Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 53 из 61

– Jak ci się powodzi? – spytała.

– Dobrze, dziękuję.

– Dawno cię nie widziałam.

– O, tak.

– Czy ty i Jessica…? – Udała zażenowanie. Robiła to często. – Przepraszam. To nie moja sprawa.

Nalała herbaty. Myron napił się, nadgryzł ciasteczko. Carol Culver zrobiła to samo.

– Jutro pogrzeb – powiedziała. – Adam podarował ciało akademii medycznej. Dla niego liczyła się tylko dusza. Ciało uważał za bezwartościowe. Pewnie dlatego, że był patologiem.

Myron skinął głową i łyknął herbaty.

– Co za pogoda – zmieniła temat, z twarzą rozciągniętą roztargnionym, przylepionym uśmiechem. – Okropna spiekota. Jeżeli wkrótce nie spadnie deszcz, zbrązowieje nam trawnik przed domem. A na wiosnę zapłaciliśmy za zasianie trawy…

– Wkrótce zjawi się tu policja – przerwał jej Myron. – Dlatego powi

Położyła rękę na piersi.

– Policja?

– Chcą z panią rozmawiać.

– Ze mną? O czym?

– Wiedzą o waszej kłótni. Od sąsiada, który wyszedł na spacer z psem. Słyszał panią i doktora Culvera.

Zesztywniała. Myron czekał, ale milczała.

– Doktor Culver wcale nie czuł się źle tamtego wieczoru, prawda?

Zbladła. Odstawiła filiżankę i osuszyła kąciki ust serwetką.

– Wcale nie wybierał się na konferencję medyczną w Denver.

Opuściła głowę.

– Pani Culver? Ani drgnęła.

– Wiem, że to niełatwe – rzekł łagodnie – ale staram się odnaleźć Kathy.

– Myślisz, że ci się uda? – spytała, wciąż patrząc w podłogę.

– Możliwe. Nie chcę stwarzać fałszywych nadziei, ale to możliwe.

– A więc sądzisz, że ona żyje?

– Jest taka szansa.

Wreszcie podniosła głowę. Oczy miała mokre.

– Zrób wszystko, co musisz, żeby ją znaleźć – powiedziała zaskakująco silnym i opanowanym głosem. – To moja córka, Myron. Moje dziecko. Jest najważniejsza.

Myron czekał na dalszy ciąg, ale zamilkła.

– Doktor Culver udał, że leci na konferencję medyczną – rzekł po upływie blisko minuty.

Westchnęła głęboko i skinęła głową.

– Myślała pani, że tamtego dnia rano wyjechał.

Ponownie skinęła głową jak robot.

– A potem panią zaskoczył.

– Tak.

Jego cichy głos zdawał się huczeć w pokoju. Antyczny zegar cykał obłąkańczo.

– I co zobaczył po przyjeździe?

Z oczu popłynęły jej łzy. Znowu opuściła głowę.

– Zastał panią z i

Nie zareagowała.

– Czy tym mężczyzną był Paul Duncan?

Podniosła głowę. Ich oczy się spotkały.

– Tak. Byłam z Paulem – odparła.

Myron czekał.

– Adam zastawił pułapkę i wpadliśmy w nią. – Głos miała znowu opanowany i silny. – Nabrał podejrzeń. Nie wiem skąd. W każdym razie, tak jak powiedziałeś, udał, że leci do Denver. Kazał mi nawet zarezerwować bilety w obie strony, żebym nie miała wątpliwości, że wyjechał.

– Co zrobił, kiedy was zobaczył?

Drżącymi palcami trąc policzki, wstała i się odwróciła.

– To, co zrobiłby każdy mąż po przyłapaniu żony w łóżku ze swoim najlepszym przyjacielem. Wściekł się. Tym bardziej że był mocno wstawiony. Zaczął na mnie wrzeszczeć i strasznie wyzywać. Zasłużyłam na to. Zasłużyłam na coś o wiele gorszego. Groził Paulowi. Próbowałam go uspokoić, ale było to niemożliwe.

Uniosła filiżankę. Z każdym słowem odzyskiwała siły, łatwiej jej było oddychać.

– Adam wypadł z domu. Byłam przerażona. Paul wybiegł za nim. Ale Adam już odjechał. Paul niedługo potem.

– Jak długo pani i Paul Duncan…

Koniec zdania uwiązł mu w gardle.

– Sześć lat.

– Czy ktoś o tym wiedział?

Jej spokój nagle prysnął. Jakby tuż przed twarzą wybuchła jej mała bomba. Skuliła się i rozpłakała. Zrozumiał dlaczego i poczuł, jak krzepnie w nim krew.

– Kathy – wyszeptał. – Kathy wiedziała.

Łkanie spotężniało.

– Odkryła to w klasie maturalnej – dodał. Opanowanie łez zajęło jej sporo czasu. Myron przypomniał sobie, jak Kathy wielbiła matkę, idealną kobietę, która potrafiła pogodzić staroświeckie cnoty z nowoczesnością. Na jej głowie był nie tylko cały dom, lecz i prowadzenie sklepu. Wychowała trójkę dorodnych dzieci. Wpoiła im coś więcej niż wartości obecnie powszechnie zwane rodzi

– Kathy… – Carol Culver urwała i mocno zacisnęła powieki. – Przyłapała nas.

– I wtedy się zmieniła – dokończył Myron.

Carol skinęła głową, nie rozwierając zaciśniętych powiek.

– To moja wina. Wszystko stało się przeze mnie. Boże, wybacz mi! – Pokręciła głową. – Nie. Nie zasługuję na przebaczenie. Nie chcę go. Chcę odzyskać moje dziecko!

– Co zrobiła Kathy, gdy zobaczyła was razem?

– Początkowo nic. Odwróciła się i wybiegła. Następnego dnia zerwała ze swoim chłopakiem, Mattem. I od tej pory… robiła wszystko, żeby mnie ukarać. Przez całe lata byłam hipokrytką. Przez całe lata ją okłamywałam. Chciała mnie zranić jak najmocniej.

– Zaczęła sypiać z kim popadnie.

– Tak. Postarała się, żebym o wszystkim wiedziała.

– O wszystkim pani mówiła?

Carol Culver potrząsnęła głową.

– Przestała się do mnie odzywać.

– To jak pani to odkryła?

Zawahała się. Skóra na jej ściągniętej twarzy mocno opinała kości policzkowe.

– Zdjęcia – odparła lakonicznie.

Następny element zagadki trafił na swoje miejsce. Horty i aparat Kathy!

– Podsuwała pani swoje zdjęcia z mężczyznami.

– Tak.

– Z białymi, czarnymi, czasem z więcej niż jednym.

– Nie tylko z mężczyznami – wydusiła z siebie, znowu zamykając oczy. – Narastało to stopniowo. Zaczęło się od kilku rozebranych zdjęć. Takich jak to w tym piśmidle.

– Widziała pani to zdjęcie wcześniej?

– Tak. Na odwrocie była zresztą pieczątka fotografa.

– Studio Global Globes Photos?

– Nie. Nazywało się Zakazany Owoc lub podobnie.

– Zachowała pani to zdjęcie?

Potrząsnęła głową.

– Wszystkie pani wyrzuciła?

Jeszcze raz potrząsnęła głową.

– Chciałam je zniszczyć, spalić. Udać przed sobą, że ich nie widziałam. Nie potrafiłam. Kathy mnie karała. Zatrzymanie tych zdjęć było formą pokuty. Nie powiedziałam o nich nikomu, ale nie mogłam ich wyrzucić. Rozumiesz to, prawda?

Myron skinął głową.

– Ukryłam je na strychu. W starej skrzyni. Myślałam, że tam będą bezpieczne.

Domyślił się, co było dalej.

– Znalazł je pani mąż.

– Tak.

– Kiedy?

– Kilka miesięcy temu. Nic mi nie powiedział. Ale z jego zachowania wyczytałam, co się stało. Sprawdziłam na strychu. Zdjęcia zniknęły. Adam doszedł do wniosku, że ukryła je tam Kathy. Nie miał pojęcia, że mi je przysłała. A może, wiedział. Może właśnie dlatego zaczął podejrzewać Paula i mnie. Nie wiem.

– Czy wie pani, co mąż zrobił z tymi zdjęciami?

– Nie. Były wstrętne. Sprawiały ból. Myślę, że Adam je zniszczył.

Myron w to wątpił. Przez kilka dobrych chwil siedzieli w milczeniu.

– Jessica zechce poznać prawdę – odezwał się wreszcie.

Carol Culver skinęła głową.

– Ty jej to powiedz.

Odprowadziła go do drzwi. Zatrzymał się przy samochodzie, odwrócił i przyjrzał szaremu wiktoriańskiemu domowi. Dwadzieścia sześć lat temu wprowadziła się do niego młoda rodzina. Na podwórzu ustawiła huśtawki, a na podjeździe do garażu zainstalowała kosz do koszykówki. Małżonkowie, na zmianę z i

Wsunął się za kierownicę i odjechał.