Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 25 из 151

– Pamiętam – powiedziała Bellis. – Podszedł do ciebie.

Uczucie, które przebiegło po twarzy Joha

– Tak. Nazywa się Tinti

– Ukradli je, Joha

Znowu ujrzała w jego oczach ten przepraszający melanż poczucia winy i uniesienia.

– Tak – odparł ostrożnie. – O tym też chciałem z tobą porozmawiać, Bellis.

Wiedziała, co powie Joha

– To nie był zbieg okoliczności, Bellis – usłyszała słowa Joha

Drzwi otworzyły się i zamknęły; podmuch powietrza zakołysał lampami – Przy pobliskim stole ktoś zaśmiał się uroczo. Owiał ich zapach farszu mięsnego. – Dlatego porwali nasz statek. Chodziło im o mnie – powiedział cicho i Bellis zamknęła oczy, przegrana.

– Och, Joha

– Bellis – zaniepokoił się i wyciągnął ku niej dłoń, ale odtrąciła go opryskliwym gestem. „Co, sądzisz, że się rozpłaczę?” – pomyślała z furią.

– Pozwól sobie powiedzieć, Joha

– Nie wiem, co powiedzieć, Bellis. Mogę cię tylko przeprosić. To nie była moja decyzja. Kochankowie wiedzieli, że jestem na liście pasażerów. Mieli też i

– Ale pogodziłeś się z tym, Joha

Kiedy odwróciła się do wyjścia, zawołał jej imię. Nigdy wcześniej nie słyszała, żeby odezwał się takim tonem, kamie

Patrzył na nią z rękami splecionymi na stole.

– Bellis – powiedział tym samym tonem – przykro mi, naprawdę bardzo mi przykro, że czujesz się wygnana ze swojej ojczyzny. Nie miałem o niczym pojęcia. Ale co właściwie budzi twój sprzeciw? Że żyjesz w pasożytniczym mieście? Bardzo wątpliwy argument. Nowe Crobuzon jest może bardziej subtelne w swoim codzie