Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 56 из 74

Brian O’Do

Przechodząc przez pokój operacyjny ze stołem zawalonym mapami wyspy i ścianami obwieszonymi zdjęciami lotniczymi różnych jej zakątków, z trudem powstrzymywałem się od uszczypliwej uwagi, że Billy’emu najwyraźniej udało się uciec, zanim samochody terenowe i helikoptery zaczęły przeczesywać żurawiny i trudno dostępne lasy.

Anderson wykazał się mniejszą powściągliwością.

– Zastosowaliście kamery termowizyjne, przeszukując Błonia?

– Zdaje się, że tak – odparł O’Do

– Znaleźliście coś? Jakiegoś zbłąkanego psa lub kota? Można by z tego zrobić ciekawą historię dla wiadomości telewizyjnych. Wydział zaskarbiłby sobie przychylność opinii publicznej. Trzeba pokazać, że taka kosztowna szopka przyniosła jakieś efekty.

– Znaleźliśmy tego, kogo szukaliśmy – odparł O’Do

Biuro O’Do

– Czym mogę wam służyć? – zapytał.

Od razu przeszedłem do rzeczy.

– Chciałbym jeszcze raz przesłuchać Garreta Bishopa – powiedziałem.

– Wykluczone – sprzeciwił się O’Do

– Dlaczego? – spytał Anderson.

– Wiecie dlaczego. Zamykamy dochodzenie. Mamy zeznanie Garreta. Podejrzany jest aresztowany. Za dzień lub dwa wielka ława przysięgłych postawi go w stan oskarżenia.

Powiedział nam dobitnie: „Przestańcie mącić”.

– Uważam, że Garret może ujawnić ważną informację na temat tego, co się wydarzyło w domu Bishopa tej nocy, której zamordowano Brooke.

– Sprawa jest jasna jak słońce na plaży – odparł O’Do

– Tylko że odciski palców na fiolce nie pasują do tego obrazu – zauważył Anderson.

– Nie muszą – zaoponował O’Do

– Wątpię, byście uzyskali wyrok skazujący przy tych dowodach, jakie macie – stwierdziłem. – Garret może warn to ułatwić. Może świadczyć przeciwko Billy’emu, a nie na jego korzyść. Ja nie mam pojęcia, co powie.

– Uzyskamy wyrok skazujący – zapewnił nas O’Do

– Każdy przyzwoity adwokat przesłucha mnie i dowie się, że mam wątpliwości co do winy Billy’ego – powiedziałem. – Przysięgli też to usłyszą. Lepiej je teraz rozwiać.

– Sędzia przydzielił Billy’emu adwokata z urzędu, Marka Hermana – poinformował nas O’Do

Nie znałem Marka Hermana, ale zastanowił mnie ton głosu O’Do

– Tak naprawdę to współczuję takim ludziom jak pan – powiedziałem.

– Doprawdy? – rzekł O’Do

– Trudniej rozpoznać socjopatę, gdy nosi mundur, ale jestem pewny, że przeżył pan coś okropnego, co wywarło fatalny wpływ na pańską psychikę. Nic nie bierze się z powietrza.

– Sądzę, że nasze spotkanie jest skończone.

– Pytanie tylko, co to było – dodałem.

O’Do

– Co tak bardzo pana zraniło, że nawet odznaka nie pomogła rozładować pańskiej nienawiści do ludzi?

O’Do

– Traficie do wyjścia! – zawołał do nas.

Reszta dnia przypominała obijanie się o ściany w nie kończącym się labiryncie. Spotkanie Andersona z Keene’em przebiegło tak, jak można było się spodziewać. Burmistrz podał mu najpierw fotografię, na której Anderson obejmował Julię nad brzegiem morza, a potem decyzję o zawieszeniu na trzy miesiące bez wynagrodzenia, motywując to niewłaściwym prowadzeniem się.

Pojechaliśmy z Andersonem do domu Bishopa w nadziei, że natkniemy się na Garreta, ale po drodze zatrzymał nas patrol policji stanowej.

Zadzwoniłem do Mass General, żeby poprosić Julię o zorganizowanie nam spotkania z Garretem, ale odłożyła słuchawkę, zanim zdążyłem powiedzieć choćby słowo.

W końcu skontaktowałem się z Carlem Rossettim – chciałem, aby sprawdził, czy moglibyśmy uzyskać postanowienie sądowe, które pozwalałoby nam przesłuchać Garreta za zgodą Julii. Rossetti udał się do niej do szpitala, otrzymał jej pisemną zgodę, ale w sądzie dowiedział się, że prawnicy Bishopa wcześniej uzyskali postanowienie, które zakazywało komukolwiek dostępu do Billy’ego lub Garreta bez zgody obojga rodziców.

Musiałem przyznać, że Billy był w coraz gorszym położeniu. Miałem wrażenie, jakby wszystko się sprzysięgło, żeby na stałe obsadzić go w tym dramacie w roli zabójcy, z której nie uwolni go nawet prawda.