Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 99 из 111

W różnych miastach rosyjskich odbywały się kongresy przedstawiciel azjatyckich narodów. Przebiegali komisarze podsuwali im myśl o walce z Anglją i Francją, kreślili granice olbrzymiego państwa z hasłem „Azja dla Azjatów" i podszeptywali im:

– My poprowadzimy was na wielki podbój świata!

Nikt tu nie mówił o komunizmie, o zniesieniu własności prywatnej, o prawie pięści, o walce z Bogiem.

I

0 nauce Jezusa z Nazarei.

Komisarze, podsycając w kolorowych ludziach nienawiść do Anglji i zatruwając umysły możliwością rychłego odwetu, zacierali ręce i widzieli już w swej drapieżnej wyobraźni nowe stosy mięsa, rzuconego na pastwę armat i kulomiotów w imię hasła, przerażającego Europę.

Wreszcie robota agitacyjna była skończona.

W Moskwie zwołano kongres trzeciej Międzynarodówki, aby uchwalić wspólny plan działań. W wielkiej tronowej sali Kremlu odbywały się narady Międzynarodówki. Wśród rosyjskich

1 zachodnio-europejskich delegatów widniały turbany Hindusów, zawoje Afgańczyków, Arabów i Berberów, czerwone i czarne fezy Turków i Persów, jedwabne czapeczki Chińczyków i A

Na fotelu tronowych, z dwugłowym orłem cesarskim na oparciu siedział olbrzymi Murzyn, o szyi byka, szerokiej twarzy, przeciętej linją białych zębów.

Przewodniczył zebraniu z wysokości tronu Rurykowiczów, mający przy sobie do pomocy w kierowaniu obradami towarzysza Karachana i „hinduskiego profesora", Mayawlewi Mohammed Barantułłę.

Kongres przyjął jednogłośnie uchwałę o „świętej wojnie" przeciwko Anglji. Przyłączył się do tego postanowienia poseł okrutnego Amanullaha, emira Afganistanu. Miało to wielkie znaczenie w oczach muzułmanów, gdyż uczeni, wpływowi „ulema" zamierzali uznać emira za „mahdi" – „miecz Allacha i wręczyć mu ukrywany w Mecce zielony sztandar krwawego Proroka.

Wszystko szło po myśli Lenina i znajdujących się pod jego wpływem komisarzy z biura politycznego.

Podejmowano wschodnich delegatów serdecznie i hucznie. Pokazywano, jak i i

Lenin zapraszał do siebie delegatów i prowadził rozmowy właściwym mu, ujmującym sposobem, zmuszającym do szczerości.

Gadatliwi Murzyni z Ameryki i Sudanu krzyczeli, wymachiwali długiemi, małpiemi rękami, szczerzyli potężne kły i obiecywali powstać, jak jeden mąż, aby wymordować białych ciemiężców.

Tylko Zulus milczał i ponuro spoglądał na czarnych rodaków. Gdy uspokoili się nieco, mruknął pogardliwie:

– Przysłowie powiada: „dziękuj za każdą radę, ale zważaj na rozum własny i na siły swoje". Nie ręce dadzą nam wolność, chociażby potężne były. Tylko rozum! Tylko rozum da nam szczęście…

Umilkł i odszedł od rozmawiających z Leninem towarzyszy.

– Głosowaliście za wojną z Anglją? – spytał go komisarz Karachan.

– Tak! – odparł Zulus. – Ale wojna bywa różna. Nie tylko miecze dzwonią i obalają ludzi. Nie tylko pięść przemawia do rozumu…

Azjaci zawsze skupieni, zaczajeni i podejrzliwi, patrzyli na ruchliwych komisarzy niewzruszonym wzrokiem czarnych oczu, o źrenicach, ukrytych za nieprzeniknioną zasłoną tajemniczości. Słuchali uważnie, zachowując milczenie.

Japończyk Komura, wysłuchawszy gorącej mowy Lenina, wzruszył ramionami i mruknął, wciągając w siebie powietrze:

– Wy nie możecie kierować nami. Naród wasz jest ciemny, na duchu słaby i okrutny. Znamy was z wojny 1905 roku. My – ludzie z Nippon poprowadzimy Azję!…

Nie pocieszyła też Lenina rozmowa z Wan-hu-Koo, którego zaprosił na długą pogawędkę do swego gabinetu.

Zacierając ręce i uśmiechając się zagadkowo, Chińczyk rzekł z ukłonem, pełnym uszanowania:

– Mądry panie, który nie bronisz mnie niegodnemu nazywać siebie „towarzyszem", pozwól, że wyrażę zdumienie moje człowieka nieoświeconego i nędznego! Chcesz skasować sto lat pracy ludzkiej, które dzielą Rosję od Zachodu?… To ci się nie uda… My – Chińczycy, którzy mamy do odrobienia 500 lat, musimy osiągnąć wszystko to, co wywyższyło Europę. Chcemy mieć kapitalistyczną gospodarkę, demokrację i parlament, tylko taki, do którego wejdą najlepsi, najuczciwsi, najmądrzejsi ludzie. Niech tam będą potomkowie cesarza, mandaryno-wie, bankierzy, wieśniacy, kulisi. Muszą być jednak najlepsi wśród najlepszych. Oni będą myśleć i pracować nie dla siebie i swoich przyjaciół, lecz dla całego narodu! Tak myślimy, czcigodny towarzyszu, mądry, szanowny panie!

Ale szczególnie zaniepokoiła Lenina rozmowa z Hindusem.

Był to wykształcony Aurobindo Chendarwakar, wysłany przez Mahatmę Ghandi. Kremlowi chodziło o Hindusów, bo, oni, pierwsi mogli zadać cios Anglji, stojącej na drodze, którą kroczył komunizm. Miał zamiar omówić z Chendarwakarem wspólną akcję i niezwłocznie wystąpienie górali północno-zachodnich prowincyj.

Do tego jednak nie doszło, bo rozmowa nagle skończyła się fatalnie.;Hindus, wysłuchawszy objaśnienia programu komunistycznego, zawołał:

– Teraz widzę jasno! Komunizm jest rezultatem cywilizacji materjalistycznej i zwole

Lenin musiał gwałtownie przerwać tę rozmowę, bo do gabinetu jego wchodzili delegaci: bułgarski – Kolaro, włoski – Teraccini, angielski – Stewart, amerykański – Amter, południo-wo-afrykański – Stirner, finlandzki – Kuuisinen, wprowadzeni przez Radka i Joffego.

Tegoż wieczora dyktator wezwał do siebie Cziczerina, Karacha, Litwinowa, Radka i długo rozmawiał z nimi. Postanowiono rzucić znaczne sumy na przekupienie delegatów, na wysłanie najzdolniejszych agitatorów do Indyj i Chin, aby walczyli z przesądami „dzikich poczwar", już zatruty jadem cywilizacji zgniłego Zachodu.

– Urabianie Azjatów nie pójdzie tak łatwo… – westchnął Karachan. Jakgdyby w odpowiedzi na to wszedł sekretarz i podał telegram.

– Towarzysze, – syknął Lenin. – Emir afgański, podnoszący powstanie przeciwko Anglji, został rozbity na drodze do Kabulu. Mahatma Ghandi wypowiedział się przeciwko taktyce wojującego komunizmu i postanowił przejść do „biernego oporu". Szaleniec!

Towarzysze milczeli.

Lenin czuł, że wiara w niego rozwiewa się, jak mgła pora

Przerażająca obojętność ogarnęła go nagle. Czuł potrzebę wypoczynku, samotności i milczenia. Zimno pożegnał towarzyszy i poszedł do swego mieszkania. Położył się na kanapie i o niczem nie myślał. Był śmiertelnie znużony. Ktoś zapukał do drzwi i wszedł. Dyżurny oficer z warty podał telegram.