Страница 25 из 120
– W takim razie mogę jutro odesłać ludzi do domu?
– Pojutrze – odparł So
– Jasne – zgodził się Tessio. Wyszedł.
– Skąd masz pewność, że to Paulie? – zapytał Michael.
– Mamy ludzi w spółce telefonicznej – odrzekł So
Michael zapytał z wahaniem:
– Czy to będzie wojna na całego?
Spojrzenie So
– Tak właśnie to rozegram, jak tylko Tom się zjawi. Dopóki stary nie powie mi, że trzeba inaczej.
– To czemu nie poczekasz, aż będzie mógł ci powiedzieć? – zapytał Michael.
So
– Jakim cudem, u diabła, zdobyłeś te ordery bojowe? Jesteśmy pod lufą, człowieku, musimy walczyć. Boję się tylko, że nie wypuszczą Toma.
Michaela to zaskoczyło.
– Dlaczego?
Głos So
– Capnęli Toma, bo myśleli, że stary jest wykończony i że zdołają dogadać się ze mną, a Tom będzie pośrednikiem we wstępnych stadiach, przekaże propozycję. Teraz, kiedy stary żyje, wiedzą, że nie mogę się z nimi układać, więc Tom jest im niepotrzebny. Mogą go puścić albo zaciukać, zależnie od widzimisię Sollozza. Jeżeli go zaciukają, to po to, aby nam pokazać, że biorą to naprawdę serio, i aby spróbować nas spietrać.
Michael zapytał spokojnie:
– A dlaczego Sollozzo myślał, że będzie mógł się z tobą dogadać?
So
– Parę miesięcy temu mieliśmy spotkanie, Sollozzo przyszedł do nas z propozycją w sprawie narkotyków. Stary mu odmówił. Ale podczas rozmowy coś chlapnąłem niepotrzebnie, pokazałem, że mam ochotę na ten interes. Tego absolutnie nie wolno było robić. Jeżeli jest coś, co stary wbijał mi do głowy, to to, żeby nigdy nie robić czegoś takiego, nie pokazywać i
– Co byś zrobił, gdyby ojca rozwalili? – zapytał Michael.
– Sollozzo już jest padliną – odpowiedział bardzo prosto So
– Tata nie tak by to rozegrał – zauważył cicho Michael.
So
– Wiem, że mu nie dorastam do pięt. Ale jedno ci powiem i on też ci to powie. Kiedy przychodzi do prawdziwej akcji, potrafię działać na krótką metę jak mało kto. Sollozzo o tym wie, tak samo Clemenza i Tessio. „Wykazałem się”, jak miałem dziewiętnaście lat, kiedy Rodzina prowadziła ostatnim razem wojnę, i byłem dla starego dużą pomocą. Więc teraz się nie martwię. A w takim układzie nasza Rodzina ma wszystkie karty. Chciałbym tylko, żebyśmy mogli nawiązać kontakt z Lucą.
– Czy Luca jest taki twardy, jak mówią? – zapytał ciekawie Michael. – Taki dobry?
So
– Jest klasą sam dla siebie. Napuszczę go na tych trzech Tattagliów. Sollozza zrobię sam.
Michael poruszył się niespokojnie w fotelu. Popatrzał na starszego brata. Pamiętał, że So
W tej chwili usłyszeli w salonie kobiecy krzyk. O, Chryste, to chyba żona Toma! – pomyślał Michael. Skoczył do drzwi i otworzył je. Wszyscy w salonie stali. A przy sofie Tom Hagen z zakłopotaną miną tulił do siebie Teresę. Teresa płakała, szlochała, Michael zrozumiał, że ten głos, który usłyszał, to był głos Teresy, radośnie wykrzykującej imię męża. Gdy na nich patrzał, Tom Hagen uwolnił się z objęć żony i posadził ją z powrotem na sofie. Uśmiechnął się posępnie do Michaela.
– Cieszę się, że cię widzę, Mike, naprawdę się cieszę.
Poszedł do gabinetu, nie spojrzawszy więcej na szlochającą wciąż żonę. Nie darmo żył z Rodziną Corelone przez dziesięć lat – pomyślał Michael z dziwnym przypływem dumy. – Coś ze starego przylgnęło doń, podobnie jak do So
Rozdział 5
Była już prawie czwarta rano, a wszyscy jeszcze siedzieli w narożnym gabinecie – So
Tom Hagen przekazał propozycję Sollozza. Opowiedział, jak Sollozzo, dowiedziawszy się, że don żyje, najwyraźniej zamierzał zabić jego, Hagena. Hagen uśmiechnął się.
– Jeżeli będę kiedykolwiek przemawiał przed Sądem Najwyższym, nie zrobię tego lepiej niż dzisiaj do tego przeklętego Turka. Powiedziałem mu, że namówię Rodzinę na ten interes, mimo że don żyje. Powiedziałem mu, że mogę sobie owinąć wokoło palca ciebie, So
Uśmiechnął się przepraszająco do So
Michael, usadowiony w fotelu, z telefonem po prawej ręce, przyglądał się bacznie obu mężczyznom. Kiedy Hagen wszedł do pokoju, So
– Bierzmy się do roboty – powiedział So
– Jeżeli robimy plany – odezwał się Michael – powinien tu być Freddie.
– Freddie na nic nam się nie przyda – odrzekł ponuro So
Hagen wtrącił szybko:
– Okay, wyłączmy Freddiego. Wyłączmy go ze wszystkiego, absolutnie ze wszystkiego. A teraz, So