Страница 16 из 34
Roger i parę i
– To tylko znajomy – powiedziała. – Ale jest bardzo miły.
W ciągu następnej godziny gawędziliśmy z dziećmi. Zasypywały mnie pytaniami, gdzie mieszkam, czy mój dom jest duży oraz jakiej marki mam samochód. Kiedy musieliśmy w końcu iść, Jamie obiecała, że niedługo wróci. Zauważyłem, że nie obiecała im, iż przyjdzie razem ze mną.
– Miłe dzieciaki – stwierdziłem, gdy wracaliśmy do samochodu. – Cieszę się, że chcesz im pomagać – dodałem nieporadnie, wzruszając ramionami.
Jamie odwróciła się do mnie i uśmiechnęła. Nie odezwała się ani jednym słowem, ale wiedziałem, że wciąż zastanawia się, co może zrobić dla nich na Boże Narodzenie.
Rozdział 7
Pewnego dnia na początku grudnia, jakieś dwa tygodnie po rozpoczęciu prób, pa
Dom Jamie stał jednak po drodze do mojego i nie mogłem jej odmówić, nie urażając przy tym jej uczuć. Nie chodziło o to, że ja lubię czy coś w tym rodzaju, nie zrozumcie mnie źle, lecz kiedy spędza się z kimś kilka godzin dzie
Sztuka miała być wystawiona w ten piątek oraz w sobotę i zrobiło się o tym głośno. Pa
Sądzicie pewnie, że mnie też udzieliło się ogólne podniecenie, ale to nieprawda. Przyjaciele nadal dokuczali mi w szkole i nie pamiętałem już, kiedy ostatnio miałem wolne popołudnie. Jedyna rzeczą, który podtrzymywała mnie na duchu, była świadomość, że „ postępuję słusznie”. Wiem, że to nie wiele, ale szczerze mówiąc, nie miałem na podorędziu nic i
Myślałem o tym wszystkim, odprowadzając Jamie tamtego wieczoru po raz pierwszy do domu.
– Czy to prawda, że twoi przyjaciele chodzą czasami w nocy na cmentarz? – zapytała mnie nagle.
Byłem zdumiony, że się tym interesuje. Chociaż w gruncie rzeczy nie było to tajemnicą, nie sądziłem, że może to ją w ogóle obchodzić.
– Tak – odparłem, wzruszając ramionami. – Czasami.
– Co tam robicie poza jedzeniem orzeszków?
O tym też najwyraźniej wiedziała.
– Nie wiem…Rozmawiamy, opowiadamy kawały. Lubimy po prostu chodzić w to miejsce.
– Nigdy się nie boicie?
– Nie – odparłem. – Dlaczego? Ty byś się bała?
– Nie wiem – powiedziała. – Mogłabym się bać.
– Dlaczego?
– Obawiam się, że mogę zrobić tam coś złego.
– Nie robimy nic złego. To znaczy, nie przewracamy niczyich grobów i nie zostawiamy naszych śmieci – oświadczyłem.
Nie chciałem opowiadać jej o naszych rozmowach na temat Henry’ego Prestona, ponieważ wiedziałem, że Jamie na pewno nie będzie chciała o tym słuchać. W zeszłym tygodniu Eric zastanawiał się, jak szybko taki facet mógłby wskoczyć do łóżka i… no, wiecie sami.
– Czy nasłuchujecie czasami różnych dźwięków? – zapytała. – cykania koników polnych albo szmeru liści, kiedy zawieje wiatr? A może leżycie po prostu na plecach i patrzycie na gwiazdy?
Mimo że sama od czterech lat była nastolatką, nie miała o nastolatkach najmniejszego pojęcia, a próba zrozumienia przez nią nastolatków płci męskiej przypominała próbę rozszyfrowania teorii względności.
– Niezupełnie – odparłem.
Kiwnęła lekko głową.
– Chciałam powiedzieć, że gdybym tam w ogóle poszła, to robiłabym właśnie coś takiego. Rozglądałabym się dookoła, żeby naprawdę dobrze poznać to miejsce. Siedziałabym cicho jak myszka i nasłuchiwała.
Cała rozmowa wydała mi się dziwna, ale nic nie powiedziałem i przez kilka chwil szliśmy w milczeniu. Ponieważ zapytała mnie o moje sprawy, czułem się zobligowany zrobić to samo. Nie zaczęła jeszcze swojej gadki o Bożych zamysłach ani o czymś podobnym, nic więc nie przeszkadzało, żebym to zrobiła.
– A ty czym się zajmujesz? – zapytałem. – To znaczy poza pracą z sierotami, pomaganiem zwierzakom i czytaniem Biblii?
Zabrzmiało to trochę śmiesznie, nawet dla mnie, przyznaję, ale tym właśnie przecież się zajmowała.
– Robię mnóstwo rzeczy. Odrabiam lekcje, spędzam dużo czasu z tatą. Czasami gramy w karty. Tym się zajmuję.
– Nie wychodzisz nigdzie z przyjaciółmi, żeby się poszwendać?
– Nie – odparła i ze sposobu, w jaki to powiedziała, poznałem, że zdaje sobie świetnie sprawę, że nikt nie chciałby się z nią szwendać.
– Założę się, że jesteś podniecona tym, że w przyszłym roku pójdziesz na studia – powiedziałem, zmieniając temat.
Chwilę trwało, nim odpowiedziała.
– Nie sądzę, żebym poszła na studia – stwierdziła rzeczowym tonem.
Kompletnie zbiło mnie to z tropu. Jamie była jedną z najlepszych ucze
– A Mount Vernon? Myślałem, że chcesz tam studiować. Na pewno by ci się spodobała ta uczelnia – powiedziałem.
Spojrzała na mnie z ukosa.
– Chcesz powiedzieć, że świetnie tam pasuję, prawda?