Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 23 из 72

– Ale dlaczego stary system basenowy przestał wystarczać? – powrócił do tematu Wilmowski.

– Muhammad Ali sprowadził do kraju bawełnę i trzcinę cukrową, a te wymagały i

– Rozumiem teraz. Stąd nowy, sztuczny system związany z zaporą w Asuanie. Sporo tu Egipt zawdzięcza Anglikom.

– Można by nazwać ten nowy system zaporowym. Zbudowano nie tylko tę sławną tamę w Asuanie, ale i i

– Ale w ten sposób traci się niesiony przez Nil żyzny muł…

– Tak – zgodził się Abeer. – System zapór pozwolił jednak powiększyć teren upraw i wydrzeć pustyni wiele ziemi…

Smuga, zajęty obserwacją odpoczywających dromaderów, dotąd niezbyt dokładnie słuchał rozmowy. Teraz jego uwagę zwrócił szereg szadufów. Wszystkie wyglądały podobnie. Na końcu długiej żerdzi wisiała lina z wiadrem albo koszem z łyka. Drugi koniec tyki trzymał mężczyzna, który cierpliwie nabierał wodę z niżej położonego pola i przelewał wyżej, gdzie czekał, przy następnym szadufie, drugi fellach.

– Wyglądają jak stado żurawi – rzucił Wilmowski.

– Podobne studnie w Polsce tak właśnie nazywamy – odrzekł Smuga.

– To najprostszy, ręczny sposób nawadniania. Widocznie wioska jest bardzo biedna – tłumaczył Abeer. – Fellachowie potrafią w ten sposób zalać wodą półtora feddana na dobę.

– A tam widzisz? – spytał Wilmowskiego Smuga, wskazując ręką. – To sakija!

– Rzeczywiście – uśmiechnął się Wilmowski. – Krowa chodzi w kółko!

– Nie krowa, lecz bawół – tym razem roześmiał się Smuga.

– Chodzi w koło i ma zawiązane oczy, by nie zwariować od tego monoto

– Podejdźmy! – odrzekł Smuga. – Tyle tu dzieci. Rzeczywiście, przy sakiji kręciła się ich spora gromadka. Niektóre popędzały zwierzę, by nie stanęło. Uwiązany do dyszla bawół cierpliwie przemierzał krok za krokiem, poruszając ogromne drewniane koło, z przyczepionymi do obręczy glinianymi lub skórzanymi kubłami, które czerpały wodę z kanału, wlewając ją do rynien, rozprowadzających życiodajny płyn po całym polu. Monoto

– Czy wiecie, co śpiewają? – spytał Abeer.

– Pewnie o trudnym i nudnym życiu na wsi – powiedział markotny nagle Wilmowski, któremu przypomniały się ubogie polskie wioski.

– Właśnie, że nie! Śpiewają o pięknie życia, o radości pracy. Chociaż w refrenie powtarzają się przyziemne słowa:

Przyjdź, moja owieczko, I napełnij moją sakiewkę…

– Tak. To bardzo ważne, gdy ktoś cieszy się z tego, kim jest i co robi – powiedział Smuga.

– To, co tu widzicie, to najpopularniejszy przyrząd do nawadniania. W całym Egipcie jest wzdłuż Nilu ponad pięćdziesiąt tysięcy sakiji, albo podobnych do nich śrub Archimedesa.

Wkrótce postój się skończył. Minęli, wyrastające nagle wśród pól gospodarstwo rolne, zwane tutaj ezba. Przejechali przez prześliczny lasek palmowy, wśród alei drzew akacjowych i sykomor. W dali zostawała wstęga Nilu i coraz mniejsze wydawały się, liliowe w blasku słońca, zakończone u szczytu bukietami liści, palmy.

Droga wiła się wśród kamie

Spod nóg smyrgnęła jaszczurka. W tej samej chwili z piasku wyprysnęła błyskawicznie czerwonobrunatna smuga, przechwyciła zwierzątko w locie i zniknęła w chmurze wznieconego między kamieniami tumanu.

– Sahban – wrzasnął przeraźliwie młody Arab i krzyczał dalej rozdzierająco, przenikliwie, strasznie… Smuga dostrzegł drugi cętkowany cień i wystrzelił. Trafił w środek cielska i dobił żmiję, zgniatając jej łeb obcasem. Odwrócił się w stronę ukąszonego chłopca, który siedział oparty plecami o skałę i łkał.

– Abeer! – powiedział łowca zimno i spokojnie. – Biegnij natychmiast po przewodnika i Andrzeja. Chłopca ukąsiła żmija rogata. Biegnij!!!

Abeera jakby wywiało. Pędził w dół na złamanie karku, głośno krzycząc. Smuga tymczasem pochylił się nad młodym Arabem. Mieszając słowa arabskie z prostymi angielskimi, tłumaczył:

– Muszę wyssać ranę. Uspokój się. Będzie dobrze! Bądź dzielny! Cały czas mówiąc do ra

Abeer dobiegł do obozu. Strzał, a potem głośny krzyk zaalarmował wszystkich. Doskonale rozumieli, że musiało się wydarzyć coś niezwykłego. Wilmowski nie czekając na wyjaśnienia, przygotował apteczkę i broń. Abeer zawiadomił ojca chłopca, który porwał kilka ciepłych koców i począł wspinać się pod górę. Za nim pędził Wilmowski i kilku i

Wieczorem ktoś przyniósł wyprawioną skórę gada. Wywołało to dyskusję o żmijach i szansach chłopca.

– To jedna z najbardziej jadowitych żmij – mówił Smuga. – Ale jeśli chłopiec dotąd żyje, to z godziny na godzinę wzrasta prawdopodobieństwo, że wyjdzie z tego cało.

Abeer uważnie przyglądał się skórze. Był to duży okaz, mierzący około metra. Cała czerwonobrunatna skóra pokryta była różnokolorowymi cętkami.

– Ma zmiażdżoną głowę, w przeciwnym razie zobaczylibyśmy rodzaj daszku nad oczyma, gdzie skóra jest stwardniała, zrogowaciała – ciągnął Smuga. – Trzeba bardzo uważać. Żmija rogata chowa się bowiem stara

– Nie mów tak, Janie. To był kapitalny strzał – rzekł Wilmowski.

– Trzeba też dużo odwagi, by zatłuc gada butem – dodał Abeer.

– Nie było to trudne, bo żmija wiła się w kółko – uśmiechnął się Smuga.

[91] Feddan – 0,42 ha.

[92] Żmija rogata (Cerastes cerastes) – gatunek z rodziny żmijowatych. Ma grzbiet szary albo żółtobrązowy z dużymi, ciemnobrązowymi plamami. Zamieszkuje piaszczysto-kamie