Страница 22 из 23
Long otworzył usta, by zaprotestować, ale zamknął je z powrotem bez słowa.
– Jak mogłeś! – powiedziała Madeline Bainbridge. – Jak mogłeś zrobić coś takiego dziecku!
– Pozostaje jeszcze sprawa okupu – ciągnął Jupe żywo. – Zapłacono go dziś po południu. Nie zdziwiłbym się, gdyby część tych pieniędzy była wciąż w samochodzie Thomasa. Może resztę znajdziemy w wozie Longa. Nie bardzo mieli czas na ich ukrycie. Czy pójdziemy to sprawdzić?
– Nie! – krzyknął Thomas. Chwiejnym krokiem ruszył do drzwi.
Beefy jednym chwytem powalił go na podłogę i usiadł na nim. Ubranie Thomasa pękło i na podłogę wypadł portfel i trzy breloki z kluczami.
– Aha! – zawołał Beefy.
– Zaskarżę cię! – wrzeszczał Thomas. – Nie masz nakazu rewizji!
Gray stał cicho w kącie pokoju, niemal przez wszystkich zapomniany. Gdy Beefy sięgał po klucze, Gray skoczył z miejsca, przebiegł obok Beefy'ego, odepchnął Willa i wypadł za drzwi frontowe, nim ktokolwiek zdążył temu zapobiec.
– Marvin! – zawołała Madeline Bainbridge.
– Nie ujedzie daleko – zapewnił ją Pete. – Postarałem się, żeby nie mógł uruchomić swego samochodu. To samo dotyczy samochodów Longa i Thomasa. Zadzwońmy tylko na policję i zgarną go po drodze.
Niestety, w tym momencie z zewnątrz dobiegł ich odgłos zapuszczanego silnika.
– Och, do diabła! – krzyknął Beefy. – Mój samochód! Zostawiłem kluczyki w stacyjce!
Pete pobiegł pędem do telefonu, a Madeline Bainbridge podeszła do okna.
– Pożałuje tego – powiedziała, patrząc za odjeżdżającym samochodem. – Mocno pożałuje.
Jupiter i Bob również obserwowali pędzący przez cytrynowy gaj samochód. Światła reflektorów omiatały drzewa. Nie zmniejszając szybkości, samochód wypadł za bramkę i skręcił na drogę.
– O Boże! – wrzasnął nagle Bob.
Z drogi dobiegł ich pisk opon i Madeline Bainbridge zaczęła krzyczeć. Po chwili nastąpił trzask łamiącego się metalu i brzęk tłuczonego szkła. Madeline Bainbridge podniosła ręce do ust, jej niebieskie oczy rozszerzyły się ze zgrozy.
– Madeline! – Klara Adams podeszła do niej i otoczyła ją ramionami. – Madeline! To nie twoja wina!
– Zupełnie jak wtedy. Tak samo jak z Ramonem – powiedziała aktorka i zaczęła płakać.
– To tylko zbieg okoliczności – odezwał się Jupe.
Do pokoju wrócił Pete.
– Szeryf już jedzie – oznajmił. – Zatelefonuję jeszcze raz i powiem, żeby przysłali karetkę pogotowia.
Jupiter skinął głową i wyszedł wraz z Beefym i Bobem zobaczyć, w jakim stanie jest Gray.
– Bardzo niefortu
Rozdział 22. Pan Hitchcock odrzuca zaproszenie
Tydzień później Trzej Detektywi złożyli wizytę Alfredowi Hitchcockowi.
– Z góry się cieszyłem na przeczytanie waszych notatek z tej sprawy – powiedział reżyser, gdy Jupiter, Pete i Bob zasiedli w jego przestro
Bob z uśmiechem wręczył mu swoje sprawozdanie.
– Wspaniale. Doniesienia prasowe o odzyskaniu okupu za filmy Madeline Bainbridge były intrygujące, ale pomijały wiele istotnych szczegółów. Czekałem na rzetelną relację z waszej strony, chłopcy.
Pan Hitchcock przystąpił do czytania i do ostatniej strony nie odezwał się słowem.
– Niewiarygodne! – wykrzyknął po skończeniu. – Kobieta z własnej winy staje się ofiarą! Ukryta przed światem i nie ufająca nikomu.
– Z wyjątkiem niewłaściwego człowieka – sprostował Pete. – I oszukiwałby ją bez końca, gdybyśmy się tam nie wdarli i nie znaleźli jej w narkotycznym śnie. Teraz księgowi sprawdzają jej finanse, żeby ustalić, na jaką sumę Gray ją okradł. Gray jest w szpitalu miejskim na oddziale więzie
– Gray ma szczęście, że uszedł z życiem – powiedział pan Hitchcock. – Ramon Desparto nie miał tego szczęścia, kiedy jemu nawaliły hamulce. Mimo zbieżności obu wypadków, nie uwierzę, żeby je mogła spowodować pa
Jupiter się uśmiechnął.
– Chyba nigdy się nie dowiemy, jak było naprawdę z tymi wypadkami. Beefy Tremayne jest przekonany, że Gray wpakował się w drzewo, bo wziął jego samochód, a wszystko, co Beefy posiada, skazane jest na błędne funkcjonowanie.
– To mogło podnieść na duchu Madeline Bainbridge – zauważył pan Hitchcock. – Pewnie się zadręcza myślą, że to ona sprowadziła nieszczęście tak na Desparta, jak i na Graya.
– Stara się tej myśli wyzbyć i usiłuje użyć swej siły magicznej do wyleczenia Beefy'ego z jego niezdarności – powiedział Bob. – Rzeczywiście Beefy nie potyka się tak często jak przedtem i nie przewraca wszystkiego. Może więc jednak jej czary działają.
– Także jego wuj przestał mu tak dokuczać – dodał Pete. – Każdy byłby wyprowadzony z równowagi i wypuszczał wszystko z rąk, gdyby mu William Tremayne wciąż zaglądał przez ramię.
– Jedno mnie tylko zastanawia. Czy naprawdę policja znalazła odciski palców Jeffersona Longa na pokrywie bagażnika? – zapytał pan Hitchcock.
Chłopcy parsknęli śmiechem.
– To był blef Jupe'a – powiedział Bob. – Miał nadzieję, że Long wyrzuci z siebie coś, co go zdemaskuje. Ale to Thomas się załamał i uciekł, a raczej próbował uciec. Efekt był więc równie dobry, bo Thomas miał w kieszeni te wszystkie klucze do mieszkania Beefy'ego i do firmy farmaceutycznej, w której przedtem pracował. Domysły Jupe'a, skąd pochodzi magnez do zapalnika, były słuszne.
– Nawet bez tych kluczy – podjął Jupe – policja miała dość dowodów winy Thomasa i Longa. Okup za filmy pa
– Został wreszcie wykluczony ze społeczeństwa – skomentował pan Hitchcock.
– Wróciła natomiast do społeczeństwa Madeline Bainbridge – podchwycił Bob. – Zrozumiała, że niebezpiecznie jest tak się od świata izolować, i w przyszły piątek wydaje przyjęcie. Zaprosiła mieszkających w okolicy członków byłego magicznego kręgu.
– Czy przyjęli zaproszenie? – zapytał pan Hitchcock. – Sądząc z waszej relacji, te kobiety jej nie cierpią.
– To prawda, ale ciekawość jest silniejsza od niechęci – odpowiedział Jupiter. – Chcą zobaczyć, jak Madeline Bainbridge wygląda po tylu latach. Czy osiwiała, czy ma zmarszczki? Przyjdą więc i zastaną ją tak nie zmienioną, że z pewnością uwierzą, iż jest czarownicą! Być może dobrą, ale jednak czarownicą.
– Myślę, że proste życie, jakie wiodła, pomogło jej zachować młodzieńczość – zauważył reżyser.
– Wygląda zdumiewająco młodo i czerstwo – powiedział Jupe. – Mówi, że zawdzięcza to zdrowemu odżywianiu przez ponad trzydzieści lat.
– Mam nadzieję, że wilczej jagody nie zalicza do zdrowych produktów – zażartował pan Hitchcock.
Jupe się roześmiał.
– Nie, powiedziała nam, że używała jej do pewnych napojów sabatowych. Oczywiście w minimalnych ilościach. Ach, pan również jest zaproszony na przyjęcie. Mówiliśmy pa