Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 45 из 69

Rozebrano mnie. A właściwie zdarto porządne ubranie, w które przebrałem się między przesłuchaniami i poddano szczegółowym, upokarzającym oględzinom. Niespokojnie rozglądałem się szukając kopca mrowiska… Ale nie. Rzucono mi kawałek worka z trudem przypominającego odzież i pogoniono do szopy. Usadzony w dwuosobowym wiadrze, które poczęło szybko opuszczać się w dół, pojąłem swe przeznaczenie. Przez resztę życia miałem pracować jako niewolnik w archaicznej, choć wydajnej kopalni diamentów. Zresztą owa reszta nie zapowiadała się na długą. Czołgając się korytarzami, w każdej chwili grożącymi zawaleniem, lub cierpliwie oczekując we wgłębieniu “mijanki" na niewolnika z przeciwka, zastanawiałem się, dlaczego nie zostałem zabity? Miłosierdzie Murzyna z Europy, nagroda za informacje? Współwięźniowie, tubylcy z niepokornych wiosek, albo jeńcy z armii rządowej, ogłupieni ciężką pracą, myślący jedynie o śnie i jedzeniu, nie znali go. Zresztą zaledwie kilku liznęło trochę angielszczyzny. Czułem, że rychło upodobnię się do nich.

Myślałem o Barbarze. Na pewno nie zeznała niczego. Jeśli żyła, musiała mną pogardzać.

Dzięki paru posługom medycznym nadzorcy traktowali mnie odrobinę lepiej i nie musiałem oddawać im w formie haraczu części i tak skromnych racji żywnościowych. Dawali mi też do czytania gazety…

Skąd w tej zakazanej dziurze znalazł się nagle świeży, bo zaledwie sprzed dwóch tygodni “Newsweek", pozostanie tajemnicą. Dla mnie był to nagły powiew powietrza z wolnego świata. Chłonąłem informacje. “Powódź w Chinach", “Trzęsienie ziemi w Grecji", “Światowy Konwent Organizacji Ekologicznych obraduje w Sztokholmie"…

I zdjęcie. Poznałem natychmiast. Między wystrzałową Włoszką a godnie wyglądającym pastorem roześmiany, wytworny Burt! Ale tuż za nim, ponad ramieniem! Chryste Panie! Rogowe okulary, wełniste włosy… Red Gardiner!

Sześć dni przed akcją

Emeryt w powszechnej opinii nie uchodzi za człowieka interesującego. Stanowi swoistą formę bytu – niebytu. Niby jest, ale go nie ma. Można uznać go za element pośredni między obojętnym na wszystko słupem trakcyjnym, który nie istnieje w naszej świadomości, dopóki się na niego nie wpadnie, oraz sługą w dobrym angielskim domu, przy którym można mówić wszystko, robić wszystko, a on i tak nie zareaguje… W krajach słabiej rozwiniętych emeryci renciści przynajmniej wiedzą, że żyją – stojąc w kolejkach, przepychając się w mlecznych barach, czy hodując króliki. W państwach zasobnego Zachodu pozostaje im już jedynie jałowa konsumpcja, podróżowanie dookoła świata i oczekiwanie na nieuchro

Oczywiście nie dotyczy to wszystkich. Zwłaszcza tych, którzy zawodowo nadczy

W ciągu zaledwie paru dni ekskomisarz odnowił stare kontakty zadzierzgnięte przez wiele lat pracy w policji, w tym również w Interpolu dokąd był oddelegowany jakiś czas, i rychło dysponował prawdziwą siatką starszych panów, wystarczająco mocną, by łowić z nią nawet rekiny typu profesora Levecque'a.

Wśród współpracowników znalazł się i beznogi włoski prokurator. Kończynę stracił podczas bombowego ataku Czerwonych Brygad na sali sądu w Mantui; schorowany as Scotland Vardu, inspektor Welman nazywany przez półświatek Dobrym Chudym Człowiekiem Bez Litości. Zgłosił swą pomoc Szwed, Ingemar Guting zwany Nerwusem, poznaliśmy go już podczas czy

Marcel, zbliżający się również do wieku emerytalnego pielęgnował te kontakty bardziej z myślą o wspólnym wypoczynku niż prywatnej batalii, choć zdarzało się i wcześniej, że świadczyli sobie pewne usługi i wymieniali opinie.

Rozgrywka z Levecquem rozpoczęła się zresztą znacznie wcześniej. Wydarzenia z Placu Centralnego zmieniły jedynie “zimną wojnę" w “gorącą". Długoletni pracownik sekcji kryminalnych, mimo przeniesienia wyżej, nadal żywił instynktowną niechęć do służb politycznych – brzydził się machinacjami i gardził prowokacją. A konflikt z ekspertem miał parę epizodów. Mniej więcej przed rokiem Marcel prowadził śledztwo w sprawie bestialsko zamordowanej prostytutki. W rzecz wplątany był ktoś z MSZ-tu, toteż Levecque kazał sprawę zatuszować. Później wynikła afera z narkotykami. Dzięki Steinerowi udało się ująć “Serbskiego łącznika". I znów doszło do starcia konkurencyjnych służb. “Serbski łącznik" odgrywał zbyt ważną rolę w Komórce do spraw Bałkańskich, by postawić go przed sądem. A Steiner miał potem dziwny wypadek!

Nie dość tego. Przy każdym spotkaniu profesorek zrażał komisarza swym sposobem bycia. Absolwent ekskluzywnej uczelni, maminsynek z ustosunkowanej rodziny, mierził Marcela, syna górnika z Lilie, na każdym kroku. Levecque zawsze wiedział lepiej, Levecque traktował prostaczków z wyższością podszytą protekcjonalnym tonem. Oni byli od brudnej roboty, on nadzorował z wyżyn wielkiej polityki. Ale gdy w grę wchodziła zdrada?

Ostatnie dni dostarczyły sporo materiału wzmagającego dotychczasowe podejrzenia. Levecque grał na różnych frontach. Guting nadesłał obfite informacje ze Sztokholmu, potwierdzając kontakty eksperta z poszukiwanym terrorystą – Gronerem. Kurt z Hamburga poinformował o obecności Levecque'a w noc tragedii w Travemiinde, Welman i spędzający urlop w Szwajcarii Steiner donosili o niepokojącej ruchliwości prominentów Ruchu Ekologicznego.

Materiału zebrało się sporo i komisarz zastanawiał się, czy już nie powinien przekazać posiadanych danych Admirałowi. Ale do Admirała trafiało się via major Cytryna, a ten wyraźnie chronił Levecque'a. Może profesor był “jego" człowiekiem, a może odwrotnie?

Paulina lubiła frezje. Bo

Komandor Bowling rozsunął sznurkową kotarę i patrzył bez większego zainteresowania na pląsające Polinezyjki. Taniec hula, wieńce kwiatów, atrakcyjne dla przybyszów z cywilizacji wielkoprzemysłowej, stawały się nudne po trzech tygodniach przymusowego pobytu. Ileż razy można oglądać rutyniarskie popisy, popijać obrzydliwe mleko kokosowe, spacerować po krótkiej promenadzie wśród ubranych w kwiaciaste koszule staruchów. Nie, stanowczo atol Raronga nie był najlepszym miejscem postojowym dla człowieka czynu. Kobiety? Na Raronga było bardzo mało młodzieży, większość wyjeżdżała w poszukiwaniu pracy na Samoa, Hawaje, lub choćby do Papetee. Jedyny burdel cieszył się złą sławą ze względu na paskudnego pasożyta, który, absolutnie nieszkodliwy dla krajowców, czynił spustoszenie w organizmach osobników rasy białej. Co się tyczy turystek, przeważały rówieśniczki Mae West lub Kleopatry, obrzydliwe stare pudła – jak je oceniał Bowling – które, gdyby należały do floty Pacyfiku, już przed ćwierć wiekiem zostałyby przeznaczone na żyletki.

Można mówić o pechu. Pomysł ściągnięcia tu Maud odpadł ze względu na jej pracę. Zresztą Maud przyzwyczaiła się do statusu żony marynarza i zapewne świetnie już zagospodarowała swoje życie uczuciowe. A Eva? Owszem, przyleciałaby jak na skrzydłach, ale na jego stanowisku należało unikać ostentacji…

– Ale mi się trafiło – zaklął cicho, opuścił zasłonę i machnął do barmana – to samo!

Fakt, nie szło dobrze. Uszkodzenie Mątwy 16 podczas prototypowego rejsu nie zapowiadało jeszcze większych komplikacji. Bowling dokonał awaryjnego wynurzenia i po porozumieniu się z centralą zawinął do Raronga. Wewnątrz atolu znajdowała się stara baza postojowa, używana sporadycznie właśnie w takich okolicznościach. Technicy przybyli następnego dnia i wszystko skończyłoby się dobrze, gdyby nie wstrząs idący od rowu Tonga, gwałtowne przemieszczenie morskiego dna i wywołane tym tsunami, które, jak doniosła prasa, pochłonęło jedenaście tysięcy ludzkich istnień w rejonie centralnego Pacyfiku.