Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 62 из 81

– Może się wstydził – zaproponował Odessa. – Był tym wszystkim tak bardzo zażenowany, że chciał zniknąć na dobre.

– Żeby oszczędzić kłopotu rodzinie – rzucił Jonah.

– Jasne, czemu nie?

– Może polisa na życie miała klauzulę dotyczącą samobójstwa – powiedział Odessa.

– I co z tego? Fiona i tak nie mogłaby jej zrealizować przed odnalezieniem ciała. A kiedy je już znaleziono, przyczyna śmierci jest oczywista. Strzał w głowę i rewolwer obok na siedzeniu.

– Może i racja. Nikt przecież nie uwierzy, że facet strzelił sobie w skroń przypadkiem.

Jonah skrzywił się.

– Przykro mi, że was rozczaruję, ale w polisie nie było żadnej klauzuli dotyczącej samobójstwa. Sprawdziłem.

– Wróćmy jeszcze do okna po stronie kierowcy. Dlaczego miałby zostawić je zamknięte, a otworzyć wszystkie pozostałe?

– Żeby stłumić odgłos wystrzału – odparłam.

– Dobra, ale po co miałby się tym przejmować? Co z tego, jeśli ktoś usłyszy odgłos wystrzału? On i tak będzie już martwy.

– Niewiele wyszłoby z tego tłumienia, gdy i

– Tak jest – przyznał Jonah. – Coś się tutaj nie zgadza. Nie podoba mi się ten nadmiar zabezpieczeń. Strzelać sobie w głowę, zanim się utonie w jeziorze? To chyba przesada.

– Samobójcy rzadko wybierają śmierć w wodzie – powiedział Odessa. – To zbyt trudne. Nawet jeśli chcesz umrzeć, instynkt nakazuje ci zaczerpnąć powietrza. Trudno to opanować.

– Virginia Woolf tak się zabiła – wtrąciłam. – Wypakowała kieszenie kamieniami i weszła do wody.

– Ale po co podwajać wysiłki? To właśnie nie daje mi spokoju.

– Ludzie postępują tak bardzo często – wtrącił Odessa. – Zażywają śmiertelną dawkę pigułek i wkładają na głowę plastikowy worek. Popijają valium wódką, a potem podcinają sobie żyły. Jeśli jedno nie zaskoczy, można zawsze liczyć na drugie.

Jonah potrząsnął głową.

– Próbuję to sobie wyobrazić. Jaka była kolejność wydarzeń? Purcell otwiera trzy okna, kładzie koc na kolanach, wyciąga broń, przystawia sobie do skroni i pociąga za cyngiel. Silnik cały czas jest włączony, samochód jest na biegu, Purcell trzyma stopę na hamulcu. Bum. Stopa zsuwa się z hamulca, samochód zjeżdża w dół zbocza i wpada do jeziora. To zbyt skomplikowane. Przesada.

– Racja – zgodził się Odessa.

– I jeszcze jedno. Nie podoba mi się ta butelka po whisky. To zbyt melodramatyczne. Facet chce ze sobą skończyć. Musi się wcześniej napić?

– Żeby uspokoić skołatane nerwy? – zasugerowałam.

– Nie, nikt nie potrzebuje wymówki, żeby się napić – odparł Odessa. – Pijesz, bo to lubisz, a czy można wymyślić lepszą okazję? Ostatni toast przed odejściem w nicość. Życzysz sobie dobrej podróży i wio.

– Tak, ale ze wszystkiego, co o nim słyszałem, sprawiał wrażenie rozsądnego, prostolinijnego gościa. Całe to skomplikowane przedsięwzięcie jakoś mi do niego nie pasuje.

– Ale pił – powiedziałam. – Jego przyjaciel mówił mi, że kiedyś zgłaszał się do kliniki na leczenie. Przez ostatnie sześć miesięcy chyba znów stracił nad tym kontrolę.

– Na jego miejscu przygotowałbym sobie koktajl z bardzo mocnych pigułek – rzekł Odessa. – Musiał mieć przecież dostęp do wszystkiego. Kodeina, vicodin, percocet, halcion…

– Bałabym się zatwardzenia – rzuciłam w przestrzeń.

Jonah nie dawał za wygraną.

– Zbyt długo trwa, zanim lekarstwa zaczną działać. On bardzo dobrze znał się na anatomii i nie spaprał sprawy. Wystarczy prześledzić lot pocisku. Koniec nastąpił niemal natychmiast.

– Facet o tak konserwatywnych poglądach zabija się w ten sposób? – spytałam. – Rzuciłam tylko okiem, ale zauważyłam, że umarł w garniturze, koszuli i krawacie.

– I w zapiętych pasach – dodał Jonah.

– Jego małżeństwa nie można jednak uznać za konserwatywne. Laleczka z Las Vegas? To dość ostre posunięcie jak na takiego gościa – zauważył Odessa.

– Może nie aż tak ostre, jak sądzisz. Fiona twierdzi, że miał problemy z potencją, zainteresował się różnymi zabawkami, pornografią i tak dalej. Ona uznała to za obrzydliwe. Nie chciała mieć z nim nic wspólnego, a on wtedy poszukał sobie Crystal. – Wsunęłam do ust ostatni kawałek kanapki i sięgnęłam po frytki Odessy.

– Nie mogę uwierzyć, że nie zostawił żadnego listu. Facet może i był zdesperowany, ale nie był przecież okrutny. Załóżmy, że nie znaleźlibyśmy samochodu. Dlaczego pozostawiać wszystkich w zawieszeniu? Jeśli chciał się przenieść na tamten świat, to powinien przynajmniej powiedzieć: „Przepraszam was bardzo, ale już dalej nie mogę. Zabieram się stąd”. I po co pakować się z samochodem do jeziora? Co mógł dzięki temu zyskać?

– Racja – przytaknął Odessa.

– Przyjmijmy teraz i

– Co znów prowadzi nas do punktu wyjścia – powiedział Odessa. – Jeśli potraktujemy to jak morderstwo, zatopienie samochodu ma sens.

– Zabójca zakłada, że samochód znajduje się sześć metrów pod wodą i nikt go nigdy nie znajdzie – odrzekłam.

– Tak jest. Ale nagle scenariusz zaczyna się sypać. Znajdujesz mercedesa i teraz zabójca musi sobie radzić z czymś, czego nigdy nie zakładał.

– Jeśli szukacie motywu, to słyszałam plotki o romansie Crystal.

– Z kim?

– Z prywatnym trenerem. To facet, z którym ćwiczyła jakieś osiem, dziesięć miesięcy temu.

Odessa spojrzał na zegarek.

– No, ja muszę lecieć. Obiecałem Sherry, że coś dla niej załatwię. – Wstał i wziął oba plastikowe koszyczki. Jonah chciał mu pomóc, ale Odessa był już przy okienku. Postawił koszyczki na ladzie. – Do zobaczenia na posterunku.

– No, na mnie też pora. Idziesz w tym kierunku? – spytał Jonah.

– Tak, jeśli nie masz nic przeciwko temu – odparłam. Zarzuciłam torbę na ramię i przez chwilę szliśmy w milczeniu. – Jak ci naprawdę leci?

– Lepiej, niż myślałem.

– To dobrze. Miło mi to słyszeć. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się jak najlepiej.

– Nigdy jeszcze o tym nie mówiłem. Jestem ci bardzo wdzięczny za to, co dla mnie zrobiłaś. Bez ciebie nigdy nie udałoby mi się przez to wszystko przebrnąć.

– Nie byłeś dla mnie obiektem działalności dobroczy

– Ale jestem ci cholernie wdzięczny, naprawdę.

– Ja też. – Na krótką chwilę ujęłam go pod ramię, lecz zaraz cofnęłam rękę. Udałam, że muszę poprawić torbę na ramieniu. – Wiesz, nadal jestem oficjalnie zatrudniona przez Fionę i jestem jej wi

– O co chodzi?

– Chciałam o tym porozmawiać z Odessą, ale lepiej chyba będzie załatwić to z tobą. Wczoraj wieczorem przeglądałam notatki. Wciąż nie daje mi spokoju paszport Dowa i te brakujące trzydzieści tysięcy dolarów. Jeśli Fiona to zaaprobuje, będę mogła się tym zająć?

– To zależy. Co proponujesz?

– Jeszcze nie wiem. Crystal wspominała coś o skrytce pocztowej. Przez pewien czas należała do niej, ale twierdzi, że już z niej zrezygnowała. Doszła potem do wniosku, że Dow opłacał ją nadal i przesyłano mu tam wyciągi bankowe. Ciekawa jestem, czy to prawda.

Patrzył na mnie przez dłuższą chwilę.

– Nie mogę ci tego zabronić.

– Wiem, ale nie chciałabym nikomu nadepnąć na odcisk.

– To postaraj się tego nie spieprzyć. Jak coś znajdziesz, natychmiast melduj się u mnie. I nie zniszcz dowodów.

– Nigdy nie niszczę dowodów – zaprotestowałam urażona.

– Aha. I nigdy nie kłamiesz.

– Ciebie na pewno bym nie okłamała.

Zatrzymaliśmy się na rogu, czekając na zmianę świateł. Spojrzałam ukradkiem na jego twarz. Wyglądał na zmęczonego.

– Naprawdę wierzysz, że został zamordowany?

– Sądzę, że powi