Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 25 из 69

– Pobiegniemy schodami – zawołała Barbara. Wilkes łypnął na nas podejrzliwie, ale widząc wciśnięty przycisk na górę, posłuchał.

Musieliśmy bardzo się śpieszyć, przerzucić ra

Barbara i Wilkes już czekali. Oczekiwał również chirurg i parę pielęgniarek. Modliłem się, aby za prędko nie odkryli prześcieradła. Ale nie, Wilkes sam energicznie szarpnął wózek z prawej.

Potem poszło szybko. Wilkesa zatrzymano przed salą operacyjną. W tym czasie Barbara umknęła ku schodom, zderzając się nieomal z Maarensem, który gonił, aby dopilnować zabiegu osobiście.

Nad drzwiami sali numer trzy zapalił się napis: “Operacja, nie przeszkadzać", toteż Maarens usiadł z Wilkesem pod drzwiami, wysłał też kogoś, aby pilnował drugiego wyjścia i wielce niespokojny oczekiwał na wynik operacji.

W tym czasie ja, blady doktor i David zjechaliśmy na najniższy poziom, po chwili dołączyła Barbara. Faktycznie, Dass nie mógł mówić ze względu na uszkodzenie krtani, ale poza tym był przytomny. Pomógł nawet przy zamianie miejsc. Posuwaliśmy się tunelem, w którym strzałki wskazywały drogę do kostnicy.

O kilkaset metrów dalej Le

Gdzie senator został ra

Dlaczego nie powiadomiono szpitala telefonicznie? W Pretorii nic nie wiedziano o incydencie. Rodzina twierdziła, że senator Tuscley udał s ii; poprzedniego dnia na tereny walk i stracono z mm wszelki) łączność… D

– Kto jest ten drugi? – dopytywał się jeden z indagujących, mając na myśli bezwładne ciało leżące w kącie samolotu.

– Szofer senatora nie żyje – powiedział Le

– To z kostnicy – poinformował porucznik przesłuchiwacz. – Pytają czy zabrać tego szofera?

– Nie ma przeciwwskazań – zauważył Le

– Zabierajcie!

Wilde podszedł do okna. Mógł obserwować jak rozsunęły się drzwi niskiego ponurego pawilonu i wyłoniła się trójka ludzi na wózku akumulatorowym.

– Czy mogę zapalić? – zapytał.

– Proszę – stojący obok oficer podał ogień.

Między błyskiem zapalniczki a gwałtowną eksplozją cysterny z benzyną był związek, choć mniej oczywisty, niż mógłby przypuścić postro

Strugi płynącej benzyny zalały południową część płyty lotniska, objęły wozy strażackie, dwa stojące z boku samoloty. Przesłuchujący zgłupieli. Dwa ciosy Wildc'a precyzyjne, mierzone, zwaliły ich z nóg. Równocześnie pilot zwi

Le

– Strzelać, strzelać! – wrzeszczał jakiś oficer z oddali.

Ktoś przytomny oddał serię, nasz pilot zwinął się i został na płycie. a Le

De

Barbara okazała się wylewniejsza. Na moment uczułem jej wilgotne usta na swoich. Miłe podziękowanie za chrzest bojowy. Przez moment zastanawiałem się, czy całowała się tego przedpołudnia z kapitanem Maarensem?

David usiłował wstać. Był zupełnie przytomny, tylko okropnie słaby. Dotknąłem końcem dłoni jego palców. Oddał uścisk.

– Dokąd teraz? – zapytał wśród ogólnego zadowolenia chudy blondyn.

Barbara wyprzedziła De

– Jest. Marindafontein. Ziegler.

Doktor Livingstone

Niepokój. W życiu zawodowego szpiega strach jest czymś trwałym, naturalnym. Czymś, co zostało oswojone jak kobra przez fakira, ale zawsze potrafi ukąsić. Jeszcze i

Tego dnia, a właściwie popołudnia, niepokój doktora wzmógł się. Czuł nieomal pulsowanie adrenaliny. Może dodatkową przyczyną był ostry północno-zachodni wiatr niosący od strony Kaluhani tumany pyłu osiadającego na hermetycznie zamkniętych oknach od krużganków.

Choć kompletny ateista, wierzył jednak w swoją intuicję. Dotąd zawodziła go ona rzadko. Przeklęte pulsowanie! Tak samo czuł się wtedy przed zdemaskowaniem Kapadulosa, podobne uczucia nawiedziły go w dniu, gdy uciekł ten cholerny Hindus.

Ileż wtedy było kłopotów? Dwukrotnie wylatywał nocnym helikopterem na pustynię i konferował z Pułkownikiem. Zawsze bał się tych rozmów. Patrząc w ciemne, nieprzeniknione okulary szefa czuł, że on mu nie ufa. A przecież robił wszystko, by mogli mu ufać. Przecież zareagował natychmiast, gdy otrzymał wiadomość z centrali, że ktoś nadaje sygnał radiowy z wewnątrz Ogrodu. Przecież po ucieczce Dauda Dassa w szczerych przyjacielskich rozmowach stara

Ale Pułkownikowi nie o to chodziło. Chciał znać powiązania Dassa, chciał znać nazwiska naukowców uczestniczących w spisku. Bo że istniała jakaś konspiracja, Livingstone nie miał wątpliwości. Kapadulos nie działał na własną rękę, śmierć Tullera też trudno wytłumaczyć awarią aparatury.

Biedny “Stanley" Tuller. Poznali się dawno, przed dwunastu laty, na jakimś specjalistycznym sympozjum w Berkeley. Później kontaktowali się parokrotnie przy i