Страница 13 из 36
Tak stało się również ze mną. Zupełnie nieświadomie dla samego siebie, zacząłem bardziej „urządzać się” w seminarium, a mniej w nim żyć. Myślę jednak, że było w tym więcej samoobrony organizmu niż cwaniactwa. Osłabła też moja silna dotąd wola, a co za tym idzie – postanowienia i zasady. Widocznym tego przykładem było to, że zacząłem popalać papierosy i to bez złożenia stosownej deklaracji u księdza rektora. Paliłem zazwyczaj tylko na spacerach poza miastem, np. w lesie za Wisłą. Dobrałem sobie do towarzystwa i
Ponieważ nasz kurs był dość liczny, a nigdy nie było wiadomo kto akurat jest chory i leży w szpitaliku, niektórzy z nas zaczęli opuszczać zbyt męczące wykłady. Zwykle nadrabiało się wtedy w łóżku wczesne wstawanie. Chociaż obecność na wykładach (na równi z i
Zdałem pozytywnie wszystkie egzaminy w sesji letniej i zacząłem pakować się do domu na wakacje. W przeddzień wyjazdu, po obiedzie – jako jeden z pierwszych wszedłem na korytarz gdzie miałem swój pokój. Na każdym piętrze pośrodku korytarza był wewnętrzny aparat telefoniczny, z którego można było zadzwonić „na furtę”, do ojców duchownych lub któregoś z przełożonych. Kiedy wchodziłem wtedy na korytarz telefon zaczął dzwonić, a ja wiedziałem, że dzwoni do mnie. Jakaś przedziwna intuicja kazała mi podbiec do aparatu i wypowiedzieć rutynowe: „kleryk X Y, słucham”. Siostra, która dzwoniła z furty była wyraźnie zbita z tropu -,ja właśnie do księdza, ma się ksiądz zaraz stawić u rektora” – wyksztusiła i położyła słuchawkę. Mogłem być wezwany w jednej z tysiąca spraw, ale coś mi mówiło, że nie będzie to miła rozmowa. Z bijącym sercem zapukałem do rektorskich drzwi. Otworzył mi sam Ezechiel (czasami otwierała pokojówka). Zasiadł za wielkim, stylowym biurkiem i kazał mi usiąść naprzeciw siebie. Zapytał jak się czuję w seminarium. Odpowiedziałem, że dobrze, ale jestem nieco zmęczony. Później poszło już bardzo szybko. Okazało się, że Ezechiel wie o moich nieobecnościach na wykładach (operował dokładnymi datami) i pogrzebie. Wiedział również, że palę papierosy na spacerach. Spytał, czy to wszystko ma przypisać mojemu zmęczeniu. Odparłem, że owszem, a poza zmęczeniem bywam czasem zdenerwowany – dlatego zacząłem palić. Ponieważ palę bardzo mało i to poza seminarium, nie uważałem za konieczne informować o tym przełożonych. Powiedziałem również co myślę o niektórych wykładach i profesorach traktujących nas niepoważnie i lekceważąco. Ksiądz rektor najpierw zbladł, a potem poczerwieniał na tę – jego zdaniem – „bezczelną wypowiedź”. Oświadczył zdecydowanie, że nie mam powołania i do jutra muszę postanowić o swojej dalszej przyszłości. Wyszedłem od niego z tysiącem myśli w głowie. Byłem zdenerwowany, ale też zadowolony – zdobyłem się na odwagę powiedzieć parę słów prawdy samemu Ezechielowi. Wiedziałem, że chcę dalej iść drogą powołania i dalej studiować w seminarium. Może nie akurat w takim, jak włocławskie, ale na pewno zostać, nie odchodzić! Moje cele pozostawały niezmie
Nie wiedziałem co sądzić o oświadczeniu rektora. Na zdrowy rozum nie powinienem być usunięty, bo nie było po temu dostatecznych powodów, ale doświadczenie uczyło, że nie było to wykluczone. To, że dobrze się uczyłem, miałem zawsze nienaga
Ja jednak byłem już zdecydowany. Przyszło mi do głowy chyba jedyne słuszne rozwiązanie. Postanowiłem dalej iść drogą powołania, ale już w i