Страница 38 из 57
Kiedy wróciłam, babci już nie było, a w mieszkaniu panowała błoga cisza. Nakarmiłam Boba. Wypiłam szklankę soku pomarańczowego. I dałam nura pod kołdrę. Obudziłam się o pierwszej po południu i przypomniałam sobie nocną rozmowę z Morellim. Nabrałam go. Nie powiedziałam mu, że widziałam, jak Komandos wychodził z domu Ha
Podgrzałam rosół z puszki i zadzwoniłam do Morellego.
· Przepraszam za ostatnią noc – powiedziałam.
· Z początku bałem się, że już po tobie.
· Byłam wykończona.
· Zauważyłem.
· Babci nie będzie przez cały dzień, a ja mam coś do załatwienia. Chciałam zapytać, czy nie zająłbyś się Bobem.
· Jak długo? – zapytał Morelli. – Dzień? Rok?
· Parę godzin.
Potem zadzwoniłam do Luli.
· Muszę zrobić małe wtargnięcie z włamaniem. Chcesz się przyłączyć?
Podrzuciłam Boba i zostawiłam Morellemu instrukcje.
· Nie spuszczaj z niego oka. Wszystko zjada.
· Może powi
Lula czekała na mnie na werandzie. Była ubrana z dyskretną elegancją w jaskrawozielone obcisłe spodnie i wściekle różową kurteczkę z jakiegoś futerka. Można by ją postawić na rogu, we mgle i o północy, i byłaby widoczna w promieniu pięciu kilometrów.- Ładne ubranko – powiedziałam.
· Chciałam wyglądać pikantnie na wypadek, gdyby mnie aresztowali. Wiesz, jak robią te zdjęcia, i w ogóle.
Wpakowała się na siedzenie i obejrzała mnie od góry do dołu.
· Będziesz jeszcze żałować, że miałaś na sobie tę obdartą koszulę. Przecież to w ogóle nie rzuca się w oczy. A skoro już o tym mowa, to nawet nie zakręciłaś włosów. Co to za fryzura z Jersey?
· Nie zamierzam dać się aresztować.
· Nigdy nic nie wiadomo. Trochę ostrożności nie zawadzi. Można podkreślić oczy. A tak w ogóle, to do kogo mamy się włamać?
· Do Ha
· Że co? Masz na myśli brata zamordowanego Homera Ramosa? I prawą rękę króla handlarzy bronią, Alexan-dra Ramosa? Pochlastało cię?
· Pewnie nie będzie go w domu.
· Jak chcesz to sprawdzić?
· Zadzwonię do drzwi.
· A jeżeli otworzy?
· Zapytam, czy widział mojego kota.
· Cholera – zaklęła Lula. – Przecież ty nie masz żadnego kota.
Dobra, to nie jest zbyt przekonywające. Nic lepszego nie przyszło mi do głowy. Założyłam, że Ha
· Czego ty szukasz? – zapytała Lula. – A może po prostu chcesz młodo umrzeć?
· Dowiem się, jak to zobaczę – odparłam. Przynajmniej miałam taką nadzieję.
Prawda wyglądała tak, że nie chciałam zastanawiać się nad tym, czego szukam. Trochę się obawiałam, że rzuciłoby to cień podejrzenia na Komandosa. Poprosił mnie, żebym obserwowała dom Ha
Komandosa, Tajemniczego Człowieka, dawało się zaakceptować, kiedy wszystko dobrze szło. Ale w tym wypadku zostałam wplątana w jakąś poważną sprawę i pomyślałam, że ta nieusta
Stałyśmy obie na chodniku, obserwując dom Ha
· Jesteś pewna, że to dobry adres? – zapytała Lula. -To mi nie wygląda na dom handlarza bronią. Myślałam, że zobaczę jakiś Tadż Mahal. Coś w rodzaju tego, w czym mieszka Donald.
· Donald Trump nie mieszka w Tadż Mahal.
· Mieszka, jak przyjeżdża do Atlantic City. Ta buda nie ma nawet wież strzelniczych. Jaką bronią on handluje?
· Niski kaliber.
· Jedzie mi tu czołg?
Podeszłam do drzwi i nacisnęłam przycisk dzwonka.
· Niski kaliber czy i
Chwyciłam za klamkę, ale drzwi były zamknięte na klucz.
Spojrzałam na Lulę.
· Umiesz otworzyć zamek?
· Kurna, pewnie, że umiem. Nie ma takiego zamka,któremu bym nie dała rady. Tylko że nie mam ze sobą tego, jak mu tam…
· Czegoś do otwierania zamków?
· Właśnie. A co z alarmem?
· Mam przeczucie, że nie jest włączony.
A jeśli jest, to zwiejemy, jak tylko się włączy. Wróciłyśmy na chodnik, obeszłyśmy dom i dostałyśmy się na ścieżkę rowerową prowadzącą z sąsiedniej uliczki – na wypadek, gdyby ktoś nas obserwował.
Zbliżyłyśmy do muru otaczającego dom Ha
· Byłaś tu kiedyś? – zapytała Lula.
· Tak.
· Co się stało?
· Strzelił do mnie.
· O kurna – podsumowała Lula. Pchnęłam drzwi od werandy. Były otwarte.
· Może byś weszła pierwsza – zaproponowała Lula.
· Wiem przecież, że to lubisz.
Odsunęłam zasłonę na bok i wkroczyłam do domu Ha
· Ciemno tu – powiedziała Lula. – Ten koleś to pewnie wampir.
Odwróciłam się i popatrzyłam na nią.
· O kurna – powtórzyła. – Sama się wydygałam.
· On nie jest żadnym wampirem. Ma zasłonięte rolety, żeby nikt tutaj nie mógł zajrzeć. Zrobię wstępny obchód, żeby mieć pewność, że dom jest pusty. Potem sprawdzę pokoje i zobaczę, czy nie ma tam czegoś interesującego. Chcę, żebyś została tu na czatach i osłaniała mnie.
rozdział 11
Pierwsze piętro okazało się proste. W piwnicy też nikogo nie było. Ha
Przetrząsnęłam szuflady i garderobę, szukając czegoś, co mogłoby zidentyfikować tajemniczego lokatora. Nic nie znalazłam. Ubrania były drogie. Domyślałam się, że ich właściciel jest niskiego wzrostu i podobnej budowy ciała, wzrostu nieco mniej niż metr siedemdziesiąt i osiemdziesiąt kilogramów wagi. Porównałam jego spodnie ze spodniami w sypialni pana domu. Ha
Wróciłam do biura i w pierwszej kolejności przepatrzyłam półki. Biografie, atlas, trochę powieści. Usiadłam przy biurku. Żadnych wizytówek ani notesu z adresami. Tylko długopis i notatnik. Ale nie było w nim żadnych notatek. Laptop. Włączyłam go. Na pulpicie niczego nie znalazłam. Nic kompromitującego na twardym dysku. Ha