Страница 12 из 30
Nie stanie się on mniej skomplikowany, ale wszystko poukłada się tak, że będziesz mogła zrozumieć co się dzieje. Gdy będziesz czytać dalej, możesz poczuć się przygnębiona i wi
Środowisko może na nas działać w sposób negatywny lub pozytywny. Dzieci, o których mówimy, mają w swoim życiu bardzo mało spójnych, podtrzymujących doświadczeń. W rezultacie poważnie zaburzona zostaje ich samoocena. Musi tak być. Bardzo dużo rzeczy wpływa na rozwój myślenia o swojej wartości. Samoocena musi zależeć od tego, w jakim stopniu uważamy siebie za zdolnych, ważnych, udanych i wartościowych. Większość zaś tych ocen zdeterminowana jest przez to, w jaki sposób traktują nas i
Dziecko z domu alkoholika nie widzi siebie jako kogoś uzdolnionego. Gdyby było naprawdę zdolne, potrafiłoby wymyślić jakiś sposób na to, żeby ojciec przestał pić. Wszystko i
Był w klasie prowadzonej przez nieczułego nauczyciela, który nie rozumiał jego napomknięć o pomoc. Mogliśmy przenieść go do i
Jest ważny? Dla kogo? Jego ojca bardziej obchodzi następne pijaństwo.
A matka obmyśla sposoby jak mu zapobiec. „Jak mogę być ważny?” Dziecko zaczyna myśleć w ten sposób i tak czuje.
Poproszono mnie kiedyś o porozmawianie z szesnastoletnim synem, który przebywał wtedy w areszcie dla młodocianych przestępców. Rodzice mieli nadzieję, że gdy napiszę pozytywne sprawozdanie, to będzie można go użyć w obronie chłopca, gdy dojdzie do procesu.
Nad był wplątany w bardzo poważne przestępstwo i wszyscy byli tym bardzo poruszeni. Gdy usiedliśmy aby porozmawiać, powiedziałam mu: „Nie rozumiem, co Cię do tego skłoniło. Znam Cię już długo i właściwie nie wygląda to na coś w Twoim stylu”. Odpowiedział: „Zrobiłem to, żeby mnie zauważyli”.
Czy nie wywołuje to u Ciebie dreszczu grozy? U mnie tak. Jego rodzina była tak pochłonięta piciem ojca, że naprawdę w ogóle nie zwracała na niego uwagi. Wyrzucono go ze szkoły – żadnej reakcji. Wplątał się w drobne przestępstwa, zawsze zostawiając rodzicom jakiś ich ślad. I nic. Aż w końcu zrobił coś, co przyciągnęło ich uwagę. Przyciągnęło uwagę wielu ludzi. Kosztowało to chłopca rok więzienia. Dla niego, dla dzieci, które robią coś złego, aby zostać zauważone, przyczyna uwagi wcale nie jest tak ważna jak sama uwaga. Przynajmniej wiedzą, że żyję. Niech teraz martwią się o mnie.
Dzieci tracą też poczucie własnej wartości, ponieważ czują się odpowiedzialne za chorobę ojca. Gdyby były lepszymi smykami, może ojciec by nie pił. A oczywiście nie ma sposobu, żeby mogły być wystarczająco dobre, więc takie uczucia stale są wzmacniane.
Interesujące są ich postawy w stosunku do domu rodzi
Kontakty z i
Dzieci, o których mowa, obawiają się zawierania przyjaźni, ponieważ krępują się zapraszać przyjaciół do domu. Nie wiedzą co się zdarzy, ani jak ich koledzy będą traktowani, gdy przyjdą. A mają powody, aby się tego obawiać. Czują się zakłopotane, ponieważ nie mogą nic wcześniej wyjaśnić, a ewentualne zaproszenia od i
Wszystko to sprawia, że dzieci odsuwają się, aby nie być zmuszonym do stawiania czoła i
Odbija się to także na wynikach w szkole i stosunku do nauki. Trudno wyobrazić sobie, żeby można było skoncentrować się na nauce, martwiąc się o to, co się dzieje w domu, czy po nieprzespanej nocy z powodu ojca alkoholika. Pojemność uwagi jest czymś, co można ćwiczyć i rozwijać, ale w tych warunkach jest to prawie niemożliwe. Nauczyciel, który jest wrażliwy na potrzeby dzieci – który potrafi stworzyć akceptującą, pełną troski atmosferę – może uchylić nieba tym dzieciom. Myślę, że obrazuje to poniższe wypracowanie, napisane przez pewną siódmoklasistkę, pochodzącą z domu, w którym istniał problem alkoholowy. Chociaż dziewczynka nie mówi wprost, odzwierciedla miniony czas, gdy jej ojciec był aktywnym alkoholikiem.
Rzadko pamiętam swoje sny. Myślę, że sny to sprawy o których się myśli, gdy się śpi. Jestem dość pewna, że mam rację. Śniło mi się kiedyś, że do miasta przybył ogromny potwór. Zabijał każdego, na kogo spojrzał i burzył domy, w których byli ludzie. Dostrzegałam go, zanim ktokolwiek zdołał go zauważyć i zawsze okazywało się, że oprócz mnie nikt go nie widzi. Biegłam do domu starców dwa domy dalej i ukrywałam się w nowej werandzie. W prawdziwym życiu – wtedy gdy miałam ten sen właśnie budowano tam werandę. W każdym razie słyszałam krzyki i byłam naprawdę przerażona. Zaczęłam płakać, gdy nagle ten potwór podniósł mnie i zaczął do mnie mówić. Naprawdę się przeraziłam i byłam przekonana, że mnie zdepcze. Ale nie zrobił tego. Jestem pewna, że zrobiłby to, gdybym nie płakała. Zrobił się bardzo sentymentalny i był dla mnie bardzo miły. Okazało się, że jestem zupełnie sama, ponieważ potwór pozabijał wszystkich ludzi na świecie oprócz mnie. Potwór dotrzymywał mi towarzystwa, aż pewnego dnia odwróciłam się i już go nie było. Zostałam zupełnie sama, ale tym razem już na dobre.