Страница 48 из 74
– Domagamy się aresztowania pana Kleina bez możliwości wyjścia za kaucją – powiedział młody prokurator. Uważamy, że istnieje ogromne ryzyko ucieczki podejrzanego.
– A to dlaczego? – zapytał sędzia, który zdawał się umierać z nudów.
– Jego brat, podejrzany o morderstwo, ukrywa się od jedenastu lat. Ponadto, Wysoki Sądzie, ofiarą była siostra ofiary.
To zainteresowało sędziego.
– Proszę powtórzyć.
– Podejrzany pan Klein jest oskarżony o próbę zamordowania niejakiej Katherine Miller. Brat pana Kleina, Ke
Sędzia, energicznie pocierający brodę, nagle znieruchomiał.
– Ach tak, przypominam sobie tę sprawę.
Młody prokurator uśmiechnął się, jakby odznaczono go Złotą Gwiazdą. Sędzia zwrócił się do Hester Crimstein.
– Pani Crimstein?
– Wysoki Sądzie, uważamy, że zarzuty przeciwko panu Kleinowi powi
Sędzia znowu zaczął drapać się po brodzie.
– Proszę uznać, że jestem wstrząśnięty, pani Crimstein.
– Niezależnie od tego uważamy, że pan Klein powinien odpowiadać z wolnej stopy. Pan
Klein nigdy nie był karany.
– Pracuje w instytucji opiekującej się ubogimi mieszkańcami tego miasta. Jest statecznym obywatelem. Natomiast co do tego porównania z jego bratem, to najgorszy znany mi przypadek stosowania odpowiedzialności zbiorowej.
– Nie uważa pani, że naród ma w tej sprawie powody do obaw?
– Nie, Wysoki Sądzie. O ile mi wiadomo, siostra pana Kleina ostatnio zrobiła sobie trwałą. Czy to oznacza, że on też ją sobie zrobi?
Sala ryknęła śmiechem.
Młody prokurator usiłował ratować sytuację.
– Wysoki Sądzie, niezależnie od niemądrej analogii mojej koleżanki…
– A co w niej niemądrego? – warknęła Hester Crimstein.
– Twierdzimy, że pan Klein z całą pewnością ma możliwość ucieczki.
– To śmieszne. Ma nie większe możliwości niż ktokolwiek. Powodem, dla którego prokuratura występuje z takim wnioskiem, jest przekonanie, że jego brat uciekł – a co do tego nawet nie ma pewności. Być może nie żyje. Tak czy inaczej, Wysoki Sądzie, prokurator zapomniał o jednym istotnym fakcie.
Hester Crimstein odwróciła się do młodego prokuratora i uśmiechnęła się.
– Panie Thomson? – powiedział sędzia.
Thomson, młody prokurator, siedział ze spuszczoną głową. Hester Crimstein odczekała jeszcze moment i zadała decydujący cios.
– Ofiara tego odrażającego przestępstwa, rzeczona Katherine Miller, dziś rano stwierdziła, że pan Klein jest niewi
Sędziemu wyraźnie się to nie spodobało.
– Panie Thomson?
– To niezupełnie prawda, Wysoki Sądzie.
– Niezupełnie?
– Pa
– I – dokończyła za niego Hester Crimstein – oświadczyła, że to nie był mój klient.
– Powiedziała, że nie wierzy, żeby to był pan Klein – skontrował Thomson. – Wysoki Sądzie, ofiara odniosła obrażenia i jest w szoku. Nie widziała napastnika, więc nie można wykluczyć, że…
– To nie jest proces, mecenasie – przerwał mu sędzia. – Pański wniosek o uniemożliwienie wyjścia za kaucją zostaje odrzucony. Kaucja zostaje ustalona na trzydzieści tysięcy dolarów.
Sędzia stuknął młotkiem. Byłem wolny.
39
Chciałem natychmiast jechać do szpitala i zobaczyć się z Katy. Squares uznał, że to kiepski pomysł. Był tam jej ojciec. Nie odstępował jej nawet na krok. Wynajął uzbrojonego ochroniarza, który stał przy drzwiach. Rozumiałem to. Pan Miller nie zdołał ochronić jednej córki. Nie zamierzał zawieść drugiej.
Zadzwoniłem do szpitala z telefonu komórkowego Squaresa, ale telefonistka w centrali powiedziała mi, że nikomu nie wolno rozmawiać z pacjentką. Zatelefonowałem do kwiaciarni i kazałem posłać Katy kosz kwiatów. Wydawało się to głupie – Katy o mało nie została uduszona w moim mieszkaniu, a ja posyłam jej kosz z kwiatami, pluszowego misia i balonik na patyku – ale tylko w ten sposób mogłem dać jej znać, że o niej myślę.
Squares jechał przez Lincoln Tu
Ojciec narzekał na ruch, kłopoty z parkowaniem i wszechobecny brud, ale moja mama uwielbiała Nowy Jork. Lubiła teatry, galerie sztuki, cały zgiełk i zamęt miasta. Zdołała przystosować się do podmiejskiego świata ogródków i tenisówek, lecz jej marzenia, długo tłumione tęsknoty, kryły się tuż pod powierzchnią. Wiem, że nas kochała, ale czasem, siedząc za jej plecami w tym kombi i obserwując, jak spogląda przez okna samochodu, zastanawiałem się, czy nie byłaby szczęśliwsza bez nas.
– Miałeś dobry pomysł – powiedział Squares.
– Co?
– Kiedy przypomniałeś sobie, że Sonay uczęszczała na kursy jogi w Yoga Squared.
– Jak to załatwiłeś?
– Zadzwoniłem do Sonay i wyjaśniłem, jaki mamy problem. Powiedziała mi, że QuickGo jest własnością dwóch braci, Iana i Noaha Mullera. Przedzwoniła do nich, powiedziała, czego chce i…
Squares wzruszył ramionami. Pokręciłem głową.
– Jesteś zdumiewający.
– Tak. Jestem.
Biura QuickGo mieściły się w magazynie blisko Route 3, w samym sercu północnych bagien New Jersey. Ludzie często drwią z New Jersey, głównie dlatego, że nasze najbardziej uczęszczane drogi wiodą przez najpaskudniejsze rejony tak zwanego Garden State. Jestem jednym z tych, którzy żarliwie bronią rodzi
– Pierdnąłeś? – zapytał Squares. Obrzuciłem go karcącym spojrzeniem.
– Hej, chciałem tylko, żebyś się wyluzował.
Ruszyliśmy do magazynu. Bracia Muller byli warci prawie sto milionów dolarów każdy, a mimo to zajmowali jeden wspólny boks na środku podobnego do hangaru pomieszczenia. Ich biurka, wyglądające na kupione z wyprzedaży, stały zsunięte ze sobą. Krzesła pochodziły z preergonomicznego okresu politurowanych drewnianych mebli. Nie było tu żadnych komputerów, faksów czy kserokopiarek, tylko te biurka, wysokie metalowe szafki na akta oraz dwa telefony. Wszystkie cztery ściany były przeszklone. Bracia lubili patrzeć na skrzynie z towarami i podnośniki widłowe. Nie przejmowali się tym, kto zagląda do środka.