Страница 4 из 44
– A ty mnie!
– Nie o to chodzi. – Inspektor machnął ręką. – Gdyby nie fakt, że uratowałeś mi kilka razy życie, że razem wykonaliśmy w czasie wojny kilka ściśle tajnych zadań lotniczych, że wreszcie osobiście zaręczyłem, że ufam ci tak, jak sobie samemu, nigdy byś się o tym nie dowiedział.
– Rozumiem. – Alex usiadł, nalał whisky i umoczył usta w szklaneczce. – Chcesz, żebym znalazł się w Sunshine Manor jako twoje nieoficjalne ucho i oko. Ale czy potrafię nim być?
– Nie wiem. Nie proszę cię o nic nadzwyczajnego. Szczerze mówiąc, rozmawiałem z Ianem kilka dni temu i, oczywiście, zaprosił mnie jak najserdeczniej, wzmiankując, że napisał także do ciebie. Bardzo się cieszy na myśl o tym, że usiądziemy wszyscy trzej przy kominku i przypomnimy sobie stare dzieje. Oczywiście zdaje on sobie sprawę, że będę tam po trosze służbowo, ale sądząc z rozmowy z nim, jestem jedynym policjantem, którego chciałby tolerować pod swoim dachem. Niestety, będę mógł przyjechać tam dopiero w przyszłym tygodniu, bo kilka spraw zatrzymuje mnie w Londynie. A sądząc z tego zwariowanego listu, niebezpieczeństwo, które grozi naszym uczonym, jest bliskie, o ile w ogóle mamy się z nim liczyć. Z samego rytmu zdań wynika, że autor wie o czymś, co wisi w powietrzu. Chcę od ciebie dwóch rzeczy: po pierwsze, jesteś dorosłym, wysportowanym mężczyzną i przyjacielem Iana, więc po wtajemniczeniu w całą sprawę staniesz się naszym sojusznikiem, który będąc na miejscu, może w jakimś nie znanym mi krytycznym momencie zapobiec czemuś, czego także nie umiem określić. Po drugie, chciałbym, żebyś jako jeden z gości zorientował się w sytuacji. W Sunshine Manor znajduje się w tej chwili sześć osób, prócz służby. To znaczy w tej chwili znajduje się tam pięć osób, ale Sara Drummond, którą podziwialiśmy dzisiaj, zakończyła właśnie występy i pojedzie do męża na kilkutygodniowy wypoczynek. Poza tym jest tam Sparrow i jego żona Lucja…
– Czy mieszkają tam?
– Nie. To znaczy Sparrow nieomal mieszka, bo urządzili sobie wraz z Drummondem prywatne laboratorium w Sunshine Manor i spędzają tam większą część roku. Lucja Sparrow jest chirurgiem.
– Ach! – Alex gwizdnął cicho przez zęby. – To ona! Lucy Sparrow! „Najpiękniejszy chirurg Wysp Brytyjskich!” Ian nie mówił mi, że to żona Sparrowa.
– Widocznie zapomniał. Znasz uczonych. Otóż piękna Lucy jest tam teraz także i pozostanie kilka tygodni dojeżdżając raz na tydzień do Londynu. Sądząc z tego, co wiem, powi
– Czy masz na myśli bezpieczeństwo jej męża?
– Można by to nazwać i tak… – Parker uśmiechnął się. – Może to tylko plotka, jedna z tych, które podobnych okolicznościach Scotland Yard musi znać, a która nie ma specjalnego znaczenia. Mimo to chcę, żebyś jadąc tam wiedział jak najwięcej. Otóż, o ile wiem, Sparrow jest, jak by to powiedzieć, pod wielkim urokiem żony swego przyjaciela, a naszej niezapomnianej gwiazdy dzisiejszego przedstawienia.
– Czy chcesz przez to powiedzieć, że za plecami Iana jego żona i współpracownik…
– Nie wiem. Może to nie jest zupełnie tak. Może Sara po prostu musi podporządkować sobie wszystkich mężczyzn, którzy wejdą w jej orbitę. A może właśnie to, że żona Sparrowa jest tak wielką pięknością, spowodowało, że chciała spróbować swych sił przeciwko niej. W każdym razie podczas przeczesywania życiorysów tej grupki ludzi natknąłem się na jakąś nikomu z ich bliskich nie znaną wycieczkę autem we dwoje, na jakieś spotkanie w Szkocji i jeszcze na dwa czy trzy mniej znaczące fakty, które wskazywałyby na przyjaźń nieco bardziej gorącą, niż jest to ogólnie przyjęte w stosunku do kolegów męża. Ale to było w zeszłym roku. Czy sytuacja taka trwa nadal albo czy znaczy ona wiele w życiu tego małego społeczeństwa, nie wiem. Bywa i tak, że dwoje ludzi może być nagle pociągniętych ku sobie, wbrew wszelkim oficjalnym więzom, a potem oddalają się od siebie i nie pozostawia to żadnego śladu w ich psychice. Jeżeli chodzi o Sarę Drummond, to jej życiorys jest dość bujny, chociaż nigdy nie przekroczyła granicy skandalu. To, o czym ci mówię, jest raczej własnością Scotland Yardu, a nie ogółu. Myślę, że ani Drummond, ani Lucja nie mają pojęcia o tym, że tamci przeżyli kiedyś, taką przygodę. Co prawda, Sparrow jest człowiekiem uczciwym i solidnym, więc dla niego musiało to być wielkie przeżycie. Nie myślę o tym, co przeżywał z Sarą Drummond, ale raczej o tym, co przeżywał, sprzeniewierzając się przyjaźni, koleżeństwu, żonie i tak dalej. Nie należy on do ludzi, którzy swobodnie mogą mieszkać pod czyimś dachem i uwodzić żonę gospodarza.
– A jednak?
– Właśnie. Dlatego przypuszczam, że jego sytuacja musiała być trudna, a może jest taka nadal. Jeżeli mimo to sprawa nie pociągnęła za sobą żadnych konsekwencji i pozostała w tajemnicy, należy to zapewne przypisać Sarze, która na swój sposób kocha naszego przyjaciela Iana i nigdy by go nie rzuciła. To ona musiała pokierować Sparrowem i zmusić go do ukrycia wszystkiego i dalszej współpracy z Drummondem, jak gdyby nic się nie stało. Ale są to jedynie moje przypuszczenia. Mogę się w ogóle mylić. Te spotkania ich mogły być bardziej niewi
– Biedny Ian… – westchnął Alex. – Ale to jednak genialna aktorka. Nie wiem, czy mam słuszność, lecz umiałbym ją rozgrzeszyć z takich słabości.
– Nie wiem, czy Ian byłby tego samego zdania, a jeśli mowa o Lucji Sparrow, to i ją można nazwać wielką indywidualnością. Fakt, że tak piękna kobieta została tak znakomitym chirurgiem, też nie da się łatwo wytłumaczyć. Wydawałoby się, że te śliczne dziewczyny mają do dyspozycji tysiące i
– Ciekawe towarzystwo… – mruknął Alex. – A któż tam jeszcze przebywa, jeżeli skończyłeś już wylewać błoto na żony naszych przyjaciół?
– Jest tam jeszcze sekretarz obu uczonych. Nie jest on właściwie sekretarzem, ale także chemikiem, młodym i bardzo zdolnym uczniem Drummonda. Może właściwsza nazwa dla niego byłaby: asystent. Nazywa się Filip Davis, ma lat dwadzieścia osiem, matkę i dwoje rodzeństwa, jest bardzo przystojny i po uszy zakochany w Lucji Sparrow.
– O, wielki Boże! – westchnął Alex. – Kiedyż ci ludzie dokonują swych wiekopomnych odkryć, jeżeli przez cały czas zajęci są zupełnie czym i
– Widocznie umieją łączyć przyjemne z pożytecznym. O ile mogłem stwierdzić, Lucja Sparrow nie wie nawet o gwałtownym uczuciu asystenta swego męża. Znam je z jego listu do matki. Mówi o swojej cichej, beznadziejnej miłości.
– To już lepiej. – Joe Alex wypił swoją whisky. – Odzyskuję wiarę w społeczeństwo. Młode pokolenie nie jest cyniczne. Co dalej? Kto jeszcze?
– Poza tym przebywa tam, zaproszony przez Iana jeszcze zimą, profesor Robert Hastings z uniwersytetu Pensylwania w USA. Przyjechał przed tygodniem i zamierza pojutrze odjechać. Ma już zarezerwowany bilet na samolot do Nowego Jorku. Jest to uczony wielkiej miary o zainteresowaniach zbliżonych do zainteresowań naszych badaczy.
– Czy mylę się, czy też mając na myśli zaprzyjaźnione z nami mocarstwo, które mogłoby ponieść wielkie straty na skutek badań Drummonda i Sparrowa, miałeś na myśli Stany Zjednoczone?
Parker rozłożył ręce.
– Gdybyś pracował na oficjalnym stanowisku, a nie był gardzącym polityką autorem kryminalnych romansów, wiedziałbyś, że zadawanie takich pytań jest nie na miejscu. Nie jestem upoważniony do niedyskrecji na ten temat. – Uśmiechnął się. – W każdym razie byłbym ci wdzięczny, gdybyś umiał sobie pozyskać sympatię tego miłego pana.
– Nie jesteś zupełnie pewien, czy przyjechał do Sunshine Manor tylko dla odpoczynku?
– W moim zawodzie pewność uzyskuje się wyłącznie drogą bardzo żmudnych dochodzeń i wielostro