Страница 65 из 76
Po jakimś czasie Jan Elvas popadł w drzemkę i ni to we śnie, ni to na jawie usłyszał szelest słomy i zobaczył, że ktoś się zbliża z łuczywem w dłoni. Po kolorze i jakości pończoch oraz spodni a także po suknie peleryny i lakierowanych trzewikach Jan Elvas zorientował się, iż jest to ktoś szlachetnie urodzony, i istotnie okazało się, że był to ów dworzanin, który w przydrożnym rowie udzielił mu tylu ce
Lecz Jan Elvas zaspał. Gdy się obudził, było już po piątej i siąpił deszcz. Z pora
Jan Elvas spędził cały ten dzień w ciepełku szynków zakrapiając winem jadło przyniesione w sakwie, obficie zaopatrzonej przez królewską spiżarnię. Większość żebraków ciągnących w ogonie królewskiego orszaku również została w osadzie czekając na poprawę pogody. Lecz deszcz nie ustawał. Pierwsze pojazdy ze świty Marii A
Królowa chciała już nazajutrz o świcie ruszać do Evory, co jednak jej wyperswadowano, było to bowiem wielce ryzykowne przedsięwzięcie, ponadto wiele pojazdów przybywało z opóźnieniem, przynosząc tym samym uszczerbek dostojeństwu królewskiego orszaku, A w dodatku te drogi, Najjaśniejsza Pani, to wprost trudne do opisania, już podczas przejazdu króla były okropne, jakież więc muszą być teraz, kiedy deszcz leje bez przerwy dzień i noc, ale wysłano już rozkaz do sędziego okręgowego w Montemor, żeby zwołał ludzi do naprawy dróg, zasypią grzęzawiska, wyrównają wyrwy, Wasza Królewska Mość odpocznie sobie ten jeden dzień, jedenastego, w Vendas Novas, w tym majestatycznym pałacu zbudowanym przez króla, są tu wszelkie wygody, Najjaśniejsza Pani może sobie pogawędzić z księżniczką i dać jej ostatnie matczyne rady, Musisz wiedzieć, moja córko, że mężczyźni są zawsze brutalni pierwszej nocy, później zresztą też, lecz ta pierwsza jest najgorsza, wprawdzie zapewniają, że będą bardzo uważać i że nic nie będzie bolało, ale później, niech Bóg broni, nie wiem, co się zaczyna z nimi dziać, ale sapią i warczą jak, za przeproszeniem, jakieś buldogi, a nam, niebogom, nie zostaje nic i
W tym samym czasie, gdy królowa dawała córce powyższe rady, a Domenico Scarlatti grał na klawesynie, Jan Elvas został zatrudniony przy naprawie dróg, los płata bowiem czasami takie figle, których nie sposób uniknąć, otóż przemykał właśnie pod ścianami domów chroniąc się przed deszczem, a tu nagle słyszy głos, Stać, z tonu rozkazu poznał, że to pachołek miejski, i tak go to zaskoczyło, iż nawet nie potrafił udawać zgrzybiałego starca, wprawdzie jego siwe włosy wzbudziły u przedstawiciela władzy pewne wątpliwości, jednakże doszedł do wniosku, że ktoś, kto tak chyżo biega, nadaje się też do kilofa i łopaty. Gdy Jan Elvas wraz z i