Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 28 из 71

– Dlaczego ci o tym mówię? Otóż pewien człowiek przepowiedział mi kiedyś świetlaną przyszłość. Bez względu na to, co się stanie – uśmiechnęła się, ale tym razem smutno i jakoś tak… tylko do siebie. – I ja mu uwierzyłam. A potem wiele się nauczyłam. I… Sama zadbałam o swoją przyszłość. Sama! Rozumiesz?

– Tak, pani – szepnął, choć nie wiedział, co ma na myśli.

– To jest polityka – ciągnęła dziewczyna. – Polityka… Nas, dziewczęta, trzymają z dala od tego badziewia. Złudnie nadzieje. I tak wtykamy tam palce. Czasem wtykamy między drzwi a framugę i czasem te palce zostają przytrzaśnięte. Mądra dziewczyna jednak potrafi postawić na właściwego konia. I ja – znowu mrugnęła porozumiewawczo – postawiłam na dobrego konia. Najszybszego w całej stajni. Najbardziej wrednego ogiera, jakiego tylko znałam.

– Na cesarza, przyjaciółko?

– Cesarz… – prychnęła. – Cesarz ma swoje mury Syrinx. Cesarz ma swoje wieże oporowe – zachichotała. – Niech się cesarz sam zajmie sobą, tak jak ja to zrobiłam. On ma swojego Teppa, Mohra, Kye i Bortara… A ja, biedna dziewczynka, mam tylko swój tyłek i swoją głupią głowę. Ale… ta głupia głowa mówi mi, że koń, na którego postawiłam, wygra wyścig. Po prostu zagryzie i

– Bogowie! To… – chciał krzyknąć, ale głos uwiązł mu w gardle. Ona jednak wybawiła go z kłopotu po raz trzeci.

– To zdrada? Nie… Ja będę z cesarzem do samego końca. Wszyscy go zdradzą, oprócz mnie i może… Nolaana, na przykład. Ale Nolaan jednak dostanie w swój chudy tyłek i to mocno. A ja nie oberwę w moją śliczną pupcię. Ale będę z cesarzem do końca, uwierz mi. Ostatnia wierna. To ja będę ostatnią podporą imperium, kiedy już będzie zdychać na polu zalanym łzami.

– Cesarstwo nie musi upaść.

– Aaaaaa… Nie przesadzaj, kochanie ty moje. Musi, czy nie musi… To bez znaczenia. Świat już nigdy nie będzie taki sam jak dotąd. A co konkretnie się stanie? To już domena Bogów. Nie nam o tym rozprawiać – wzruszyła ramionami. – Imperium wygra? To nastąpią rządy terroru takiego, jakiego jeszcze świat nie widział. Wygrają te psy z Arkach i Troy? To będzie wtedy koniec cywilizacji! Koniec. Koniec. Absolutna zatrata. Ale to nieważne, kto wygra. Ważne, kto przegra. A przegramy wszyscy. To jest wojna, w której wszyscy położymy swe dusze. Nie ciała, sprytniejsi zawsze przetrwają. Ale duszę odda każdy. I to już postanowione na niebieskim stole gry, gdzie więksi od nas rzucają kości. Ale nie ma sprawy, duszę mogę oddać, ciała jeszcze przez kilka lat nie oddam. Bo jest moje, a nie ich – wskazała kciukiem na niebo. – Wiesz, czego od ciebie chcą?

Meredith drgnął nieprzygotowany na zmianę tematu.

– Chcą, żebyś przepowiedział, którą z bram wrogowie zaatakują najpierw – rzuciła dziewczyna. Powstrzymała go ruchem wypielęgnowanej dłoni. – Wiem, że to niemożliwe. Cesarz jednak skłania się coraz bardziej w stronę mistycyzmu. Słucha tego swojego Naczelnego Wróżbity i popada w coraz gorsze aberracje umysłowe. Ale to jego problem. Armia i tak albo poradzi sobie sama, albo sama da dupy. Bez znaczenia, prawda?

– Co chcesz, przyjaciółko, żebym zrobił?

Nie odpowiedziała na pytanie.

– Znasz księżniczkę Achaję?

– Tak. Znam – odpowiedział odruchowo, zaskoczony. – To znaczy… znałem.

– Ta zdradziecka małpa jest dowódcą rozpoznania Armii Arkach. Prawą ręką pana B… B… B… B… Biafry. I ta suka będzie tu rządzić, jeśli my upadniemy – Pierwsza Nałożnica imperium spojrzała prosto w oczy czarownika. – Ładna chociaż?

– Ładna – odparł Meredith. – Choć nie tak piękna jak ty, przyjaciółko.

– Dzięki za komplement. Znasz ją?

– Znałem.

– Wredna suka?

– Nie wiem. Miała piętnaście czy szesnaście lat, kiedy widziałem ją po raz ostatni. Była bardzo inteligentna.

Cmoknęła cicho.

– Inteligencja to najgorsza swołocz. Ci to nie przepuszczą nikomu w mordowaniu.

– Nie sądzę, żeby Achaja mordowała kogokolwiek.

– Pewnie, że nie – przerwała mu nałożnica. – Sytuacja ją zmusi do masowych mordów. I dopiero wtedy pokaże, do czego jest zdolna. Pokaże, do czego zdolny jest inteligent w roli kata. To będzie dopiero perfekcyjna masówka.

– Nie przesadzasz, przyjaciółko?

– Zobaczysz sam, przyjacielu.

– Może cesarstwo nie upadnie?

– Może – objęła go, kładąc mu rękę na szyi. – Zrozumiałeś, czego od ciebie chcą? – znowu zmieniła temat.

– Nie da się przepowiedzieć…

– Wiem – przerwała mu jak natrętnemu dziecku. – Nie pytam, co się da zrobić. Pytam, czy zrozumiałeś, czego od ciebie chcą.

– Ale…

– Przepowiesz im, na którą bramę wróg uderzy w pierwszej kolejności.

– To… – chrząknął. – To będzie jawne oszustwo, przyjaciółko.

– No! – zgodziła się natychmiast. – Będzie. Ale tego właśnie chce cesarz – uśmiechnęła się perfidnie.

– Ja nawet nie znam nazw bram, ja…

– Uderzą na Bramę Psze

– Ale…

– Nie mów „ale” zanim mnie nie wysłuchasz do końca – poprowadziła go, ciągle obejmując za szyję, z powrotem do sali map. Czuł jej zapach, czuł bliskość, czuł jej ciało tuż obok. Był stary, ale ciągle był mężczyzną. – A wiesz, dlaczego to zrobisz? Nie wiesz? – skrzywiła lekka wargi. – To powiem ci, kochanie.

Strzeliła palcami tuż przed jego twarzą. Do sali wkroczyło kilku liniowych żołnierzy w pełnym umundurowaniu.

– Jesteście aresztowani! – ryknął dziesiętnik do kilku oficerów skupionych nad mapą rozłożoną na najbardziej oddalonym od wejścia stole.

– Jak śmiesz?… – tylko jeden oficer zdążył się odezwać, zanim chwycili go żołnierze.

– Cesarz osobiście zakazał oglądania tej mapy – dziesiętnik kazał wyprowadzić skazańców. – Zobaczycie, czym to grozi.

Reszta oficerów w sali usiłowała nie zauważać incydentu. A

– Chcesz zobaczyć ich egzekucje na dziedzińcu?

Zaprzeczył ruchem głowy.

– No to zerknijmy chociaż na mapę, którą z takim oddaniem studiowali.

– Toż za to śmierć.

– Jak dla kogo – przerwała mu bezczelnie. – My możemy sobie popatrzeć bez groźby powieszenia. Póki co – roześmiała się. – Póki co, kochanie.

Podprowadziła go do opustoszałego stołu. Wskazała na kolorową, wielką płachtę rozłożoną na blacie.

– Zdobyliśmy ją, biorąc do niewoli pewnego oficera Armii Troy. Fajne, prawda?

Meredith nachylił się nad mapą. Przedstawiała Luan. Kolorami zaznaczono miejsca stref okupacyjnych Troy i Arkach.

– Widzisz? Chłopaki nawet stolicę podzielili. Razem z tą suką Achają. Widzisz? Aleja Syrinx będzie się odtąd nazywać Królewską Drogą numer dwadzieścia trzy. Wielki Cesarski Park będzie nazwany Parkiem Zwycięstwa. Pałac, w którym się znajdujemy, będzie nosił miano Zgromadzenia Ludowego. Psiamać. Trakt Kupiecki nazwą Traktem Troy, nie napracowali się chłopcy, co? Forum Aldara nazwą Rynkiem Arkach. Niezbyt wyrafinowane, prawda? Widzisz? – wodziła palcem po mapie. – Tu sobie chłopaki z armii okupacyjnych ślicznie wyrysowali nawet linię rozgraniczenia sojuszniczych wojsk w naszej stolicy. Fonta

– Zrozumiałem – odparł Meredith, aczkolwiek rozbawiony nieco, ponieważ nikt z nich nie miał pojęcia, jaką nieśmiertelnością obdarzył go Wirus.