Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 1 из 56

Janet Evanovich

Przybić Piątkę

Tytuł oryginału – High Five

Podziękowania

Dziękuję Mary A

ROZDZIAŁ 1

Kiedy byłam małą dziewczynką i ubierałam Barbie, nie wkładałam jej zwykle majtek. Wyglądała na pierwszy rzut oka jak prawdziwa dama. Gustowne plastikowe obcasy, idealnie skrojony kostium. Ale pod spodem była naga. Jestem obecnie agentką zajmującą się poszukiwaniem osób zwolnionych za kaucją, zwaną też specjalistką od pozyskiwania zbiegów albo po prostu łowczynią nagród. Sprowadzam delikwentów przed oblicze sprawiedliwości, żywych czy martwych. W każdym razie próbuję. To właśnie coś takiego jak Barbie z gołym tyłkiem. Masz sekret. Na zewnątrz udajesz bohatera, podczas gdy w rzeczywistości jesteś bez majtek. No dobra, może nie dotyczy to wszystkich agentów, ale ja często czuję się tak, jakbym wystawiała wstydliwe części ciała na widok publiczny. Mówiąc w przenośni, oczywiście.

W tej chwili nie czułam się wcale odsłonięta. W gruncie rzeczy czułam się zdesperowana. Zalegałam z czynszem, a w Trenton zabrakło nagle przestępców. Opierałam się dłońmi o biurko Co

Jak to nie ma NSS? Zawsze jacyś są.

Przykro mi – oświadczyła Co

NSS to skrót od „Nie Stawił się w Sądzie”. Rzecz nie do pomyślenia w naszym systemie prawnym, ale ludzie idą na to.

Co

Jedyny, jakiego mam, w dodatku niewiele wart.

Co

Yi

Wzdrygnęłam się na myśl o tym człowieku, gdyż Yincent Plum to nie tylko mój pracodawca, ale i kuzyn. Kiedyś, w kiepskich czasach, zmusiłam go szantażem, by wziął mnie do swojej agencji, i właściwie polubiłam tę robotę… tak trochę. Co nie znaczy, bym miała jakiekolwiek złudzenia co do Yi

Yi

Otworzyłam kopertę i zapoznałam się z treścią umowy.

Randy Briggs. Aresztowany za posiadanie broni. Nie stawił się na przesłuchanie w sądzie. Wysokość zastawu -siedemset dolarów. Co oznaczało, że dostanę siedemdziesiąt. Niezbyt dużo za nadstawianie karku i uganianie się za facetem, który jest uzbrojony.

No, nie wiem – powiedziałam z powątpiewaniem. -Ten gość chodzi z nożem.

Co

Tu jest napisane, że to był mały nóż, w dodatku tępy.

Jak mały?

Ze dwadzieścia centymetrów.

I to ma być mały?!

Nie ma chętnego – wyjaśniła Co

Komandos to mój mistrz i tropiciel pierwszej klasy. Komandos, jak się zdaje, nie miewa kłopotów z czynszem. Komandos posiada dodatkowe źródła dochodu.

Popatrzyłam na zdjęcie dołączone do dokumentów Briggsa. Facet nie wyglądał aż tak źle. Po czterdziestce, szczupła twarz i początki łysiny, biały. W rubryce „zawód” napisano „programista komputerowy”.

Westchnęłam z rezygnacją i schowałam kopertę do torby.

Pojadę z nim pogadać.

Pewnie tylko zapomniał – pocieszała mnie Co

Posłałam jej ironiczne spojrzenie i wyszłam. Był poniedziałkowy ranek i przed frontonem biura przesuwał się z szumem strumień wozów. Październikowe niebo lśniło błękitem, jaki można zobaczyć tylko w New Jersey, a powietrze tchnęło rześkością i wydawało się wolne od węglowodorów. Coś miłego dla odmiany, ale oddychanie przychodziło jakby za łatwo.

Do krawężnika podjechał nowy czerwony firebird i stanął tuż za moim buickiem model 53. Z samochodu wysiadła Lula i podparła się pod boki.

Dziewczyno, wciąż jeździsz tym alfonsiastym wozem?

Lula odwalała dla Yi

To klasyk – wyjaśniłam. Obie wiedziałyśmy doskonale, że mam w nosie zabytkowe wozy. Jeździłam Bestią, ponieważ moja honda spłonęła doszczętnie, a ja nie miałam forsy, żeby kupić sobie coś nowego. No i musiałam pożyczyć tego nienasyconego potwora od wujka Sando-ra… kolejny raz.

Rzecz w tym, że żyjesz poniżej swoich możliwości -orzekła Lula. – Trafiają nam się ostatnio gówniane sprawy. Przydałby ci się jakiś seryjny morderca albo zabójca gwałciciel, który zwiał za kaucją. Tacy są coś warci.

Jasne, chciałabym dostać takiego.

Gadanie. Gdyby Yi

Lula wkroczyła do biura, a ja wsunęłam się za kierownicę swojego wozu i jeszcze raz przejrzałam materiały dotyczące Briggsa. Randy Briggs w rubrykach „dom” i „praca” podał ten sam adres. Cloverleaf Apartments przy Grand Avenue. Niedaleko biura. Może z półtora kilometra. Ruszyłam spod krawężnika, wykonałam niezgodny z przepisami nawrót na skrzyżowaniu i ruszyłam w kierunku Grand.

Budynek Cloverleaf Apartments stał przy drugiej przecznicy. Miał fronton z czerwonej cegły i ściśle utylitarny charakter. Dwa piętra. Wejście od przodu i zaplecza. Niewielki parking na tyłach. Żadnych zdobień. Okna o aluminiowych ramach, które były modne w latach pięćdziesiątych, ale teraz wyglądały tandetnie.

Zaparkowałam wóz i weszłam do niewielkiego holu. Z jednej strony była winda, z drugiej schody. Winda wyglądała klaustrofobicznie i nie budziła zaufania, dostałam się więc na piętro po schodach. Briggs mieszkał pod numerem 2B. Stałam przez chwilę pod jego drzwiami i nasłuchiwałam. Z wewnątrz nie docierał żaden dźwięk. Nie słychać było włączonego telewizora ani rozmów. Nacisnęłam dzwonek i usunęłam się sprzed wizjera.

Randy Briggs otworzył drzwi i wysunął głowę na korytarz.

Słucham?

Wyglądał dokładnie tak, jak na fotografii. Jasne włosy o piaskowym odcieniu, stara

O cholera – zdumiałam się, patrząc na niego z góry.

Co jest? – spytał. – Nigdy przedtem nie widziała pani niskiego człowieka?