Страница 44 из 71
– A słyszeliście, że Czerniszewski nie żyje?
– Co, znowu? – skrzywił się Andrzej. – Ten Posmiertcow nie ma w ogóle wyczucia. Ile w końcu można? Istny kabaret z tego zrobił.
Posmiertcow był ministrem obrony Rosji. Michał spojrzał w niebo.
– No to pójdziemy. Ładny dzionek. Co będziemy tu sterczeć jak stare dzięcioły.
Machnął na Andrzeja i ponurak ruszył naprzód, zapewne jako czujka. Smith z dwoma pozostałymi wkrótce stracili go z oczu, zresztą początkowo maszerowali bardzo powoli, pozwalając tamtemu wysforować się na odpowiednią odległość. Później jednak narzucili mordercze tempo.
– Macie broń? – rzucił Smith w przerwie pomiędzy kolejnymi sapnięciami.
– Daj spokój – poradził mu przez ramię Michał, który szedł kilka kroków z przodu.
Smith jednak nie dał spokoju i po chwili zagadnął milczącego dotąd Jana, towarzyszącego mu z prawej.
– Daleko to? Ile dni? Tamten wzruszył ramionami.
W końcu Amerykanin zrezygnował, szkoda mu było tchu. Dopiero jak przystanęli na krótki odpoczynek przy strumieniu, spróbował ponownie.
– A w ogóle spotkałeś go kiedyś?
Jan uśmiechnął się do niego, mrugnął porozumiewawczo, podciągnął swetr i wyszarpnął ze spodni kraciastą koszulę, ukazując czarny T-shirt z logo MGM, srebrnym nadrukiem: NIEUCHWYTNY XAVRAS oraz zdjęciem Johna Fourtree w roli Xavrasa Wyżryna; za aktorem kłębiły się czerwonożółte płomienie, pędził czołg, biegło kilku facetów strzelających z biodra z włodów, a sam zabójczo przystojny Fourtree, w podartej panterce, ryngrafie z Matką Boską na piersi, z kawaleryjską szablą przy boku i ze straszliwych rozmiarów granatnikiem w ręce, uśmiechał się drapieżnie do obiektywu.
Ryży zobaczył to i wściekł się.
– No przecież mówiłem ci, idioto! Musisz to nosić? Musisz? Co ty masz w tej czaszce, mózg czy gówno? Wszystkich nas mogą przez ciebie utrupić! Szlag!
Smith powtórnie zerknął na reklamowy podkoszulek. Za coś takiego tutaj kula w łeb. Doprawdy dziwne rzeczy urastają do rangi symboli. A przecież wcale się już nie dziwił, Moskwa nie mogła inaczej zareagować, ta hollywoodzka superprodukcja stanowi fakt polityczny i nie sposób go ignorować. Człowiek złapany z pojedynczą płytą z tym filmem niechybnie zostałby uznany wi
„Widywałem szatana przemocy i szatana chciwości, i szatana pożądliwości; ale, na Boga! – byli to silni, jurni szatani o ognistych ślepiach, którzy rządzili i powodowali ludźmi – ludźmi, mówią wam. Lecz stojąc tam, na zboczu wzgórza, poczułem, że pod oślepiającym blaskiem słońca w tym kraju zapoznam się z rozlazłym, kłamliwym, bladookim diabłem, opiekunem drapieżnego i bezlitosnego szaleństwa." To jak z tym wróżeniem przez otwieranie na chybił trafił Biblii, bowiem następne zdanie Jądra ciemności brzmi: „Jak chytry umiał być także, przekonałem się dopiero po kilku miesiącach i o tysiąc mil dalej". Aż dreszcz po mnie przebiegł. Zakląłem. Michał spytał, czy to Jakieś złe wieści – bo już wiedzą, że komunikują się z siecią przez komputer. Powiedziałem, że czytam książkę; uniósł brwi. Na niebie ponad nami białe smugi poodrz-towe myśliwców szturmowych; minęliśmy już przełyk i zaczynąją się do nas dobierać soki trawie