Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 147 из 147

Dał znak i wozy potoczyły się naprzód, mlaskając w błocie. Chorągiew Srebrnej Gwiazdy zwisała nad nimi jak mokra szmata. Wtóra ruszyła piechota, na końcu zaś jazda. Wreszcie Twardokęsek zaciął konia i wzdłuż szeregów pojechał ku bramie, nie oglądając się na kobietę w jasnej sukni, która stała teraz samotnie pośrodku pustoszejącego dziedzińca.

Letni deszcz wciąż padał, aż woda wypełniła odciski kopyt i koleiny wozów.


Понравилась книга?

Поделитесь впечатлением

Скачать книгу в формате:

Поделиться: