Страница 4 из 57
· No to – zagadnęłam do Morellego – co tam u ciebie słychać?
· Ścigasz Komandosa?
· Nie. Nie ja. Oczywiście, że nie. Nie ma mowy. Zmarszczył brwi.
· Nie jestem magikiem – powiedziałam. – Wysłana w pościg za Komandosem, przypominałabym kurczaka, który ma ustrzelić lisa.
Morelli oparł się o drzwi.
· Muszę z nim pogadać.
· Prowadzisz śledztwo w sprawie pożaru?
· Nie. Chodzi o coś i
· O coś, co ma związek z pożarem? Na przykład o dziurę w gjowie Homera Ramosa? Morelli uśmiechnął się tajemniczo.
· Zadajesz mnóstwo pytań.
· Tak, ale nie otrzymuję żadnych odpowiedzi. Dlaczego Komandos nie odpowiada na pager? Jaka jest jego rola w tym wszystkim?
· Spotkał się w nocy z Ramosem. Zostali zarejestrowani na taśmie wideo przez kamerę w holu wejściowym. Budynek jest zamykany na noc, ale Ramos miał klucz. Przyjechał pierwszy, czekał dziesięć minut na Komandosa, a potem otworzył mu drzwi. Obaj przeszli przez hol i wyjechali windą na trzecie piętro. Trzydzieści pięć minut później Komandos wyszedł sam. Dziesięć minut po jego wyjściu włączył się alarm przeciwpożarowy. Przejrzeliśmy czterdzieści osiem godzin taśmy. Poza Ramosem i Komandosem w budynku nie było nikogo.
· Dziesięć minut to dużo czasu. Dajmy mu jeszcze trzy na zjechanie windą lub zejście po schodach. Dlaczego alarm nie włączył się wcześniej, skoro to Komandos podłożył ogień?
· W pokoju, w którym znaleziono Ramosa, nie było wykrywacza dymu. Drzwi zamknięto, a wykrywacz znajdował się w holu.
· Komandos nie jest głupi. Jeśli miałby zamiar kogoś zabić, nie pozwoliłby dać się zarejestrować na kasecie wideo.
· To była ukryta kamera. – Morelli dostrzegł mojego pączka. – Będziesz go jadła?
Przełamałam ciastko i dałam mu połówkę. Drugą szybko włożyłam do ust.
· Użyli jakiejś substancji chemicznej?
· Niewielkiej ilości płynu do zapalniczek.
· Myślisz, że on to zrobił?
· Trudno powiedzieć.
· Co
· Dziewięć milimetrów.
· Myślisz, że Komandos ukrywa się przed policją?
· Śledztwo w sprawie tego morderstwa prowadzi Al-len Barnes. Do tej pory wszystkie ślady, które ma, prowadzą do Komandosa. Gdyby aresztował Komandosa w celu przesłuchania, prawdopodobnie potrzymałby go przez jakiś czas, opierając się na poszlakach, które są dość przekonywające. Obojętne, z jakiej strony by na to spojrzeć, siedzenie w celi nie leży w tej chwili w interesie Komandosa. Skoro Barnes uznał go za głównego podejrzanego, istnieje duże prawdopodobieństwo, że Ramos doszedł do podobnego wniosku. Gdyby Ramos uznał, że to Komandos sprzątnął jego syna, z pewnością nie czekałby, aż sąd wymierzy mu sprawiedliwość.
Pączek utkwił mi w przełyku.
· A może Ramos już się dobrał do Komandosa…
· Istnieje taka możliwość.
Niech to szlag. Komandos jest wyrachowany i ma żelazne zasady, które niekoniecznie pokrywają się z powszechnie obowiązującymi. Pojawił się na mojej drodze jako mentor, kiedy zaczęłam pracę u Yi
Zadzwonił pager Morellego. Joe przeczytał wiadomość i westchnął.
· Muszę wracać. Gdybyś przypadkiem spotkała Komandosa, przekaż mu wiadomość ode mnie. Naprawdę musimy porozmawiać.
· To będzie cię kosztować.
· Obiad?
· Pieczone kurczaki – powiedziałam. – Supertłuste.
Kątem oka patrzyłam, jak wysiada z samochodu i przechodzi na drugą stronę ulicy. Napawałam się jego widokiem, dopóki nie zniknął mi z pola widzenia, a następnie zajęłam się z powrotem aktami. Znałam Człowieka z Księżyca, czyli Dunphy’ego. Chodziliśmy do jednej szkoły. To pestka. Wystarczy oderwać go od ekranu telewizora.
Le
Pozostały do przeczytania akta Morrisa Munsona, ale nie śpieszyło mi się do tego. Lepiej to odwlec i mieć nadzieję, że pojawi się Komandos.
Postanowiłam najpierw zająć się Dale’em. Mieszkał zaledwie czterysta metrów od biura Yi
Zgadza się, jestem wścibska. Chciałam zobaczyć miejsce zbrodni. Sądzę, że chciałam również wczuć się w sprawę. Chciałam stanąć przed tym budynkiem i zobaczyć oczyma wyobraźni Komandosa.
Przejechałam przez tory i włączyłam się w pora
Przeszłam przez jezdnię, a potem pod taśmą. Próbowałam otworzyć drzwi z podwójnego szkła, ale były zamknięte na klucz. Wewnątrz hol wyglądał na stosunkowo mało zniszczony. Mnóstwo brudnej wody i ściany ubrudzone sadzą, ale poza tym żadnych widocznych zniszczeń.
Odwróciłam się i spojrzałam na budynki wokół, sklepy, restaurację na rogu.
Halo, Komandos, jesteś gdzieś tutaj?
Nic. Żadnej wizji.
Pobiegłam z powrotem do samochodu, zamknęłam się i wyciągnęłam komórkę. Wybrałam numer Komandosa i odczekałam dwa sygnały, zanim się włączyła poczta głosowa. Moje pytanie było krótkie: „Wszystko w porządku?”.
Rozłączyłam się i siedziałam przez kilka minut z zapartym tchem i ściśniętym żołądkiem. Nie chciałam, żeby Komandos nie żył. Nie chciałam też, żeby to on był mordercą Homera Ramosa. Bynajmniej nie zależało mi ani trochę na Ramosie, ale ten kto go zabił, zapłaci za to prędzej czy później.
W końcu wrzuciłam bieg i odjechałam. Pół godziny później stałam przed drzwiami mieszkania Le
Zapukałam po raz drugi. Drzwi otworzyły się z hukiem i wychyliła się z nich głowa starszego mężczyzny.
· Tak?
· Le
· Właśnie stoi przed tobą, laluniu.
Składał się głównie z nosa. Reszta twarzy chowała się w cieniu tego haczykowatego orlego dzioba, łysa czaszka była usiana plamami wątrobowymi, a uszy miał za wielkie w porównaniu do zasuszonej głowy. Za nim stała kobieta o siwych włosach, ziemistej twarzy i nogach jak u słonia, wbitych w spodnie od piżamy z podobizną Kota Garfielda.
· Czego ona chce? – wrzasnęła. – Czego chce?
· Jak się zamkniesz, to się dowiem – ryknął w odpowiedzi. – Skrzeczeć, skrzeczeć, skrzeczeć. To wszystko, co umiesz.
· Ja ci dam skrzeczeć – powiedziała. I palnęła go w świecącą łysinę.
Dale odwrócił się i uderzył ją w bok głowy.
· Hej! – powiedziałam. – Przestań!
· Tobie też przywalę – obiecał Dale, rzucając się na mnie z podniesioną pięścią.
Podniosłam rękę, żeby się obronić; stał przez chwilę nieruchomo jak posąg, jakby zastygł z pięścią podniesioną do góry. Otworzył usta, przewrócił oczami, obalił się, sztywny jak słup, i z hukiem uderzył o podłogę.