Страница 20 из 49
Przez cały rok Gurus żył z tym cierniem w sercu. Całą energię poświęcił nauce. A raz w tygodniu wraz z dziadkiem palił świeczki przed ikoną Matki Syna i modlił się.
Jeśli Pharo łudził się, że może ujść swemu przeznaczeniu, grubo się pomylił. Zimą 1500 roku wkrótce po śmierci babci Ananke weszła i w jego progi.
Gurus obudził się w środku nocy. Zdziwiły go podniesione głosy dochodzące z piwnicy. Siostry spały. Starszych nie było. Ostrożnie zszedł po glinianych schodach. Kłócono się ostro. Najdziwniejsze, że dziadek w sporze tworzył wspólny front z matką.
– Na co wy mnie namawiacie – mówił Pharo jąkając się, prawie plącząc. – Chcę tylko was ocalić.
– Nie jestem pewny, czy ocalisz – kontrował dziadek. – Jeśli żądają pełnych list Wenedów, znaczy planują deportacje, jak w osiemdziesiątym pierwszym. Całe Lusticum wylądowało wtedy na lądolodzie Hiperborei, mnie jakoś to ominęło, służyłem na morzu, ale nigdy nie próbowałem wracać w rodzi
– O Pa
– Uciekać. Mamy rodzi
– I co dalej, wpław na Archipelag? – pytał ojciec.
– Przed laty sam szykowałem się do takiej wyprawy. W jaskini mam ukrytą łódź. Wykorzystując zimowe prądy mamy pewne szanse dotarcia na wyspy…
– Sądzisz, tato, że nikt nie znalazł przez ćwierć wieku tej łodzi – wahała się matka.
– Nie zawadzi sprawdzić, Kseniu. Wyjedziemy legalnie, nie uda się, równie legalnie wrócimy.
– Ale moje zadanie? – jęknął ojciec. – Listy mają być gotowe za trzy dni. Nie dadzą zgody na wyjazd.
– Zawierz świętemu bałaganowi, który nie oszczędza nawet Szarej Straży, i
– Zabiją nas.
I wtedy dziadek powiedział zdanie, którego Gurus Pharonikos nigdy nie zapomni: "Są rzeczy dużo gorsze od śmierci, kochani". Struchlały, zastanawiał się, jakie to rzeczy. I czy w związku z tym powinien modlić się do Jedynego, Dziewicy Marii czy do Szatana?
Cóż mogło urodzić się ze strzępków różnych wiar i kultur przywiezionych przez transferowców? Migrowały przecież wspomnienia, a nie święte księgi. Te odtworzono dopiero w "Jednej Ewangelii" i "Skróconym Testamencie". W okresie wczesnym dość swobodnie mieszały się pierwociny chrześcijaństwa – we wszystkich możliwych odmianach – ze szczątkami politeizmu Rzymu i Grecji. Pojawił się i szybko obumarł kult Izydy i Wielkiej Macierzy Bogów, mitraizm i druidyzm. Na niżu ekumeńskim trochę dłużej krzewił się zoroastryzm.
Jeśli ostatecznie na Archipelagu wiara w Jedynego stała się motorem ludzkiej aktywności, bowiem w życiu doczesnym szukano potwierdzenia niebieskich planów wobec człowieka, w Ekumenie zrazu dominował chrześcijański mistycyzm, z Bogiem rodem bardziej ze Starego niż Nowego Testamentu. Fatalizm i rozwinięta apokaliptyka okazała się bliższa sercom tamtejszych chrześcijan. Tamże, w centralnych prowincjach, już w VII wieku nastąpiło zaskakujące utożsamienie Boga Ojca z perskim Ormuzdem, Szatanowi przypadła niewdzięczna rola Arymana.
W VIII wieku myśliciele ekumeńscy spisali zasady manichejskiego dualizmu. Świat realny był, ich zdaniem, równorzędną sumą Dobra i Zła, zbiorową kreacją Boga i Szatana. Ponieważ ich siły uznano za wyrównane, człowiek został sprowadzony do roli bezwolnej kostki w grze potęg. Mógł jedynie czekać na wynik gigantycznej rozgrywki. Czyż zresztą sam exodus z Ziemi nie stanowił potwierdzenia tezy o igraszkach Mocy z człowiekiem zabawką?
Nieśmiałe próby dowartościowania ludzi podejmowane w XI wieku przez humanistycznie nastawionych mnichów z góry Taphos zostały zdławione podczas kampanii monachoklastów.
Oczywiście, oficjalnym kultem otaczano Pana Dobra. Wobec Szatana jednak nie ukrywano objawów szacunku. Aryman był istotą podłą, ale wpływową, toteż pod podłogą każdej świątyni istniała mała krypta dla antyofiar, gdzie każdy mógł diabłu zapalić ogarek i pochwalić się złymi uczynkami. Z czasem interpretatorzy nawet śmierć Chrystusa poczęli przedstawiać nie jako dobrowolne odkupienie, lecz sukces Arymana, pragnącego przeszkodzić w realizacji Galaktycznego Królestwa. Zali fakt, że aż trzy dni potrzebował Bóg na reanimację Syna, nie dowodził siły Władcy Ciemności?
Nie nastrajało to ekumeńczyków optymistycznie. Jakże ludzkie życie nie miało być koszmarem, jeśli nie można było wykluczyć, iż u kresu Czasu na Sądzie Ostatecznym przewagę może zyskać Szatan?
Satanizm nie jest w dziejach kultur zjawiskiem rzadkim. Atoli sekta uformowana w górzystej Nikei dość radykalnie różniła się od i
Zdaniem Lizandra transfer Wybranych na arkadyjską I
A potem znalazł się Lizander II, lekarz, trochę mag, niektórzy utrzymują, że współpracownik tajnej policji. Nadał on arymanizmowi wymiar społeczny. Panowanie Ormuzda nazywał łańcuchem krzywd, kłamstw i wyzysku. Zwrócenie się do Arymana miało przynieść równość i wyzwolenie człowieka z niewoli ducha oraz pieniądza. Wizja ta pociągnęła intelektualistów i nędzarzy. Doskonale wykorzystywała bowiem ułomność natury ludzkiej, w której zawiść bywa silniejsza od solidarności.
Ekumena nie była krajem demokratycznym, toteż basileusowie będący zwierzchnikami Kościoła nie chcieli konkurenta Szatana. Lizander II po ledwie paru latach działalności został pojmany. Dowodów przestępczej działalności było aż nadto: herezja, opór wobec władzy, składanie ofiar z ludzi…