Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 78 из 109

Rzucanie kamieniami. Oczywiste: Piłka Martineza. Gabby. Oczywiste: Często o niej myślę. Main. Prostytutki. Pitre. Pitre usiłująca ubrać Gabby. Gabby przywołująca mnie na pomoc… Poczułam narastający strach.

Prostytutki. Pitre i Gautier były prostytutkami. Pitre i Gautier nie żyją. Gabby pracuje z prostytutkami. Gabby naprzykrzał się jakiś facet. Gabby zniknęła. Może tu jest jakiś związek? Może jest w tarapatach?

Nie. Ona ciebie wykorzystała, Bre

Strach nie malał.

A co z facetem, który jej depcze po piętach? Wyglądała na szczerze przerażoną.

Zniknęła. Nawet nie zostawiła kartki. Dzięki. Muszę iść. A tu nic.

To chyba przesada, nawet w przypadku Gabby? Strach narastał.

– No dobrze, doktor Macaulay, sprawdźmy to.

Poszłam do pokoju gości

Śmieci. To wydawało się mniej naruszać jej prywatność. Postawiłam kosz na papiery na biurku. Chusteczki. Papierki od cukierków. Folia aluminiowa. Paragon z Limite. Wydruk z bankomatu. Trzy kulki zgniecionego papieru.

Rozprostowałam żółtą kulkę. Pismo Gabby na papierze w linie. “Przykro mi, ale nie mogę się tym zająć. Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby…"

Urywało się w tym miejscu. Czy to wiadomość dla mnie?

Rozprostowałam drugą żółtą kulkę:

“Nie ugnę się napastowaniu. Jesteś jak natręt i musisz…"

Znowu przerwała. Albo przerwano jej. Co starała się napisać? Do kogo?

Trzecia kulka była biała i większa. Kiedy ją rozprostowałam, sparaliżował mnie strach i natychmiast zniknęły wszystkie negatywne myśli o Gabby,, których ostatnio nie unikałam. Trzymałam kartkę w drżących rękach i wpatrywałam się w nią.

Zobaczyłam rysunek wykonany ołówkiem, główną postacią była wyraźnie kobieta, jej piersi i płeć były odwzorowane w najdrobniejszych szczegółach. Tułów, ramiona i nogi były dość koślawo zarysowane, a twarz była tylko owalem z ledwo zarysowanymi szczegółami. Brzuch kobiety był otwarty, wychodziły z niego organy wewnętrzne otaczające kobiecą sylwetkę. W lewym, dolnym rogu ktoś napisał nieznanym mi charakterem pisma:

“Znam każdy twój ruch. Każdy twój krok. Nie tnij mnie".

30

Poczułam zimno na całym ciele. O, Boże, Gabby W co ty się wpakowałaś? Gdzie jesteś? Spojrzałam na bałagan wokół siebie. Czy był to zwyczajny dla Gabby bałagan, czy rezultat ucieczki w panice?

Ponownie przeczytałam niedokończone listy. Do kogo były pisane? Do mnie? Do śledzącego ją mężczyzny? Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby co? Co musi natręt? Spojrzałam na rysunek i poczułam mniej więcej to samo, co wtedy, kiedy patrzyłam na zdjęcia rentgenowskie Margaret Adkins. Ogarnęły mnie złe przeczucia. Nie. Nie Gabby.

Uspokój się, Bre

Telefon. Zadzwoniłam do mieszkania i biura Gabby. Automatyczna sekretarka. Poczta głosowa. Niech będzie błogosławiony wiek elektroniki.

Pomyśl…

Gdzie mieszkają jej rodzice? Trois-Rivieres? 411. Jest tylko jeden Macaulay. Neal. Głos starej kobiety. Mówiący po francusku. Tak miło ciebie słyszeć. Tyle czasu minęło. Jak się miewasz? Nie, nie rozmawiali z Gabrielą od kilku tygodni. Nie, to normalne. Młodzi ludzie, tacy zajęci. Czy coś się stało? Zapewnienia, że nie. Obietnice, że niedługo ich odwiedzę.

Co teraz? Nie znałam żadnych tutejszych przyjaciół Gabby.

Ryan?

Nie. On nie jest twoim opiekunem.

A poza tym, co byś mu powiedziała?

Zwolnij. Zastanów się… Poszłam po dietetyczną colę. Może przereagowuję? Wróciłam do pokoju gości

Sprawdziłam numer, sięgnęłam po słuchawkę i wystukałam go.

– Halo.

– Cześć J.S., tu Tempe. – Starałam się mówić spokojnym głosem.

– Dobry Boże. Dwa telefony w ciągu jednego tygodnia. Przyznaj się. Nie możesz się beze mnie obejść.

– Już minął ponad tydzień.

– Jak ktoś dzwoni do mnie częściej niż raz w miesiącu, nieodmie

– J.S., ja…

Wyczuł drżenie w moim głosie i zmienił zachowanie, żartobliwość ustąpiła miejsca szczerej trosce.

– Dobrze się czujesz, Tempe? O co chodzi?

– O te przypadki, o których ci mówiłam w zeszłym tygodniu.

– Co się stało? Zrobiłem profil tego gościa, od razu. Mam nadzieję, że zdają sobie sprawę, że to twoja zasługa. Dostali mój raport?

– Tak. W gruncie rzeczy to ty masz zasługę na koncie. Zdecydowali się utworzyć brygadę specjalną. Z tym wszystko idzie dobrze.

Nie bardzo wiedziałam, jak wyrazić mój niepokój o Gabby, nie chciałam i ujnować naszej przyjaźni.

– Mogę zadać ci jeszcze kilka pytań? Jeszcze coś mnie interesuje i nie bardzo wiem, od…

– Po co w ogóle pytasz, Bre

Od czego zacząć? Powi

– Chodzi o coś i

– Tak. Już mówiłaś.

– Chyba interesuje mnie, kogo nazywasz nieprzyjemnymi przestępcami seksualnymi…

– Rozumiem.

– Czy wchodzą w to takie rzeczy, jak śledzenie jakiejś kobiety, dzwonienie do niej, ale bez robienia czegoś otwarcie agresywnego?

– Może tak być.

Zacznij od rysunku.

– Ostatnim razem powiedziałeś mi, że brutalni przestępcy często prowadzą swego rodzaju kartotekę. Na przykład mają kasety i rysunki…

– Zgadza się.

– A nieprzyjemni przestępcy?

– Co ci nieprzyjemni?

– Czy robią rysunki i takie rzeczy?

– Jest to możliwe.

– Czy treść takiego rysunku może świadczyć o tym, jak brutalny może być jego autor?

– Niekoniecznie. Dla jednego rysunek może być swego rodzaju zaworem bezpieczeństwa, sposobem odreagowania bez prawdziwej przemoc Dla i

Super.

– Znalazłam rysunek kobiety z rozciętym brzuchem i jej wnętrznościami wokół niej. Co to może znaczyć?

– Venus z Milo nie ma ramion. G.I. Joe nie ma fiuta. O czym to świadczy? Że to sztuka? Cenzura? Dewiacja seksualna? Trudno odpowiedzieć tak bez tła.

Cisza. Co powi

– Czy ten rysunek pochodzi z galerii St. Jacquesa? – spytał.

– Nie. – Znalazłam go w śmietniku w moim pokoju gości

– Tak. Najpierw mogą zajmować się tylko podglądaniem albo wydzwaniać z obscenicznymi tekstami. Niektórzy na tym kończą, a i

– Więc niektórzy sadyści seksualni wcale nie muszą być od razu agresywni?

– Znowu wyjeżdżasz z tymi sadystami seksualnymi. Ale odpowiadając na pytanie, tak. Niektórzy goście odgrywają swoje fantazje na i

– Wyrozumiałe partnerki?

– Partnerki, które pozwalają na wszystko, czego wymaga jakaś fantazja. Podporządkowanie, upokorzenie, nawet ból. Może być to żona, dziewczyna czy ktoś, komu płaci.

– Prostytutka?

– Jasne. Większość prostytutek zgadza się odgrywać pewne role, są jednak granice.

– Czy to rozładowuje agresywne tendencje?

– Może, jeśli kobieta współpracuje. To samo dotyczy żony czy dziewczyny. Często zdarza się, że zaczyna się dziać źle, kiedy wyrozumiała partnerka ma już dosyć. Była swego rodzaju workiem treningowym, a potem zrywa i może nawet grozi, że wygada. Gościu się wścieka, zabijają i zauważa, że mu się to podoba. Więc próbuje z następną.