtedy go zobaczyłem.

– Na pewno?

– Na pewno, proszę pana. To jest przecież taki niecodzie

– Czy pan Vincy nigdy nie mówił wam albo przy was komuś i

– Nie, proszę pana… to znaczy, tak, proszę pana. Raz powiedział przy mnie do pa

– Na pewno nie mógł. Opowiedzcie nam teraz, Ruffin, co robiliście wczoraj od chwili wejścia do teatru aż do chwili wyjścia z teatru.

– To, co zawsze, proszę pana… To znaczy niezupełnie to, co zawsze, bo wszystko ułożyło się trochę inaczej. Zawsze przychodzę przed aktorami i sprawdzam, czy wszystko jest oczyszczone i uprasowane. W tej sztuce obsługuję pana Vincy i pana Darcy, bo obaj grają bez zmiany kostiumu, a pan Darcy wchodzi tylko na chwilę pod sam koniec sztuki. Mają jednakowe kostiumy, bardzo proste i nie trzeba się wiele przy nich namęczyć. Butów też czyścić nie trzeba, bo obaj chodzą w takich dziwnych bamboszach. Reżyser to tak ułożył, że ten strój to niby ma być pół wojskowy, a pół dziadowski… – Wzruszył ramionami. – Ale publiczności się to podoba… – stwierdził z cichym zdumieniem. Potem, jak gdyby przypominając sobie, czego chce od niego inspektor, dodał prędko: – Więc przyszedłem i najpierw ułożyłem wszystko w garderobie pana Vincy, a potem poszedłem do garderoby pana Darcy i też wszystko przygotowałem. Potem zajrzałem do Susa

Parker zwrócił się ku Alexowi, który stał uśmiechnięty pod drzwiami, nie zmieniwszy poprzedniej pozycji. Inspektor pokiwał głową, jakby litując się nad własnym brakiem spostrzegawczości.

– Czy to jest pytanie, na które chcesz sobie odpowiedzieć? – zapytał półgłosem.

Alex bez słowa skinął głową, nie przestając się uśmiechać. Parker zwrócił się ku Ruffinowi.

– Mówcie dalej.

– Więc zapytałem pana Vincy, czy mam przyjść po spektaklu i przemyć maskę, ale pan Vincy powiedział, że sam ją przemyje i żebym nie ważył mu się tu plątać. Skończyłem więc ubieranie pana Vincy i kiedy wyszedł na scenę, poszedłem do garderoby pana Darcy, który już właśnie przyszedł. Z panem Darcy też mam zawsze niewiele roboty, bo zdejmuje on kostium i wkłada sam. A wstydliwy jest jak kobieta. Nie pozwala mi nigdy przy tym być. Więc tylko oczyściłem go szczotką. Powiedziałem, że cały czas będę dziś u niego, bo pan Vincy chce być sam, spodziewając się gościa. Ale powiedział, że jemu także nie będę potrzebny, więc przygotowałem kapelusz na stoliku, bo pan Darcy występuje w takim wielkim, czarnym kapeluszu jako ten Mówca, co nie mówi, i znowu wyszedłem. Przedstawienie już się zaczęło. Poszedłem do Susa

– Więc co zrobiliście później?

– Później poszedłem do Gullinsa do portierki i tam siedziałem do przerwy i przez całą przerwę, bo pan Vincy zabronił mi się pokazywać, a pan Darcy jeszcze nie szedł na scenę.

– Czy w przerwie przyszedł ktoś do teatru?

– Nikt, proszę pana, tylko kwiaciarz przyniósł kwiaty dla pana Vincy, więc wskazałem mu garderobę i wróciłem do portierki. Gadaliśmy o tym i owym, aż wreszcie przyszła siostra Gullinsa, która przyjechała do niego z Manchesteru, żeby zastąpić przez tych kilka dni jego żonę przy dzieciach. Wtedy wyniosłem się, bo pomyślałem, że rodzina musi porozmawiać po przywitaniu. Poszedłem do garderoby pana Darcy, ale już go nie było. On lubi z kulisy patrzeć na przedstawienie, więc poszedł wcześniej na scenę. Zajrzałem wtedy do Susa