Страница 41 из 61
Twarz Hermana rozjaśniła się jak twarzyczka dziecka na widok prezentów pod choinką.
– Jeden z najbardziej niedocenionych dołków na świecie. Z uwagi na zakrzywiony tor należy zacząć od lekkiego podkręcenia piłki. Orientujemy się na środkowy dół z piachem, ścinamy do środka, nie za blisko granicy toru po prawej. A na koniec średniodługim „żelazem” celujemy w łagodnie wzniesioną łączkę, uważając na piachy z prawej i lewej.
Win uśmiechnął się.
– Imponujące – pochwalił.
– Nie powie mi pan, panie Lockwood, że grał pan w Merion i Pin Valley! W głosie Hermana zabrzmiało coś znacznie więcej niż podziw.
– Jestem członkiem obydwu klubów.
Herman gwałtownie wciągnął powietrze. Myron na wpół oczekiwał, że się przeżegna.
– Członkiem obydwu?! – spytał z niedowierzaniem Ache.
– W Merion daję przeciwnikom trzypunktowe fory, a w Pine Valley pięciopunktowe. Zapraszam pana na weekend do obu klubów. Spróbujemy zaliczyć siedemdziesiąt dwa dołki dzie
Herman potrząsnął głową. Czyżby ze łzami w oczach?
– Za wcześnie? Skądże – zapewnił.
– Następny weekend panu odpowiada?
Herman Ache podniósł słuchawkę.
– Wypuśćcie dziewczynę – polecił. – Wyrok odwołany. Ten, kto tknie Myrona Bolitara, już nie żyje.
31
Win i Myron wrócili do biura. Myron, choć boleśnie poobijany, kości miał całe. Nie wątpił, że wytrzyma. Już taki był. Bardzo dzielny.
– Ależ ty wyglądasz! – powitała go Esperanza.
– Przywiązujesz za dużą wagę do pozorów. – Rzucił jej zdjęcie Adama Culvera. – Sprawdź, czy twoja Llucy go rozpozna.
– Jawohl, Kommandant!
Zasalutowała. Jej ulubionym serialem był Hogan ‘s Heroes. Myron wprawdzie za nim nie przepadał, ale chętnie zobaczyłby młodego zarozumiałego dupka z telewizji, jak wykrzykuje: „Hej, mam pomysł na sitcom! Rozgrywa się w hitlerowskim obozie jenieckim w Niemczech. Beczka śmiechu!”.
– Były telefony?
– Z milion. Głównie z mediów, z prośbą o komentarz w sprawie kontraktu Christiana. – Uśmiechnęła się. – Dobra robota.
– Dzięki.
– Czy ten Otto Burke… – przytknęła ołówek do ust – jest kawalerem?
Myron spojrzał na nią przerażony.
– A dlaczego pytasz?
– Milusi. Mdłości powróciły.
– Chcesz podwyżki? Powiedz, że tak.
Esperanza uśmiechnęła się z udaną nieśmiałością, ale nie odpowiedziała. Ruszył do gabinetu.
– Chwileczkę – powstrzymała go. – Kilka minut temu był dziwny telefon.
– Od kogo?
– Od jakiejś Madelaine. O namiętnym głosie. Nie podała nazwiska.
Dziekanowa. Hm.
– Zostawiła numer? Esperanza podała mu kartkę.
– Prezerwatywa twoją sojuszniczką, pamiętaj! – powiedziała.
– Dzięki, mamo.
– Skoro już przy tym jesteśmy, twoja mama dzwoniła dwa razy, ojciec raz. Martwią się o ciebie.
Myron wszedł do gabinetu, swojego małego sanktuarium. Lubił w nim przebywać. Ponieważ większość negocjacji i ważnych spotkań odbywał w tradycyjnie udekorowanej salce; konferencyjnej, gabinet mógł urządzić, jak chciał. Z lewej miał oczywiście widok na Manhattan, a na ścianie za sobą oprawione w ramki plakaty do broadwayowskich musicali: Skrzypka na dachu, The Pajama Game, How to Succeed in Business Without Really Trying, Człowieka z La Manchy, Nędzników, La Cage aux Folles, Chorus Linę, West Side Story, Upiora w operze.
Na kolejnej ścianie wisiały fotosy: Humphreya Bogartal i Ingrid Bergman z Casablanki, Woody’ego Allena i Diane Keaton z A
Na ostatniej ścianie wisieli jego klienci. Za kilka dni do tej paczki miał dołączyć Christian Steele w granatowym stroju Tytanów.
Myron zadzwonił do Madelaine Gordon i usłyszał jej jedwabisty głos. Nagrany na sekretarkę. Na jego dźwięk znów zaschło mu w gardle. Nie zostawił wiadomości. Spojrzał na zegar w kształcie wielkiego zegarka na rękę, z godłem Boston Celtics pośrodku tarczy.
Było wpół do czwartej.
Dość czasu, żeby odwiedzić kampus. Madelaine nie była ważna, ale bardzo chciał się zobaczyć z dziekanem. Bez uprzedzenia.
– Na jakiś czas wyjeżdżam – oznajmił przy biurku Esperanzy. – Będę dostępny w samochodzie.
– Utykasz? – spytała.
– Trochę. Oberwałem od goryli Ache’a.
– Aha. Do zobaczenia.
– Boli jak diabli, ale wytrzymam.
– Uhm.
– Tylko nie rób sceny.
– Serce mi pęka.
– Spróbuj złapać Chaza Landreaux. Powiedz, że musimy pogadać.
– Dobrze.
Wyszedł. W garażu wsiadł do samochodu. Win miał hopla na punkcie samochodów. Uwielbiał swojego zielonego wyścigowego jaguara. Myron jeździł granatowym fordem taurusem. Nie był samochodziarzem. Wystarczało mu, że samochód dowiezie go z punktu A do B. Auto nie było dla niego symbolem statusu społecznego. Ani drugim domem. Ani dzieckiem.
Nie jechał daleko. Obrał trasę przez tunel Lincolna. Minął osławiony motel York. Długą reklamę:
11.99$ ZA GODZINĘ
95 $ ZA TYDZIEŃ
POKOJE Z LUSTRAMI
ZAPEWNIAMY POŚCIEL!
Zapłacił za przejazd Parkway Avenue. Dróżniczka na rogatce była bardzo przyjacielska. Niewiele brakowało, aby spojrzała na niego, rzucając mu resztę.
Z telefonu w wozie zadzwonił do matki i zapewnił, że nic; mu nie jest. Poleciła, żeby zadzwonił do ojca, bo to on bardziej się martwi. Kiedy zrobił to i zapewnił, że nic mu nie jest, ojciec kazał mu zatelefonować do matki, bo to ona bardziej się martwi. Grunt to dobra łączność w rodzinie. Sekret szczęśliwego małżeństwa.
Pomyślał o Kathy Culver. O Adamie Culverze. O Nancy Serat. Próbował ich połączyć. Linie były w najlepszym razie cieniutkie. Jedną z nich był z pewnością Fred Nickler, sir Szmatławiec. Zdjęcie Kathy nie trafiło do Cyców samo. Wszystko stara
Pół godziny później Myron wjechał do wyjątkowo dziś wyludnionego kampusu. Nikogo nie było widać. Mało same chodów. Zaparkował przed domem dziekana i zapukał drzwi. Otworzyła mu Madelaine (nie przestało mu się podobać to imię). Wyraźnie zadowolona, uśmiechnęła się do niego,; lekko przechylając głowę.
– O, witam, Myronie.
– Cześć.
Madelaine Gordon była w stroju do tenisa. W krótkiej spódniczce, miała świetne nogi, i białej koszulce. Dostrzegł, że koszulka prześwituje. Ten zmysł obserwacji, cecha rasowego detektywa! Zorientowała się, że to zauważył. Nie obraziła się,
– Przepraszam, że nachodzę – powiedział.
– Nie nachodzi pan – odparła. – Właśnie miałam wziąć prysznic.
Hm.
– Męża nie zastałem? Skrzyżowała ręce pod biustem.
– Wróci za kilka godzin. Dostał pan moją wiadomość?
Skinął głową.
– Wejdzie pan?
– Próbuje mnie pani uwieść, pani Robinson?
– Słucham.
– Cytat z Absolwenta.
– Aha.
Madelaine zwilżyła wargi. Bardzo seksowne. Ludzie nie zwracają uwagi na usta. Mówią o nosie, podbródku, oczach, policzkach. Myron zwracał uwagę na wargi.
– Powi
– Oczywiście. Cofam cytat.
– Wobec tego ponawiam pytanie. Wejdzie pan?
– Oczywiście – odparł, zaskakując ją refleksem. Czyż mogła się oprzeć tak błyskotliwej ripoście?
Zniknęła w domu, pozostawiając po sobie próżnię, która – oczywiście wbrew jego woli – wciągnęła go jak odkurzacz. W środku było miło, w tym domu z pewnością kwitło życie towarzyskie. Po lewej duży otwarty salon. Lampy Tiffany’ego. Perskie dywany. Popiersia Francuzów z długimi włosami w lokach. Stojący zegar. Olejne portrety jakiś ponuraków.