Страница 1 из 17
Sławomir Mrożek
Tango
OSOBY
MŁODY CZŁOWIEK, czyli ARTUR
ELEONORA, matka Artura
STOMIL, ojciec Artura
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ, Czyli EUGENIA
STARSZY PARTNER, CZyli EUGENIUSZ
PARTNER z WĄSIKIEM, czyli EDEK
ALA, kuzynka i narzeczona Artura
AKT I
Scena przedstawia wnętrze dużego pokoju o wysokim suficie. Prawej jego ściany nie widać (wszystkie określenia "po prawej", "po lewej", teraz i w dalszym ciągu – patrząc od widowni). Przestrzeń na prawo ucięta ramą sceny, jakby poza nią znajdowała się jeszcze część przedstawianego pomieszczenia. Lewa ściana nie dochodzi do samej rampy, tylko załamuje się w odległości kilku kroków od niej, na proscenium, w lewo, pod kątem prostym, i biegnie dalej w lewo, równolegle do rampy. W tej płaszczyźnie, zwróconej ku widowni, między węgłem a lewą kulisą, znajdują się drzwi do i
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – (rzucając z przesadnym rozmachem kartę na stół)
Cztery piki skurczybyki!
PARTNER Z WĄSIKIEM – (rzucając kartę) Ciach w piach! (pociąga piwo z butelki, która stoi przy nodze jego krzesła)
STARSZY PARTNER – (chrząkając nieśmiało, mówi z widocznym wysiłkiem) Proszę.
To jest, chciałem powiedzieć, ryp! (rzuca kartę)
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – (po chwili wyczekiwania pełnego dezaprobaty) "Ryp" w co? Eugeniuszu…
STARSZY PARTNER, CZYLI EUGENIUSZ – (jąka się bezradnie Ryp… ryp…
PARTNER Z WĄSIKIEM – Starszy pan znowu nie w formie, (pociąga piwko)
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – Eugeniuszu, jeżeli zasiadasz z nami do gry, to powinieneś wiedzieć, jak się zachować. "Ryp" w co? – pytam.
EUGENIUSZ – No… po prostu ryp.
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – O, Boże, znowu się zaczerwienił!
EUGENIUSZ – To może "ryp w pip"?
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – Nonsens. Panie Edku, niech mu pan podpowie.
PARTNER Z WĄSIKIEM, CZYLI EDEK – Chętnie. Ale do "ryp" trudno zrymować. Ja bym zaproponował: "Ja go brzdęk, a on mi pękł".
EUGENIUSZ – Doskonale! Ale, za pozwoleniem. Co to znaczy? Kto pękł?
EDEK – To tak się mówi.
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – Nie grymaś. Pan Edek wie, co robi.
EUGENIUSZ – (rzuca jeszcze raz tę samą kartę) "Ja go brzdęk, a on mi pękł!"
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – NO, widzisz. Jak chcesz, to potrafisz.
EDEK – Pan starszy bardzo jest wstydliwy.
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – Dziękuję, panie Edziu kochany. Nie wiem, co byśmy zrobili bez pana.
EDEK – Drobiazg, (spostrzega młodego człowieka i pośpiesznie chowa butelkę pod stół) To ja już sobie pójdę.
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – Co? Co takiego?
Co panu przyszło do głowy? Teraz, kiedy jesteśmy w środku partii?
MŁODY CZŁOWIEK – Dzień dobry.
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – (odwraca się, niezadowolona) A, to ty.
MŁODY CZŁOWIEK – To ja. Co tu się dzieje?
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – Jak to co? Gramy sobie w karty.
MŁODY CZŁOWIEK – To widzę. Ale z kim?
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – Jak tO Z kim? Wuja Eugeniusza nie poznajesz?
MŁODY CZŁOWIEK – Nie pytam o wuja Eugeniusza. Z wujem policzymy się później.
Kim jest ten osobnik? (wskazuje na Edka)
EDEK – (wstając) No, to na mnie czas. Całuję rączki pani dobrodziejki. OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – Edek, nie odchodź!
MŁODY CZŁOWIEK – Won!
EDEK – (do Babci, z wyrzutem) A mówiłem pani szanownej, żebyśmy już dzisiaj nie grali.
EUGENIUSZ – (wskazując na Babcię) To ona, to wszystko przez nią! Ja nie chciałem!
MŁODY CZŁOWIEK – (postępując naprzód) Won, powiedziałem!
EDEK – O rany, idę już, idę. (idzie w stronę wyjścia, czyli naprzeciw młodego człowieka. Po drodze zatrzymuje się przy nim i wyjmuje mu spod pachy jedną z książek, otwiera ją)
MŁODY CZŁOWIEK – (biegnąc w stronę stołu) A prosiłem, tyle razy prosiłem, żeby mi tego więcej nie było! (okrąża stół, goniąc Babcię, która umyka przed nim)
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ – Nie, nie!
MŁODY CZŁOWIEK – A właśnie, że tak! I to natychmiast!
EDEK – (ogląda książkę) Ciekawe, ciekawe…
OSOBA NA RAZIE ZWANA BABCIĄ -Czego ty chcesz ode mnie?!
MŁODY CZŁOWIEK – (goniąc) Babcia dobrze wie, co mam na myśli!
EUGENIUSZ – Arturku, miałbyś choć trochę litości dla własnej babci.
MŁODY CZŁOWIEK – A, wujcio też się odzywa?
EUGENIUSZ – Ja się nie odzywam, tylko mówię, że nawet jeżeli Eugenia trochę się zapomniała…
MŁODY CZŁOWIEK, CZYLI ARTUR – To ja jej przypomnę. I wujciowi też przypomnę!