Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 20 из 81

Skoncentrowałam się na pracy. Sklecenie pierwszej wersji raportu zajęło mi mniej więcej godzinę. Przepisałam ją i poprawiłam, czytając jeszcze dwa razy. Starałam się, by moje uwagi brzmiały neutralnie, i unikałam wyciągania wniosków z informacji, które do tej pory udało mi się zebrać. Pominęłam też większość faktów usłyszanych od Crystal. Płacono mi za odnalezienie Purcella, a nie za plotkowanie o jego drugiej żonie. Kiedy ostateczna wersja dokumentu wreszcie mnie zadowoliła, przepisałam go raz jeszcze, po czym wyjęłam kalkulator i zsumowałam poświęcone sprawie godziny. Jak długo rozmawiałam z detektywem Odessą? Postukałam końcem ołówka w zęby. Trwało to maksimum dwadzieścia minut, co zaokrągliłam do pół godziny. Nie chciałam, by Fiona pomyślała, że odpuściłam policji. Zobaczmy. Prawie dwie godziny siedziałam u Crystal i godzinę dziś rano w Pacific Meadows. Spojrzałam na wynik. Jak dotąd zarobiłam jedynie sto siedemdziesiąt pięć dolarów z tysiąca pięciuset, które mi wręczyła w formie zaliczki. Oznaczało to, że jestem jej jeszcze wi

Wstałam i przeciągnęłam się. Rozruszałam sztywniejącą szyję, wykonując parę skłonów głową. Nie mogąc usiedzieć na miejscu, ruszyłam korytarzem, zaglądając do poszczególnych biur. Mijając pokój Lo

Lo

– Lo

Podniósł wzrok i uśmiechnął się, odrzucając ołówek.

– Kinsey. Wejdź. Zastanawiałem się, co knujesz. Nie widziałem cię od tygodni.

– Nic takiego. Nawet nie wiedziałam, że tutaj jesteś. W biurze było tak cicho. Myślałam, że jestem tu sama. Nadganiasz pracę?

– Jasne, ale to tylko wymówka. Marie wyjechała z miasta. Ma jakiś zjazd kopaczy w San Diego. Szczerze mówiąc, wolałem być tutaj, niż tkwić samotnie w domu. Siadaj – powiedział. – A co u ciebie? Co cię tutaj sprowadza w sobotnie przedpołudnie?

– Chciałam za świeżej pamięci przepisać na maszynie notatki. Aha, zanim zapomnę. Może zadzwonić do ciebie facet nazwiskiem Richard Hevener. Będzie chciał mnie sprawdzić.

– A o co chodzi?

– Chyba znalazłam nowe biuro, ale jeszcze nic nie wiadomo. – Podałam mu szczegóły, opisując świeżo wyremontowany budynek z drewnianym balkonem. – Jest świetny. Nieduży i cichy, a lokalizacja wprost idealna.

– Jeśli zadzwoni, obiecuję, że będę cię wychwalał pod niebiosa. Nie wspomnę ani słowem o twoim króciutkim pobycie w więzieniu. Możesz jednak liczyć na to, że jeśli nic z tego nie wyjdzie, moje drzwi zawsze stoją dla ciebie otworem.

– Wielkie dzięki. Trzymaj za mnie kciuki.

– Nie ma sprawy. Ida Ruth powiedziała mi, że pracujesz nad sprawą zniknięcia doktora Purcella.

– A skąd ona o tym wie? Wzięłam to dopiero wczoraj.

Lo

– Ida Ruth wie wszystko. Stawia to sobie za punkt honoru. Jej przyjaciółka kiedyś dla niego pracowała. Wszyscy, którzy go znali, skłaniają się teraz ku teorii, że nawiał z domu. Muszę przyznać, że mnie też czasem to mocno kusi.

– Och, daj spokój. Marie wyśledziłaby cię jak pies gończy. – Jego żona jest instruktorem sztuk walki i prawdziwym ekspertem w sposobach unieszkodliwiania ludzi za pomocą bosych stóp, całkiem niewielkich zresztą rozmiarów.

– Racja. Problem ze zniknięciem polega na tym, że nie można tego zrobić ot, tak sobie. A przynajmniej nie wtedy gdy traktuje się całą rzecz poważnie. Jeśli chcesz się zaszyć na dobre, musisz to długo planować.

– Też tak uważam. Ja sama skłaniam się ku wersji, że Purcell nie żyje, ale trzeba pamiętać, że w tym samym czasie wyparował jego paszport i trzydzieści tysięcy dolarów.

– Trzydzieści tysięcy starczy na jakieś pół roku. Purcell jest przyzwyczajony do życia na wysokim poziomie. Nie potrafiłby zaciskać pasa. W jego wieku? Musiałby stracić rozum.

– Moja reakcja była podobna. Jednak z drugiej strony, gdyby zdecydował się osiedlić w jakimś kraju Trzeciego Świata, mógłby prowadzić całkiem wygodne życie, a gdyby źródełko wyschło, mógłby bez żadnych dodatkowych pytań otworzyć niewielką praktykę.

– Pracować mógłby równie dobrze tutaj. Po co uciekać?

– Zapomniałam ci powiedzieć, o czym się dzisiaj dowiedziałam. – Zrelacjonowałam mu moją wizytę w Pacific Meadows i rozmowę z Merry, Patronką Plotkarzy. – Zgodnie z jej relacją, ludzie z medycznej izby kontroli depczą mu ostro po piętach. W grę wchodzi pół miliona dolarów, na które nie ma pokrycia. Wi

Lo

– Bądźże poważna. To niemożliwe. Federalni nie wsadzą takiego gościa do więzienia. Prokurator musi udowodnić chęć popełnienia przestępstwa, a możesz mi powiedzieć, jak to zrobi? Uwierz mi, przepisy stosowane przez Medicare mogą doprowadzić uczciwego człowieka do szaleństwa. Wszyscy dochodzą więc szybko do porozumienia. Przywołuje się zaraz błędy w kodowaniu i pomyłki niekompetentnych urzędników. Mogli mu jedynie pogrozić palcem, a każdy dobry adwokat wyciągnąłby go z tego bez problemu. Wiesz, sam bym to zrobił, a przecież nie mam o tych sprawach bladego pojęcia. Po pierwsze, trzeba zanudzić ławę przysięgłych na śmierć. Wyciągasz parę zestawień i wykresów, cytujesz statystyki, aż dziewięciu z nich zacznie drzemać. Można też zasugerować, że wiekowemu panu doktorowi coś się ze starości pomieszało w głowie albo że jest marnym biznesmenem. – Rozbawiony urwał na chwilę. – Słyszałaś kiedyś o tej sprawie? Jakiś facet we Fresno został uwolniony od zarzutów, bo ława przysięgłych doszła do wniosku, że jest za głupi, żeby sprzeniewierzyć sporą sumę pieniędzy. Jego własny adwokat przedstawił go w tak koszmarnym świetle, że przysięgli zlitowali się i dali mu święty spokój. Purcellowi na pewno nic nie grozi.

– Zgoda, ale czy on o tym wiedział? A co z publiczną kompromitacją?

– W dzisiejszych czasach nikt się tym nie przejmuje. – Lo

Pomyślałam o Fionie i jej opowieści o dwukrotnym zniknięciu Dowana.

– Ce