Страница 60 из 61
Odczekała chwilę, lecz nie skorzystał z prawa do repliki. Mayorowie zeszli po schodach i zniknęli, zostawiając go samego z trawą, ziemią i jasnymi światłami stadionu.
39
Na parkingu Win zmarszczył brwi.
– Nikt nawet nie wyjął broni – poskarżył się, chowając czterdziestkęczwórkę do kabury.
Myron bez słowa wsiadł do samochodu, a Win do swojego. Po niespełna pięciu minutach zadzwoniła komórka.
– Wycofują oskarżenie – oznajmiła Hester Crimstein. – Esperanza wyjdzie jutro. Jeżeli nie wniesiemy sprawy, przeproszą ją i oczyszczą z zarzutów.
– Przyjmie pani propozycję? – spytał Myron.
– To zależy od Esperanzy. Myślę, że się zgodzi.
Pojechał do domu Haidów. W drzwiach wyminął zagniewaną teściową Clu. Zastał Bo
– Spakowałaś się – powiedział, gdy wyszła do przedpokoju.
– Nic nie ujdzie uwagi mężczyzny, którego kocham – odparła z uśmiechem. Czekał na dalszy ciąg.
– Za godzinę lecę do Atlanty – wyjaśniła.
– Aha.
– Rozmawiałam z moim szefem w CNN. Spadła oglądalność. Chce, żebym jutro wróciła na wizję.
– Aha – powtórzył Myron. Teresę skubnęła pierścionek.
– Próbowałeś kiedyś związku na odległość? – spytała.
– Nie.
– Może warto spróbować.
– Może.
– Podobno nic tak dobrze nie robi na seks.
– Z seksem nigdy nie mieliśmy kłopotów, Teresę.
– Istotnie. Zerknął na zegarek.
– Powiedziałaś, że za godzinę? Uśmiechnęła się.
– Ściślej za godzinę i dziesięć minut.
– Uff! – sapnął z ulgą, przysuwając się do niej.
– Będzie ci jej brak – powiedział Win. Była północ. Oglądali w salonie telewizję.
– Na weekend lecę do Atlanty – odparł Myron.
– Najlepszy scenariusz.
– Co masz na myśli?
– To, że jesteś żałosnym, potrzebującym uczucia gościem, niespełnionym z braku stałej dziewczyny. A któż lepiej nadaje się do tej roli niż kobieta czy
– Agent reprezentuje swoich klientów – rzekł Win podczas reklamy. – Występuje w ich imieniu. Nie może się przejmować reperkusjami.
– Naprawdę tak uważasz?
– Pewnie, czemu nie? Myron wzruszył ramionami.
– No tak, czemu nie. – Oglądał następną reklamę. – Esperanza wytknęła mi, że za łatwo naruszam zasady.
Win milczał.
– Rzeczywiście jakiś czas to robiłem. Przekupiłem policjantów, żeby ukryć przestępstwo.
– Nie wiedziałeś, jak ciężkie.
– Czy to ważne?
– Oczywiście. Myron pokręcił głową.
– Depczemy po przeklętej linii autowej, aż w końcu tracimy ją z oczu – rzekł cicho.
– O czym mówisz?
– O nas. Sophie Mayor zarzuciła mi, że robimy to samo, co ona. Bierzemy prawo w swoje ręce. Łamiemy zasady.
– No i?
– To nie jest w porządku.
– Och, daruj sobie. Win ściągnął brwi.
– Krzywdzimy niewi
– Policja też ich krzywdzi.
– Ale nie tak. Esperanza ucierpiała, choć nie miała z tym wszystkim nic wspólnego. Clu zasłużył na karę, lecz o losie Lucy Mayor zadecydował przypadek. Win zabębnił dwoma palcami w podbródek.
– Jeśli pominąć kwestię względnej powagi przestępstwa, jakim jest jazda w stanie nietrzeźwym, w sumie nie był to jednak przypadek. Clu postanowił zakopać zwłoki. Fakt, że nie mógł wytrzymać z samym sobą, nie jest usprawiedliwieniem.
– Musimy z tym skończyć, Win.
– Z czym?
– Z łamaniem zasad.
– Pozwól, że zadam ci pytanie, Myron. – Win wciąż bębnił palcami po podbródku. – Załóżmy, że jesteś Sophie Mayor i Lucy jest twoją córką. Co byś zrobił?
– Być może to samo. Ale czy słusznie?
– To zależy.
– Od czego?
– Od czy
– I tyle?
– I tyle. Potrafisz wytrzymać z samym sobą? Bo ja z sobą tak.
– I dobrze ci z tym?
– Z czym?
– Z tym, że żyjesz w świecie, w którym ludzie biorą prawo w swoje ręce.
– Dobry Boże, skądże. Nie zalecam tego środka i
– Tylko sobie.
Win wzruszył ramionami.
– Ufam własnemu rozeznaniu. Ufam też twojemu. Chciałbyś cofnąć czas i pójść i
– Martwić się jedynie o to, co tu i teraz?
– Właśnie.
– I o to, z czym możesz żyć?
– Tak.
– Więc może następnym razem powinienem wybrać to, co słuszne. Win pokręcił głową.
– Mylisz to, co słuszne, z tym, co zgodne z prawem i na pozór etyczne. Lecz to nie jest prawdziwy świat. Czasem dobrzy łamią zasady, ponieważ znają życie.
Myron uśmiechnął się.
– Przekraczają linię autową. Na chwilę. Żeby spełnić dobry uczynek. I wracają w obręb sprawiedliwości. Ale jeżeli robisz to za często, zaczynasz tę linię zacierać.
– Być może należy ją zacierać – odparł Win.
– Być może.
– W sumie ty i ja czynimy dobro.
– Bilans ten wypadłby jeszcze lepiej, gdybyśmy tej linii nie przekraczali tak często, nawet za cenę nienaprawienia kilku krzywd więcej.
– Decyzja należy do ciebie. Myron usiadł wygodniej.
– Wiesz, co najbardziej niepokoi mnie w tej rozmowie? – spytał.
– Co?
– To, że nic ona nie zmieni. Oraz to, że prawdopodobnie masz rację.
– Ale nie jesteś tego pewien.
– Nie jestem.
– I to ci się nie podoba.
– Bardzo.
– To właśnie chciałem od ciebie usłyszeć.
40
Wielka Cyndi była dziś na pomarańczowo. W pomarańczowej bluzie, pomarańczowych bojówkach, wyglądających na zakoszone z szafy MC Hammera A.D. 1989, z pomarańczowymi włosami, takimiż paznokciami i pomarańczową – nie pytajcie, jakim cudem – skórą prezentowała się jak zmutowana dojrzała marchewka.
– Pomarańczowy to ulubiony kolor Esperanzy – wyjaśniła.
– Wcale nie – odparł Myron.
– Nie?
Potwierdził skinieniem głowy.
– Niebieski.
Przez moment wyobraził sobie olbrzymiego smurfa. Wielka Cyndi przetrawiła tę wiadomość.
– Po nim najbardziej lubi pomarańczowy? – spytała.
– Pewnie, chyba.
Uśmiechnęła się z zadowoleniem i rozwinęła w recepcji transparent z hasłem „Witaj, Esperanzo!”. Myron wszedł do gabinetu. Odbył kilka rozmów i trochę pracował, łowiąc uchem odgłosy windy. Nie odpowiedziała.
– Akurat tego nigdy nie zrozumiem – rzekł.
– Myron, nie…
– Jesteś moją najlepszą przyjaciółką – ciągnął. – Wiesz, że zrobiłbym dla ciebie wszystko. Ale za nic nie pojmę, dlaczego nie chciałaś ze mną rozmawiać. To nie miało sensu. Z początku sądziłem, że jesteś na mnie zła za to, że zniknąłem bez słowa. Ale to do ciebie niepodobne. Potem przyszło mi do głowy, że miałaś romans z Clu i nie chcesz, żebym się o tym dowiedział. Myliłem się. Wreszcie pomyślałem, że milczysz ze względu na romans z Bo
– I znów trafiłeś jak kulą w płot.
– Owszem. Lecz nie mnie prawić ci kazania. A poza tym nie bałabyś się do tego przyznać. Zwłaszcza wobec tak wysokiej stawki. Dlatego wciąż zadawałem sobie pytanie: co sprawiło, że ze mną nie rozmawiasz? Win sądził, że wyjaśnić to można tylko tym, że zabiłaś Clu.
– Ach ten Win. Niepoprawny optymista.
– Ale tego również nie kupiłem. Nie przestałem wierzyć w twoją niewi
Esperanza westchnęła.