Страница 59 из 66
Wzięła głęboki oddech.
– Sebastian Deale przywiózł żonę i trzy córki do tutejszej osady w tysiąc sześćset pięćdziesiątym pierwszym roku. Najstarsza córka nazywała się Hester. Hester Deale.
– Staw Hester – wyszeptał Fox. – Pochodziła z twojej rodziny.
– Tak. Hester Deale, która według legendy oskarżyła Milesa Denta o uprawianie czarów siódmego lipca tysiąc sześćset pięćdziesiątego drugiego roku. I która osiem miesięcy później urodziła córkę, a gdy dziecko miało dwa tygodnie, utopiła się w stawie w lesie. Nie ma żadnych zapisków dotyczących ojca, nawet wzmianki, ale my wiemy, kto nim był. Co nim było.
– Nie mamy absolutnej pewności.
– Wiemy to, Caleb. – Bez względu na to, jak bardzo bolesna była to prawda, Qui
– Co się stało z jej córką? – zapytała Layla.
– Urodziła dwie dziewczynki i zmarła w wieku dwudziestu lat. Jedna z jej córek umarła, zanim skończyła trzy lata, druga wyszła potem za Duncana Clarka. Mieli trzech synów i córkę. Oboje wraz z najmłodszym synem zginęli w pożarze domu. Pozostałe dzieci uciekły.
– Ja muszę pochodzić od Duncana Clarka – powiedziała Layla.
– A gdzieś po drodze któreś z nich spiknęło się z Cyganem lub Cyganką ze Starego Świata – dokończyła Cybil. – To nie fair. Oni pochodzą od bohaterskiej czarodziejki, a my z nasienia demona.
– To nie żarty – warknęła Qui
– Nie, ale też nie tragedia. Po prostu tak jest.
– Do cholery, Cybil, nie rozumiesz, co to oznacza? To coś jest moim – a prawdopodobnie naszym – prapradziadkiem sprzed dziesiątek pokoleń. To znaczy, że mamy w sobie coś z niego!
– Będę naprawdę wkurzona, jeśli za kilka tygodni wyrosną mi rogi i ogon.
– Och, do diabła! – Qui
– Gdyby twój mózg nie był zaczadziały od miłości, zobaczyłabyś, że to gówniana teoria. Reakcja histeryczna przyprawiona użalaniem się nad sobą. – Ton Cybil był bezlitośnie chłodny. – Nie jesteśmy sterowane przez żadnego demona. Nie odbije nam nagle i nie włożymy mundurów oddziału jakiejś ciemnej istoty, która próbuje dla rozrywki zabić psa. Jesteśmy dokładnie tymi samymi osobami, którymi byłyśmy pięć minut temu, więc przestań zachowywać się jak idiotka i weź się w garść.
– Ona ma rację. Nie chodzi mi o to o idiotce – dodała Layla – ale o to, że jesteśmy takie same. Musimy tylko znaleźć sposób, żeby to wykorzystać.
– Świetnie. Będę miała oczy dookoła głowy.
– Głupoty – powiedziała Cybil. – Sarkazm lepiej by ci wychodził, Q, gdybyś tak bardzo się nie martwiła, że Cal cię rzuci z powodu tego wielkiego D jak demon, które masz wypisane na czole.
– Przestań – rozkazała Layla, a Cybil tylko wzruszyła ramionami.
– Jeśli tak zrobi – powiedziała po chwili łagodniej – to i tak nie jest wart twojego czasu.
Zapadła cisza. Polano osunęło się w kominku, wyrzucając w górę snop iskier.
– Wydrukowałaś ten załącznik? – zapytał Cal.
– Nie, ja… – Qui
– Chodźmy go wydrukować. – Wstał, złapał dziewczynę za ramię i wyciągnął z pokoju.
– Dobra robota – powiedział Gage do Cybil. Zanim zdążyła coś odwarknąć, przechylił głowę. – To nie było złośliwe. Równie dobrze mogłabyś dać jej w twarz. Werbalne ciosy są łatwiejsze, ale zostawiają gorsze ślady.
– Oba są bolesne. – Cybil wstała. – Jeśli on ją skrzywdzi, ukręcę mu jaja i nakarmię nimi jego psa. – I wypadła z pokoju.
– Jest trochę przerażająca – uznał Fox.
– Nie tylko ona. To ja usmażę jego jajka na deser. – Layla ruszyła za Cybil. – Muszę znaleźć coś na kolację.
– Dziwne, zupełnie straciłem apetyt. – Fox popatrzył na Gage'a. – A ty?
Na górze Cal poczekał, aż oboje wejdą do gabinetu, który służył teraz za męską sypialnię, i przycisnął Qui
– Cokolwiek myślisz teraz o sobie i o mnie, natychmiast przestań. Już. Rozumiesz?
– Cal…
– Powiedzenie tego, co mówiłem ci dziś rano, zajęło mi całe życie. Kocham cię. I nic tego nie zmieni. Więc przestań, Qui
– To nie było… nie jest… – Zamknęła oczy, próbując zapanować nad lawiną emocji. – No dobrze, myślałam o tym, ale chodzi o całą sytuację. Kiedy przeczytałam te zapiski, po prostu…
– Poczułaś, że ziemia usuwa ci się spod stóp. Rozumiem. Ale wiesz, co? Jestem tutaj, żeby ci pomóc. – Uniósł dłoń, zacisnął w pięść, po czym rozprostował palce.
Walcząc ze łzami, Qui
– Już dobrze?
– Nie jest dobrze – poprawiła go. – Raczej „dzięki Bogu”.
– Wydrukujmy to.
– Tak. – Uspokojona potoczyła wzrokiem po pokoju. Nieposłane, skotłowane łóżka, sterty ubrań na podłodze. – Twoi kumple to świnie.
– Tak. To prawda. Razem przedarli się do komputera.
ROZDZIAŁ 19
W jadalni Qui
Tak, jak wiedziała, że Cybil zrobiła popcorn specjalnie dla niej. Nie jako gałązkę oliwną, nie potrzebowały takich gestów. Po prostu ot tak.
Zanim usiadła, dotknęła ramienia przyjaciółki.
– Przepraszam za przedstawienie… – zaczęła Qui
– Jeśli myślisz, że to było przedstawienie, to powi
– Musimy pogodzić się z tym, że od teraz demony będą głównym tematem naszych dowcipów. – Qui
– Jesteś pewna, że to Twisse zgwałcił Hester Deale? – zapytał Gage. – Że to było jego dziecko?
Qui
– Uwierz mi.
– Ja to czułam. – Layla skręcała w palcach papierową serwetkę. – To nie przypominało przebłysków, które miewają Cal i Qui
Fox delikatnie wyjął z rąk Layli podarte kawałki serwetki i dał jej swoją.
– No dobrze – ciągnął Gage – ale czy jesteśmy pewni, że Twisse jest demonem, jak go nazywamy z braku lepszego określenia?
– On nigdy nie lubił tej nazwy – wtrącił Cal. – Tego możemy być pewni.
– A zatem Twisse wykorzystuje Hester, by spłodzić potomka i przedłużyć ród. Jeśli istnieje od tak dawna, jak przypuszczamy – opierając się na legendach i na tym, co widział Cal – bardzo możliwe, że robił to już wcześniej.
– To prawda – przyznała Cybil. – Może stąd biorą się tacy ludzie jak Hitler czy Osama bin Laden, Kuba Rozpruwacz, pedofile i seryjni mordercy.
– Jeśli popatrzycie na drzewo genealogiczne, zobaczycie, że w tej rodzinie zdarzało się wiele samobójstw i gwałtownych śmierci, zwłaszcza w pierwszych stu, stu dwudziestu latach po śmierci Hester. Myślę – mówiła Qui
– Coś z niedawnej przeszłości? – zapytał Fox. – Jakieś rodzi