Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 59 из 74

A zatem wiedział, do czego zmierzam.

– Nie tyle, że jest pan socjopatą, ile że coś nie pozwalało panu postępować właściwie w tej sprawie. – Zauważyłem że zesztywniał. Pokręciłem głową i spojrzałem w bok, dając mu trochę oddechu. – Ale to już nieważne. Nie żywię do pana urazy. Chcę tylko, by mi pan odpowiedział na jedno pytanie. – Znów na niego spojrzałem.

Wciągnął powietrze i powoli je wypuścił.

– Już pan pytał. – Utkwił we mnie wzrok.

– Przeżył pan coś bolesnego, prawda? Chcę wiedzieć, co to było.

Uśmiech zniknął mu z twarzy.

– Po co? Ma to dla pana jakieś znaczenie?

– Ma.

– Ale jakie?

– Po prostu ma. – Mogłem powiedzieć coś więcej. Mogłem mu powiedzieć, że zawsze szukam źródeł pierwotnego zła, jego nasion, ale nigdy nie udało mi się ich znaleźć. Mogłem mu powiedzieć, że tak naprawdę każdy stara się utylizować ból i że właściwie wykorzystana empatia naprawdę przerywa łańcuch zadawania ran – i uzdrawia ludzi. I mogłem mu powiedzieć, że ta świadomość dodaje mi otuchy i że dzięki niej nie skończyłem jeszcze w rynsztoku, gdyż potwierdza, że ludzie warci są zachodu jako gatunek i zdolni do okazywania większego współczucia, niż to się na pozór wydaje. – Gdyby się okazało, że braliśmy się za łby tylko dlatego, że starał się pan być lojalny wobec burmistrza lub Darwina Bishopa, nie umiałbym sobie z tym poradzić. Nie rozumiałbym tego, wie pan…

– Musi pan wiedzieć, dlaczego ludzie postępują tak, jak postępują. Chce pan, żeby wszystko miało sens.

– Tak.

O’Do

– Miałem siostrę. Gdy miała niespełna rok, porwał ją i zamordował jakiś włóczęga z Kolorado. – Wzruszył ramionami. – Może chciałem jak najszybciej zamknąć tę sprawę. Może nie chciałem dopuścić do siebie i

Zamknąłem oczy.

– Dzięki – powiedziałem cicho.