Страница 25 из 57
I potem nagle, w którejś z rozmów z Gruyerem – Tourill też chyba przy tym był – zdałem sobie sprawę, że propozycje, z jakimi siadałem do stołu, mogą nie wystarczyć.
Fatalne obniżenie moich notowań w sondażach to jeszcze pół biedy – elektorzy, którzy dokonują wyboru przewodniczącego Komisji, nie muszą się na szczęście przejmować falowaniem nastrojów. Ale z każdym tygodniem zaczęła narastać obawa, że nie zdołam doprowadzić rokowań do finału, że zanim to nastąpi, przewodnicząca zastąpi mnie kimś i
To część ceny, jaką przychodzi mi płacić za osiągniętą pozycję. Każdy i
Ktoś, kto dzisiaj związany jest z tobą węzłami lojalności, jutro może potrzebować rozgłosu albo pieniędzy i nie będzie miał żadnego powodu, by nie użyć tej wiedzy o tobie, jaką mu nieopatrznie dałeś. Nawet Van nie jest na tyle pewny, by poprosić go o środki nase
Co wieczór, kładąc się do łóżka, coraz bardziej kurczę się w sobie z odrazy i lęku, co wieczór zdaję sobie sprawę, że znowu wyrwie mnie ze snu strumień ognia rozsadzający czaszkę i ogłuszający, szyderczy rechot.
A jednak nie poddam się. Nie wolno mi.
Pierwsza połowa dnia to okres, kiedy mam najwięcej energii i najwięcej do zrobienia. Zazwyczaj spotkania rozplanowane są co kilka, kilkanaście minut – zrelacjonowanie sprawy, decyzja co do jej dalszego biegu, czasem żądanie uzupełnienia danych, i następny. W tych kilku, kilkunastominutowych odcinkach doglądam pracy poszczególnych działów swojego biura. Dzięki temu wiem, co robi się w każdym z nich i na co mogę liczyć. Między nami mówiąc, doskonale wiem, że większość tej pracy jest bezużyteczna. Nie powiem tego na głos, bo ktoś mógłby z takiego stwierdzenia uczynić jeszcze jeden argument dla populistów. Na zewnątrz musi się wydawać, że cała maszyna Komisji Europejskiej, w której moje biuro, obecnie poszerzone do rangi biura Grupy Kontaktowej, jest tylko drobnym trybikiem, pracuje pod pełnym obciążeniem. Takie jest oczekiwanie wyborców i podatników. Bardzo głupie oczekiwanie, bo przecież są dni, kiedy jest więcej do roboty, a są takie, kiedy nie ma nic. To normalne. Ale musimy to ukryć, żeby jakaś hiena nie złapała nas na przestoju. Więc czasem rzeczywiście niektóre biura popadają w niejakie oderwanie od rzeczywistości, pracując wyłącznie nad efektami pracy i
Szczerze mówiąc, ostatnie miesiące spowodowały narastanie zaległości. Przez większość dni nie ma czasu na normalne, rutynowe spotkania z kierownikami wydziałów.
I dziś też nie będzie. Zaledwie starcza go na zwięzłą konferencję z Tourillem. Zgadza się ze mną, że dotychczasowa strategia informowania o pracach Grupy Kontaktowej wyczerpuje się, nadał już bieg sprawie, jutro przedstawi kompleksową koncepcję zmiany.
Nie ma czasu na szczegóły, bo są już gotowe projekty mojego wystąpienia dla popołudniowych „Wiadomości”. Wraz z Tourillem, Gruyerem, szefami zespołów autorskich i analitykiem, którego zespół dzisiaj testował efekty ich pracy, ustalamy wersję ostateczną. Przypomina to żmudne układanie mozaiki. Analitycy – to mój własny wydział, nie mający nic wspólnego z Analizami, które podlegają bezpośrednio Komisji – wykonali od rana parę tysięcy sondażowych telefonów według wygenerowanej przez komputer listy. Oceny poszczególnych akapitów przygotowywanego tekstu zostały na podstawie tych rozmów wypunktowane według czterech kryteriów. Niektóre punkty się sumują, i
Kiedyś, przed laty, od tego właśnie zaczynałem. Moją pierwszą liczącą się funkcją było kierowanie communications group w kampanii przeciwko próbom nuklearnym. Kampania się nie udała, ale moje biuro zwróciło na siebie uwagę skutecznością w organizowaniu wydarzeń, które przyciągały życzliwą uwagę mediów.
Powinienem, kiedy już się to skończy, wykonać kilka niezapowiedzianych wizyt w podlegających mi biurach. Tak po przyjacielsku, przyjść podziękować ludziom za ich wysiłek, poklepać kogoś po ramieniu i powiedzieć, że doceniam jego wkład w nasz wspólny sukces.
Koniecznie muszę powiedzieć Yanowi, żeby zarezerwował na coś takiego miejsce w terminarzu.
Tekst jest już gotowy. Wyjazd do studia opóźnia połączenie z sekretariatu przewodniczącej Komisji. Relacjonuję jej swoją ocenę sytuacji. Przewodnicząca zapewnia, że nadal ma do mnie pełne zaufanie i kryzys nastrojów, jaki zapowiada się wskutek ostatniego incydentu, nie będzie miał żadnego wpływu na ocenę pracy Grupy Kontaktowej.
Nagranie nie powi
Laikowi mogłoby się to wszystko wydać śmieszne – tyle wrzasku o dwuminutowy spot dla dzie
Ale to zupełnie i
Po nagraniu – fala se